47."Kto zabił Kopciuszka?" - Alek Rogoziński - Czyli co czytałam przed ustną z polskiego.

Hej, hej~!

W końcu wróciłam do domu i mam jak napisać tę recenzję, yay! Brak dostępu do stałego internetu i książki był nieco denerwujący, ale jakoś dałam radę i mimo zmęczenia 10-godzinną podróżą piszę dla Was. ^^

Okładka książki Kto zabił Kopciuszka?Tytuł polski: "Kto zabił Kopciuszka?"
Cykl: Róża Krull na tropie
Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 328
Okładka: miękka

"Jeden bal.
Jeden martwy Kopciuszek.
I dziesięć osób, które miały powód, by zabić.

Autorka powieści kryminalnych Róża Krull otrzymuje zaproszenie na wielki bal charytatywny, gdzie spotyka kilka postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy w czasie imprezy dochodzi do morderstwa, okazuje się, że każdy z gości miał powód, aby go dokonać. W tym i znany bloger Mario, przyjaciel Róży, która, aby oczyścić go z podejrzeń, zaczyna własne śledztwo… "


Czytaj dalej...

Jak znalezliście mojego bloga?, czyli zabawne i dziwne wyniki.

Siemaneczko mordeczki~! 

W ramach jednego z urodzinowych postów postanowiłam Wam pokazać po jakich frazach niektórzy z Was trafili na mojego bloga. Uwierzcie mi, nieraz są to naprawdę dziwne sformułowania i zastanawiam się jak to możliwe. :P

Czytaj dalej...

46."Magnus Chase i bogowie Asgardu. Statek Umarłych." - Rick Riordan - Ostateczne starcie!

Hej hej~!

To już ostatni tom z serii "Magnus Chase i Bogowie Asgardu", więc i ostatnia recenzja z tego cyklu. Choć może przyjdzie się nam zdziwić i coś jeszcze powstanie? :)
Zapraszam na recenzję!
Okładka książki Statek umarłychTytuł polski: "Magnus Chase i bogowie Asgardu. Statek Umarłych."
Tytuł oryginalny: "The Ship of the Dead"
Cykl: Magnus Chase i Bogowie Asgardu
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 440
Okładka: miękka ze skrzydełkami

"Magnus Chase, niegdyś bezdomny nastolatek, jest rezydentem hotelu Walhalla i jednym z wojowników Odyna. Jako syn Frejra, boga lata, płodności i zdrowia, Magnus nie ma wrodzonych skłonności do walki. Ma za to silnych i wiernych przyjaciół, między innymi elfa Hearthstone'a, krasnoluda Blitzena i walkirię Samirę, z którymi dokonał wielkich czynów – pokonali razem Wilka Fenrira i odebrali olbrzymom młot Thora, Mjöllnir. Teraz przed Magnusem najtrudniejsza próba.

Loki uwolnił sie z więzów. Z pomocą zastępów olbrzymów i zombi przygotowuje Naglfar, Statek Umarłych, do wyprawy przeciwko bogom Asgardu, która rozpocznie ostateczną bitwę, Ragnarök. Tylko Magnus i jego przyjaciele mogą powstrzymać Lokiego, ale najpierw muszą przepłynąć oceany Midgardu, Jötunheimu i Niflheimu i dotrzeć do Naglfara, zanim będzie gotowy wyruszyć w rejs. Po drodze spotkają zagniewane bóstwa morskie, nieprzyjaznych olbrzymów i złośliwego, ziejącego ogniem smoka. Ale największym wyzwaniem dla Magnusa okażą się jego własne demony. Czy ma w sobie to, czego potrzeba, by przechytrzyć podstępnego boga oszusta?"

Czytaj dalej...

45."Magnus Chase i bogowie Asgardu. Młot Thora." - Rick Riordan - Thor, ty przygłupie. I naprawcie mi Lokiego!

Witajcie kochani~!

Czytaliście już recenzję poprzedniego tomu przygód Magnusa? Jeśli nie to pędzcie do ostatniej recenzji, bo będą tu spoilery do pierwszej części!

Okładka książki Młot ThoraTytuł polski: "Magnus Chase i bogowie Asgardu. Młot Thora."
Tytuł oryginalny: "The Hammer of Thor"
Cykl: Magnus Chase i Bogowie Asgardu
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 480
Okładka: miękka ze skrzydełkami

"Młot Thora znów zaginął. Bóg piorunów ma niepokojący zwyczaj gubienia swojej broni – najpotężniejszego oręża w dziewięciu światach. Tym razem jednak stało się coś poważniejszego: młot wpadł w ręce wroga.

Jeśli Magnus Chase i jego przyjaciele nie odnajdą szybko młota, światy żywych pozostaną bez ochrony przed inwazją olbrzymów. Rozpocznie się Ragnarök i dziewięć światów stanie w płomieniach. Niestety jedyną osobą, która może wynegocjować zwrot broni, jest najstraszliwszy wróg bogów – Loki. A cena, jakiej za to żąda, jest bardzo wysoka."

Czytaj dalej...

44."Magnus Chase i bogowie Asgardu. Miecz Lata." - Rick Riordan - Moja pierwsza przygoda z Riordanem.

Hej, hej kochani~!

Przychodzę do Was tym razem z serią recenzji - cała trylogia kilka dni pod rząd! Mimo że jestem na wyjezdzie to jakoś postaram się Wam powrzucać te kilka tekstów (o ile szczątkowa ilość internetu pozwoli), bo nowym bannerem na bloga mogę zająć się tylko na papierze. :)
Miłego czytania!



Okładka książki Miecz LataTytuł polski: "Magnus Chase i bogowie Asgardu. Miecz Lata."
Tytuł oryginalny: "The Sword of Summer"
Cykl: Magnus Chase i Bogowie Asgardu
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 520
Okładka: miękka ze skrzydełkami

"MAGNUS CHASE nie jest typem grzecznego chłopca. Od strasznej nocy przed dwoma laty, kiedy mama kazała mu uciekać, a potem zginęła, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał dzięki sprytowi i inteligencji, będąc zawsze o krok przed policją i kuratoriami.

Pewnego dnia Magnus dowiaduje się, że ktoś jeszcze usiłuje go znaleźć – wuj Randolph, człowiek, przed którym mama zawsze go ostrzegała. Kiedy usiłuje przechytrzyć wuja, wpada prosto w jego łapy. Randolph zaczyna mu opowiadać coś, co brzmi jak brednie o skandynawskiej historii i dziedzictwie Magnusa – zaginionej od tysięcy lat broni.

Coraz więcej elementów układanki zaczyna się jednak składać w sensowną całość. Z zakamarków pamięci Magnusa powracają powieści o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaröku – dniu sądu. Ale Chase nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, ponieważ świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi.

Czasami jedynym sposobem na rozpoczęcie nowego życia jest... śmierć."

Czytaj dalej...

Nareszcie mam wolne!, czyli (nie)małe podsumowanie miesiąca. #24

.~* Witajcie kochani~! *~.

To już dwudziesty czwarty miesiąc istnienia tego bloga, a to oznacza, że mamy drugie urodziny bloga! Jej! Nie spodziewałam się, że żywot tego bloga będzie tak długi, a nie jak typowej zabawki na kilka miesięcy. Cieszę się okropnie, że jesteście tu ze mną. :3


Znalezione obrazy dla zapytania 24

I od razu się tłumaczę, jeśli ten post nie pojawi się 29 maja. Miałam już wszystko prawie skończone, dodać tylko parę zdjęć i opisać BuJo, ale na ostatnią chwilę dowiedziałam się, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna będzie przelatywać centralnie nad Polską (przez kilka następnych dni będzie, ale dzisiaj najjaśniej) i musiałam to zobaczyć! Musiałam! Więc pewnie zamiast kończyć ten post to siedzę na balkonie z kamerą z mega zoomem i cieszę się jak dziecko widząc ten mały punkcik pędzący po niebie. Wybaczcie, jestem astroświrem! :D

.~* Blog w cyfrach *~.


.~* Wyświetlenia *~.

* Dwudziesty czwarty miesiąc przyniósł mi około 3200 wyświetleń bloga. Razem jest ich ponad 160 tysięcy! Nie wiem czy jest to dużo czy mało patrząc na 2 lata, ale według mnie to ogrom! 
Cóż, postaram się by w nadchodzącym miesiącu dodać coś ciekawego, aby ten licznik skoczył do góry. ^^



.~* Obserwatorzy *~.

Do mojej małej armii wspaniałych obserwatorów dołączyły w tym miesiącu 1 kochana mordeczka, przez którą łącznie mamy tu 94 obserwatorów. Dziękuję Ci miła osóbko!  
Dziękuję wam kochani za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze, jest nas coraz więcej, moja mała armio! :)  
                   
.~* Posty *~.

W tym miesiącu przybył tu 2 nowe posty, 3 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 115 postów (licząc ten będzie ich 116). Ah, ta "Lalka". ;')


.~* *~.

*Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

.~* *~.

Jak tam minął Wam maj?
Czy tylko u mnie był on pod znakiem matur? 
Mamy tu jeszcze jakiś maturzystów? 
Zgłoście się! :D
Mój maj zaczął się właściwie od nauki i kupy strachu przed pierwszą z matur, czyli pisemnym polskim. Niełatwo jest nauczyć się wszystkiego co najważniejsze z lektur, których jest jednak całkiem sporo. Ale przez to zdecydowałam się w końcu(!) wstawić na bloga recenzję "Lalki". No koniec świata po prostu! Po 1,5 roku w końcu się zebrałam. :P Mam tempo, co? Ale ta recenzja to chyba najlepsze co zrobiłam, bo na maturze była właśnie "Lalka"! Jestem jasnowidzem po prostu. Miałam ochotę się po prostu śmiać jak zobaczyłam temat rozprawki. To że dzień wcześniej wstawiłam to omówienie to zrządzenie losu. 
I oczywiście zrobiłam to samo co na teście gimnazjalnym - zostawiałam sobie losowane numerki i zapamiętywałam kolory naklejek na arkuszach. Czy to tylko moje zboczenie? (był pomarańczowy :V)
Po weekendzie pełnym stresu przyszedł czas na podstawową matematykę (o kolorze morskim :P). I zabawne było to, że w odróżnieniu od polskiego, na matmę weszłam totalnie spokojna. Zwłaszcza, ze wydawała mi się prosta. Co innego może powiedzieć mat-fiz?
Kolejny był angielski. A właściwie powinnam powiedzieć angielskie - podstawa i rozszerzenie (czerwone :V). Jeden z bardziej męczących dni, bo trzeba siedzieć do pózna. I jest długa przerwa między jednym egzaminem a drugim. Śmiać mi się chciało jak jednym z tematów była notka na bloga. Albo słuchanie historii, którą znałam. Albo tekst od Tested, czyli ludzi od Pogromców Mitów. Ktoś dla mnie pisał te matury? :P
Środa - dzień mojej męki i śmierci. W teorii. Czyli matma po raz kolejny. Królowa nauk dała wszystkim w kość, większość ludzi wychodziło z wyrazem twarzy "Co tu się oku*rwiło?!". Potwierdzam. Gdy rozszerzonka pisałam zazwyczaj w 1,5h to tu siedziałam z zadaniami do samego końca zdziwiona upływem czasu. Brrrr. Okropieństwo.
Ale tutaj należą się ogromne podziękowania dla Alka Rogozińskiego (ponownie :P) i dla wydawnictwa Filia. Po tym mordorze okropnie poprawiliście mi humor! Wracając do domu z maturki na schodach do domu znalazłam tajemniczą paczkę z naklejką "Biurko M". 


Moja pierwsza reakcja: "Co?". Nic nie zamawiałam, nikt mi nic nie wspominał, że coś ma do mnie przyjść... Dziura w pamięci? Może, to możliwe, wszystko wina matmy. Miło zaskoczona razem z mamą odpakowałyśmy tajemniczą paczuszczkę. Pierwsze co da się zobaczyć to śliczne czerwone pudełko. Powiem Wam, że mam w sobie coś z kota - lubię pudełka. Strasznie lubię wszelkiego rodzaju pudełka. W takich zazwyczaj składuję listy. <3


A tak wyglądała paczka w środku. Już po wyjęciu z koperty coś mi pachniało. Po otworzeniu pudełka dowiedziałam się czym - herbatą! No kocham Was po prostu! Książka i herbata! Czy jest lepszy duet? Do tego tajemnicza koperta dla mnie. ;)
Ale jejciu! Jest mi strasznie miło, dziękuję bardzo! Zwłaszcza, że przyszło w najlepszej chwili, gdy miałam okropnego doła. Uratowało mi to dzień! Dziękuję! Zabiorę się za książkę kiedy tylko mama z babcią mi ją oddadzą. :P


Potem miałam 4 dni wolnego od matur. Szczerze, nie działo się nic ciekawego - tylko nauka do fizyki. W niedzielę wieczór zaczynał mnie brać już mocny stres przed maturką, ale na szczęście z pomocą przyszło Astronarium! Kolejne podziękowania, bo zrobiliście mi wieczór. :P
Wstawię więc zdjęcie tego co przyszło ponad tydzień pózniej do mnie. Świecąca czapka. Ale czad! :D


Więc z tym miłym nastawieniem poszłam na maturę z fizyki. I śmiałam się z Tranzytu Merkurego z 2016, który oglądałam. :P
Nadal twierdzę, że ktoś to dla mnie pisał. :P
Pomiędzy maturą z fizyki a maturą ustną z angielskiego zamówiłam sobie trochę książek by nagrodzić samą siebie za przeżycie tego strasznego czegoś czym jest cały ten czas egzaminów. :P
O ustnym angielskim to nawet nie chcę gadać, bo to było tak głupie, że masakra. I spokojnie, zdałam dobrze, ale naaaah. Tragiczne pytania. Fuj.
Najgorsze czekało w piątek - ustny polski. Postrach wszystkich z nas. Zwłaszcza po opiniach o naszej egzaminator, która wbrew tym wszystkim zapewnieniom była bardzo miła. Tylko troszkę się bałam, przez te legendy. Ale jejciu. Najgorszy temat ever. Ja nie wiem jak zdałam na tak wysoko mając zagadnienie językowe. "Grzeczność werbalna i niewerbalna". Jak ja nawet nie mogłam się pochwalić znajomością jakichkolwiek książek. ;-; Wprawdzie podałam pierwsze co mi przyszło na myśl, czyli skończonego poprzedniej nocy "Kto zabił Kopciuszka" Alka Rogozińskiego (dziękuję za ratunek!), ale naprawdę. Czemu nie mogłam mieć motywu apokalipsy na przykład? Jak w kolejnej grupie? Przecież ja bym mogła o tym śpiewać! Najgorzej. :P
Ale tak. To był koniec. Nareszcie koniec matur. NIGDY WIĘCEJ! A FUJ! :P
Tego samego dnia odbierałam moje książeczki zamówione ze Świata Książki, więc pełnia szczęścia. Niżej wstawię Wam zdjęcie tego pięknego stosiku. <3
Poszłam odpocząć przy kawie i książkach do "Między słowami" i trafiłam na próbę do Nocy Kultury w Lublinie. :P Drogie panie księżniczki, były panie świetne! :D


A w sumie już potem nie działo się nic specjalnie ciekawego. Dni spędzałam na odsypianiu i śmianiu się z dzieciaków, które muszą zasuwać do szkoły, gdy ja mam już wakacje. 
I walczeniu z dostosowaniem bloga do RODO. Brrrrr, mm lekki wstręt do ciasteczek. I polityki prywatności.
Coś jeszcze?
Przyszła mi ta nagroda z Astronarium. Kupiłam sobie gitarę, którą moje znajome ochrzciły Carlos Kiełbasa. 
Macie dla niej lepsze imię? 
Proszę. :P


I w sumie na koniec to tu znowu wspomnę o opóznieniu posta. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna będzie przez kilka następnych wieczorów/nocy przelatywać nad Polską, więc tylko siedzę z głową w gwiazdach i z kamerą w łapkach by to nagrywać. Tak, wiem. Jestem astroświrem.
A. I od 29 bodajże zaczyna się fajna promocja w Biedronce na książki. Dużo wszystkiego za 4,99zł. Jeśli coś upoluję to będę o tym pisać. :P
I to by było na tyle. Jutro/pojutrze jadę na Dolny Śląsk do rodziny, odpocząć od matur i uciec jak najdalej od zeszytów od matmy. Jeśli zobaczycie we Wrocławiu dziewczynę w koszulce z wielkim logiem NASA to jest duże prawdopodobieństwo, że to będę ja. :P
A więc kończę tę część i zapraszam do oglądania BuJo. :P
Zostawię Was ze zdjęciem koleżki, który siedział mi ostatnio na płocie.


.~* *~.

A teraz, jak zawsze, przechodzimy do tej części z BuJo z tamtego miesiąca. ^^
Jak tam Wasze majowe strony?

Sen jak zawsze tęczowy i połatany, bo coś mi się godziny mylą. :P
Ale nie tylko godziny! Wiecznie nie wiem jaki jest dzień tygodnia. Dla mnie to w sumie piątek, piątek i piątek. :P

Hah, widać kiedy skończyły się matury. :P
Błękitny pasek nagle zniknął, a pojawił się żółty. Zamiana nauki na czytanie!
I nawet blogiem się zaczęłam zajmować bardziej! Głównie przez to głupie RODO, ale cóż, problem się rozwiązał.
A! I do tej strony od ostatniego razu przybyło kilka sznureczków od herbaty. :P


Te kalkulatorki to chyba jak na razie najgłupsza rzecz jaką wymyśliłam. :P
Choć coś się ostatnio nie lubię ze stroną z humorem, bo o niej najzupełniej zapominam. Muszę się zastanowić czy dalej ma to rację bytu. Najwyżej na okres wakacji usunę tę stronę, a w nowym roku akademickim (łaaa, będę studentę :P) rozważę ponowne jej zrobienie. Zobaczy się.



Czas na strony czerwcowe!
W moim BuJo motywem przewodnim będą kwiaty podobne do wiśni, pszczółki i słodkości. :)
Strona "tytułowa" zajęła mi dość sporo czasu, ale wyszła genialnie, według mnie. Na warsztat poszły plasterki miodu w specyficznym kształcie heksagonów (<3), do tego uczyłam się rysować pszczoły. I każdy kwiatek jest inny, bo nie potrafiłam trzymać się jakiegoś określonego kształtu. Łączy je tylko to, że każdy ma pięć płatków. :P
Literki będę utrzymywać w szaro-błękitnym ombre.
Na dole strony przykleiłam jeszcze tasiemkę, która przedstawia żółte kwiaty, coś jak piwonie, ale wszyscy twierdzą, że to cytryny. :P

Kolejna strona - sen - nawiązuje tematyką do poprzedniej. Są kwiatki, są pszczółki. Ogólnie coś mnie tak wzięło na "parowanie" stron - są po dwie w takim samym motywie. 


Nawyki są bardzo smaczną stroną, są na nie lody i rurki. :P
No i oczywiście kwiaty, które przewijają się na każdej ze stron. Głodnieję na widok tej kartki, to niedobrze. Ma ktoś takie rurki?
Zamiast kratki "lekcje" albo "nauka" jest teraz okienko "lalki", w nawiązaniu do mojego hobby. Miałam zamiar zająć się nim znowu bardziej. Ale kurczę, potrzebuję lalek. Ma ktoś na zbyciu? :P

Postanowiłam jeszcze na ten miesiąc zostawić stronę z humorem, bo po pierwsze - zobaczę czy nie będę o tym tak zapominać, po drugie - bo miałam na to fajny pomysł. :P
Kolorowe lody! Mniam!


Odchodzimy od jedzenia by przenieść się do motywu przypominającego wiśnię japońską. :P
Te strony (tak, będzie jeszcze jedna!) podobają mi się chyba najbardziej. Albo walczą o tytuł ulubionej z tytułową. :P
Tradycyjnie zostają kolumny na wyświetlenia, obserwatorów (na Was mordeczki!) i na posty.


No i czas na nową stronę!
Pam para pam, przywitajcie nowego gościa - blog #2! Czyli kiedy moje widzi-mi-się pójdzie za daleko. :P
Ale tak na serio. Postanowiłam, że skoro mam już wolne to chciałabym jakoś bardziej się z tym blogiem zorganizować i ustalić kiedy co będę publikować. Dlatego też powstała ta strona. Będę na niej notować posty, które mają się ukazać, ich daty i pomysły na nowe. Na pewno chcę to stosować przez wakacje, zobaczę czy się to sprawdzi i może zostawię to na stałe.


I cóż, to już koniec tego posta!
Jeszcze raz przepraszam jeśli ukazuje się spózniony! ISS niecodziennie lata nad Polską. :P
Ciasteczko na przeproszenie!




Zapytacie pewnie czy będę coś robić z okazji 2 urodzin bloga. Postaram się coś zorganizować. W planach mam na pewno 2 posty. Mam zamiar zrobić nowy banner, bo ten jest od początku bloga i kreska mi się już mocno od tego czasu zmieniła. :P A drugi miałby być z najzabawniejszymi tekstami, dzięki którym ktoś trafił na mojego bloga. Więc jest co robić!
Do zobaczenia niedługo w kolejnych postach!

Podobny obraz

.~* *~.


Czytaj dalej...

43. "Avengers: Infinity War" - Moje serce pękło na milion kawałeczków.

Hej, hej kochani~!

Tak, wiem, że ta recenzja powinna pojawić się w tamtym tygodniu, ale chciałam już skończyć ten maturalny bajzel i mieć chwilę oddechu by na spokojnie móc zająć się blogiem. 

Więc oto jest!


Tytuł polski: "Avengers: Wojna bez granic"
Tytuł oryginalny: "Avengers: Infinity War"
Gatunek: Akcja, Sci-Fi
Rok produkcji: 2018
Kraj produkcji: USA
Czas trwania: 149 minut
Reżyseria: Anthony Russo, Joe Russo
Scenariusz: Christopher Markus, Stephen McFeely

"Potężny Thanos zbiera Kamienie Nieskończoności w celu narzucenia swojej woli wszystkim istnieniom we wszechświecie. Tylko drużyna superbohaterów znanych jako Avengers może go powstrzymać."




Czytaj dalej...
Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka