Człowiek-zwolnienie-chorobowe, czyli małe podsumowanie miesiąca. #20

Witajcie kochani~!

To już dwudziesty miesiąc istnienia tego bloga, wow. Już ponad 600 dni piszę dla Was!
Choć z tym ostatnim pisaniem coś gorzej... 
Zaraz wszystko wyjaśnię!


.~* Blog w cyfrach *~.

* Dwudziesty miesiąc przyniósł mi około 11500 wyświetleń bloga. Yay, takie duże liczby się utrzymują, jestem pod wrażeniem. Mimo że niestety nie byłam aktywna na samym blogu, tylko komentowałam inne lub pojawiałam się gdzieś gościnnie. To miłe. <3




Do mojej małej armii wspaniałych obserwatorów dołączyła w tym miesiącu 1 kochana mordeczka, którą bardzo miło mi przywitać i przez którą łącznie mamy tu 90 obserwatorów. Dziękuję wam kochani za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze, jest nas coraz więcej, moja mała armio! :)

                   
W tym miesiącu przybył tu tylko ten jeden nowy post, co oznacza, że jest ich tu 106. Niestety, nie mogłam nic dodać. T^T

Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

.~* *~.

Bez zabawy w jakieś niepotrzebne przedłużenia - przepraszam, że tak długo mnie nie było! Od ostatniego podsumowania nie było mnie prawie wcale na Bloggerze. Ba, nie było mnie prawie w ogóle w życiu! 
O co chodzi? 
Już tłumaczę.
Zaraz po powrocie ze świątecznego wyjazdu musiałam nadrobić prawie tydzień zaległości w szkole, co mnie trochę przytłoczyło i zajęło cały pierwszy weekend stycznia, jak nie więcej. Wiecie, jak dużo rzeczy się nawarstwia to człowiek sobie z tym nie radzi. 
Zaraz jakoś po tym miałam kolejny cały zajęty weekend - studniówka i przygotowania do niej. Najczęściej w soboty piszę by móc publikować posty w niedzielę, tu niestety nie miałam więc jak. Weekend całkowicie wycięty z życia. 
Już niezle zirytowana musiałam odłożyć pisanie na kolejny tydzień. I zaraz po weekendzie, we wtorek, coś zaczęło się ze mną dziać. Następnego dnia leżałam z 40 stopniową gorączką, z którą potem męczyłam się prawie tydzień. Do tego ból wszystkiego, katar i kaszel. Istne żywe zombie było ze mnie. Nie miałam siły nawet myśleć, spałam przynajmniej 18h na dobę, wstając tylko po jakąś herbatę. Dawno mnie tak nie położyło do łóżka. Dopiero kiedy zeszła gorączka mogłam myśleć o czymkolwiek. I oczywiście nadrabiać lekcje, bo nazbierało się ich tyle, że miałam ochotę schować się do łóżka i nie wychodzić do wiosny. Lekarz kazała mi siedzieć w domu do ferii, które zaczynały mi się od... 
Przedwczoraj?
Tak, więc dopiero mogę powiedzieć, że jestem jako tako zdrowa. Zakopana w zaległościach, ale podobno zdrowa. Ale przyznaję, że próbowałam pisać recenzję. Mówię próbowałam, bo jak przeczytałam je będąc już "w pełni myślącą" to stwierdziłam, że są tragiczne i muszę napisać je jeszcze raz. I oto historia dlaczego nic nie pojawiło się na blogu od czasu ostatniego podsumowania. :/
Czułam się w obowiązku Wam to wszystko wytłumaczyć, bo cóż - winny się tłumaczy. No ale, mam teraz ferie, więc oprócz nadrabiania wszystkiego mam też chwilę na poprawienie tych nieszczęsnych recenzji i pisanie kolejnych. Więc możecie się niedługo już czegoś spodziewać. ^^ Mam małe problemy z czytaniem, idzie mi to mozolnie, więc może chociaż uda mi się nadrobić zaległości "pisaniowe".


Ostatnim razem obiecałam Wam, że będę wstawiać w podsumowaniach moje pseudo BuJo (kto nie wie tego zapraszam do ostatniego postu: Klik!). A więc chociaż z tej obietnicy uda mi się wywiązać. ^^
Strony "tytułowej" pokazywać nie będę, bo nie zmieniła się przez ten miesiąc. :P
Pierwszą stroną, którą chcę wam pokazać są "Nawyki". No, nie do końca jestem z niej zadowolona, bo widać jakim jestem niesystematycznym leniem. :P Ale powiem Wam, że takie coś motywuje, bo codziennie patrzy się na taką tabelkę i widzi co się zrobiło, a co nie. Daje to do myślenia. Więc luty będzie bardziej produktywny~! ^^


Kolejną stroną jest strona "Sen". Powiem Wam, że chyba najprzyjemniej się ją uzupełniało. :D Śmieję się, że dokładnie widać na niej kiedy jest weekend, kiedy szkoła, kiedy miałam studniówkę, a kiedy byłam chora. :P I widać, że czasami śpię stanowczo za mało. :P
I do tego te kolorki tak fajowo razem wyglądają!


Jak widzicie, strona z "Humorem" była eksperymentem. Na początku zaznaczałam tylko jednym kolorem te "okienka", ale potem stwierdziłam, że spokojnie mogę dawać nawet dwa. Starałam się robić między nimi ładne przejścia, ale wyszło jak wyszło. Pisaki nie zawsze chcą się ze sobą mieszać tak jak ja chcę. 
Zauważyłam, że ludzie również na tej stronie robią tabelę, ale ja stwierdziłam, że to trochę nudne i monotonne, że chcę innego sposobu notowania humoru. A ten wygląda zabawnie i ciekawie. ^^


Ostatnia jest strona z blogiem, czyli strona, którą uzupełnia się tylko 2 razy w miesiącu. :P Możecie powiedzieć, że jest niepotrzebna i że to tylko moje "widzimisię". I to prawda, bo to tylko takie coś dla mnie by patrzeć sobie jak blog się rozwija. Satysfakcja własna. :P


Przechodzimy do następnego miesiąca, czyli do lutego. Motywem przewodnim dla tego miesiąca są rzeczy słodkie, urocze i pełne serduszek, bo przecież 14 są Walentynki! Więc kolorystykę utrzymam w czerwieni i brzoskwiniowym pomarańczu, bo róż się tutaj nie sprawdził. Przyznam się Wam szczerze, że tę stronę robiłam 3 razy i dopiero ta mi się podobała. Wybredna ze mnie bestia. :P


Strona przeznaczona na nawyki została nieco zmieniona. Jako, że luty jest najkrótszym miesiącem to mogłam nieco inaczej rozplanować tabelkę. Zdecydowałam, że nie będę jej dzielić na małe krateczki, bo zajmuje to wieki i nic w sumie nie zmienia. Zobaczymy jak się to sprawdzi.
Motywem przewodnim tej strony są dość proste różyczki z łodyżkami. Wydaje mi się, że wyglądają całkiem uroczo, ale i delikatnie.


Strona "Sen" ma podobny motyw co w ostatnim miesiącu - jakieś wiszące cosie. Tu pokusiłam się o serduszka i kropeczki na sznurkach, bo nie miałam też zbyt wiele miejsca na szaleństwa. Tu również króluje minimalizm, który przełamie następna strona.


Chyba moja ulubiona strona w tym miesiącu! Czyli przechodzimy do sekcji "Humor". :)
Muszę przyznać, że naprawdę mi się udała! Jestem taka okropnie zadowolona! Bo te babeczki wyglądają genialnie! Miejsce do zaznaczania humoru to ich foremki, więc będzie jeszcze bardziej kolorowo! Co sądzicie o takim sposobie zamiast nudnej tabelki? :)


Ostatnią stroną na ten miesiąc jest ta poświęcona blogowi. Zaraz po "babeczkowej" podoba mi się najbardziej. <3 Zmieniłam nieco układ dat, bo tak według mnie lepiej się prezentują. Tu również postawiłam na proste wiszące serduszka i na filiżankę z jakimś napojem. Ni to kawa, ni herbata, ni czekolada. Zadecydujcie sami. ^^


To na tyle jeśli chodzi o moje pseudo BuJo. A jak tam Wasze przygotowania na następny miesiąc? Strony gotowe? Podrzućcie linki do zdjęć z nimi, chętnie je obejrzę!

Cóż, nie mam chyba już nic więcej do przekazania Wam. Jeśli mi się coś przypomni to to oczywiście dopiszę, ale teraz żegnam się już z Wami. :)
Oby ten miesiąc był lepszy od poprzedniego!
Do zobaczenia w kolejnych postach!

.~* *~.

Ciastko dla wytrwałych. ;)


.~* *~.
Czytaj dalej...

Koniec roku i Bullet Journal dla zabieganych, czyli małe podsumowanie miesiąca. #19

Witajcie kochani~!

To już dziewiętnasty miesiąc istnienia tego bloga! Już ponad 570 dni piszę dla Was i mi z tym dobrze. :P
I jakoś nie mam na razie zamiaru kończyć! Czas mija, a ja nadal mam pomysły na pisanie, stado recenzji zalegających w "Roboczych" i motywację by robić to dalej. :)
Na wstępie przepraszam, że post pojawia się już 30 grudnia, a nie 29. Większość dnia robiłam zadane na święta maturki z matmy i zapomniałam jaki jest dziś dzień. ;')


.~* Blog w cyfrach *~.


Dziewiętnasty miesiąc przyniósł mi około 15500 wyświetleń bloga! Nie wierzę! Co to za liczba! D:
Jestem wręcz przerażona taką ilością wyświetleń. I cieszę się jednocześnie, że tak często mnie odwiedzacie. Czy to zasługa nowych postów? Więcej DIY? A może okresu świątecznego? :)
Jeszcze niedawno świętowaliśmy tu 50 tysięcy wyświetleń, teraz liczba ta wzrosła do 70 tysięcy! Coraz bliżej do setki. :)



Do mojej małej armii wspaniałych obserwatorów dołączyły w tym miesiącu 3 kochane mordeczki, które bardzo miło mi przywitać i przez które łącznie mamy tu 89 obserwatorów. Również blisko setki! Jest nas coraz więcej, moja mała armio! :) Dziękuję wam kochani za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze.  

                   
W tym miesiącu przybyło tu aż 5 nowych postów, 6 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 104 postów (licząc ten będzie ich 105). Yay, chociaż tu wybiła setka! :D 
A właśnie setnym postem był mój kochany "Marsjanin".  Chciałabym przeczytać go jeszcze ram. :P Swoją drogą, jestem już po lekturze "Artemis", może niedługo uda mi się napisać recenzję. :)


Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

.~* *~.


Kolejny miesiąc za nami, zaraz minie też kolejny rok. Już prawie Sylwester! No i minęły nam Święta. Robiliście jakieś fajne rzeczy, tak jak ja? Dowód w postach! A jak tam Wasza Wigilia? Znalezliście coś pod choinką? :)
Czas na małe pochwałki. :P
U mnie pod świątecznymi gałązkami znalazły się 3 tytuły:
* "Artemis" Andy'iego Weira
* "Assassin's Creed: Heresy" Christie Golden
* "Assassin's Creed" Christie Golden
"Artemis" zniknęło po mniej niż 3 dniach. :P "AC: Heresy" zajął się mój tata, teraz zabrał mi drugie AC. A wiecie co jest najśmieszniejsze? Że mój tata zazwyczaj nie czyta, bo go to usypia lub bolą go oczy, bo ma złe okulary. A pierwsze AC pochłonął w 2 dni! Więc jak widać na załączonym obrazku - czytelnictwo jest zarazliwe!
A Wy dostaliście jakieś książki? :)
Śmiało, chwalcie się w komentarzach!
Ktoś wiedział, że za książkami kryje się herbatoholizm, więc ja dostałam kubeczek z zaparzaczem i podstaweczką, a moja mama herbatę. Wyczuwam spółkę akcyjną. :P
Uwaga, teraz będzie długo. :P
Następną rzeczą, którą znalazłam pod choinką jest mój zapasowy mózg, czyli kalendarz. I tu mała dygresja. W tym roku myślałam by zrobić coś co nazywa się Bullet Journal. A cóż to takiego?
"Bullet Journal (w skrócie BuJo) – analogowy rodzaj organizacji swoich notatek, planów, terminów. Polega na samodzielnym tworzeniu list, kalendarzy i innych układów. Nie ma jednego, konkretnego modelu. Twórcą bullet journal jest Ryder Caroll."
Problem polega na tym, że zeszyty do tego przeznaczone są okrutnie drogie (coś koło 80zł za jeden, a z moich wyliczeń wychodzi, że potrzebuję ok. 3 ;-;), a do tego w tym roku matura, więc nie mam czasu na zabawę w przygotowywanie własnego kalendarza. Tak więc postanowiłam się ograniczyć do zwykłego kalendarza, ale przyozdobionego jak BuJo. Niedawno w sklepie papierniczym niedaleko mojej szkoły znalazłam blok z papierem w kropki - czyli taki jaki jest wykorzystywany do BuJo. Właśnie wtedy zrodził się ten pomysł. Tak więc pomyślałam, że zrobię takie strony jakich w zwykłym kalendarzu na pewno nie będzie.

Pierwsza strona to taka strona tytułowa - nic specjalnego. Zapowiada ona dany miesiąc i jego motyw przewodni. Tu widzicie styczeń, a wokół niego płatki śniegu. W takiej tematyce będą strony tego miesiąca. :)
Jako, że jestem na wyjezdzie to oznacza, że nie mam wszystkich swoich przyborów. Wzięłam tylko piórnik. Więc więcej ozdobników dodam jak wrócę. :)


Następną stroną jest strona z nawykami. Spodobał mi się ten pomysł jak tylko go gdzieś zobaczyłam. W ten sposób mogę zobaczyć jak często coś robię oraz pamiętać o robieniu niektórych rzeczy, takich jak branie leków, o których notorycznie zapominam. :P
I nie, te kieliszki szampana nie odnoszą się do nawyku alkoholowego (bo nie cierpię napojów procentowych) tylko do Sylwestra, którego będziemy niedługo świętować. :)


Kolejna strona, również w takiej orientacji, będzie kontrolować mój sen. Na początku wydało mi się to nieco głupie. Po co mi to? Po co patrzeć ile śpię? A potem pomyślałam, że fakt, jeśli chodzę do szkoły to naprawdę mało śpię. Więc dzięki temu będę wiedzieć ile odespać w weekend lub kiedy zbliżam się do niebezpiecznej granicy bycia zombie, czyli spania po 3-4 godziny cały tydzień. :P
Nie polecam robić takiej ilości kratek. Wytnijcie kawałek kartki w kratkę, bo się umordujecie jak ja. ;-;


Dalej mam kolejną stronę "bez sensu". Bo po co patrzeć jaki mam humor? A po ty by wiedzieć kiedy pozwolić sobie na więcej luzu dla relaksu, a kiedy trzeba więcej popracować. Każdy to personalizuje jak chce, zobaczymy jak sprawdzi się to w moim przypadku. Plus zobaczcie jakie fajne płatki śniegu mi wyszły! :D


Jak na razie ostatnią stroną jest strona poświęcona blogowi. Kto wie, może zrobię jeszcze jakieś, a może tylko sprawdzę jak sprawdzą się te już zrobione. A ta strona to już typowe "widzimisię" i taka bzdetka dla własnej satysfakcji, choć muszę przyznać, że chyba ta strona mi się najbardziej podoba. :)


Co sądzicie o moim pomyśle? Może być, taki BuJo dla zabieganych, jak to nazwałam?
A jak tam u Was? Ktoś z Was zmaga się BuJo? A może preferujecie zwykłe kalendarze? Albo ich brak? 
Piszcie koniecznie!

Jeszcze tak na koniec, bo już jestem sporo spózniona z tego co widzę. Chcielibyście bym urozmaiciła moje podsumowania o właśnie zdjęcia z mojego pseudo BuJo? Takie skończone strony z minionego miesiąca i te na przyszły. 
Co o tym sądzicie? 
Czekam na opinie!

Do zobaczenia w kolejnych postach!
I szczęśliwego Nowego Roku! Żebyście mieli wszystkie palce i pamiętali o tym, co działo się dzień wcześniej. :P
Papatki! 

.~* *~.

Tradycyjnie już ciastko dla wytrwałych. :)


.~* *~.

Na koniec zostawię Was z piosenką, 
którą słychać dosłownie wszędzie. :)




.~* *~.
Czytaj dalej...

Świąteczny słoiczek

Ho ho ho~! 

Witajcie kochani! Jak tam Wasze przygotowania do świąt? Karpik jeszcze pływa? Barszcz się już gotuje? Pierogi ulepione? :P

Mam dla Was kolejny świąteczny post! Znowu zabawimy się w "robótki ręczne", żeby tym razem przyozdobić nasz świąteczny stół. :)
Mam Wam do zaproponowania ciekawy stroik, który każdy może zrobić! I Was nie oszukuję, bo to prawda! Bo kto nie ma w domu zwykłego słoika? :)
To co?
Do roboty! :)
Czytaj dalej...

Akwarelowe kartki świąteczne

Witajcie kochani~! ^^

A może bardziej...
Ho ho ho! 
U mnie za oknem właśnie pada śnieg, a do świąt zostało już tylko kilka dni, więc pomyślałam, że jest pewnie kilka spóznialskich osób z prezentami, takich jak ja, którzy zawsze na ostatnią chwilę coś robią. Jak może wiecie z innych moich postów - uwielbiam pisać i wysyłać listy. A patrząc na to, że mamy okres świąteczny to zamiast listów królują nam teraz kartki świąteczne. Może to takie małe "nic", ale jakie przyjemne! Dostać od kogoś kartkę to naprawdę miłe uczucie! A co jeśli by samemu zrobić taką kartkę? I dlaczego by nie zrobić takich kartek dla znajomych? Przecież nie musicie im ich wysyłać! Możecie po prostu im wręczyć. Uwierzcie mi, nie ma nic lepszego niż zaskoczenie i uśmiech obdarowanej osoby. :)
Więc co?
Do roboty!

Czytaj dalej...

38."Brudne ulice nieba" - Tad Williams - Nie taki anioł grzeczny na jakiego wygląda.

Hej, hej~!

Trochę pozno, ale jednak jest!
Udało mi się wygrzebać trochę wolnego czasu i napisałam dla Was recenzję. ^^
Mam wrażenie, że nie pisałam wieki, choć ostatni post był tydzień temu. Dziwne, czyż nie? :P
Ach i na wstępie powiem! Zmieniłam trochę "wygląd" recenzji - trochę inaczej tekst, kolorki czy układ. Mam nadzieję, że będzie się czytać to przyjemniej. ^^
Nie przedłużając już więccej - zapraszam!

.~* *~.

Okładka książki Brudne ulice niebaTytuł polski: "Brudne ulice nieba"
Tytuł oryginalny: "The Dirty Streets of Heaven"
Autor: Tad Williams
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 488
Okładka: miękka

"Bobby Dolar to anioł, nie człowiek. Kiedy ku zaskoczeniu i Nieba, i Piekła dusze nowo zmarłych ludzi zaczynają znikać bez śladu, sprawy Bobby’ego przybierają zły obrót. Znalazłszy się między furią mocy piekielnych, niebezpieczną strategią jego własnej strony i potwornym nieumarłym mścicielem, Bobby będzie potrzebował pomocy wszystkich przyjaciół: w Niebie i na Ziemi, i wszędzie, gdzie tylko uda mu się ich znaleźć."

Czytaj dalej...

Grammar Nazi i zmiana świata, czyli Liebster Award. #8

Witajcie kochani~! ^^

Tym razem mam dla Was coś innego, coś czego już trochę nie było. A o czym mowa? A o Liebster Award! Tak się złożyło, że zostałam nominowana przez Kingę z "Książki bez tajemnic" do zrobienia tego tagu, więc już się biorę za pisanie. Dziękuję bardzo! A więc, sprawdzmy co też dla mnie Kinga przygotowała. ^^



.~* *~.

.~* *~.

1. Wolisz książki, których głównym bohaterem jest kobieta, czy mężczyzna? Dlaczego? A może nie robi ci to różnicy?

Jeśli mam być szczera - zazwyczaj nie robi mi to różnicy, bo czy to ważne? Ważne by dobrze się czytało, historia była ciekawa i wciągająca, a nie zawsze to czy główny bohater jest kobietą czy mężczyzną. Fakt, zdarzało mi się mieć "przesyt", chwilę, gdy myślałam: "Kurczę, przeczytałabym coś o młodej kobiecie, bo nastoletni chłopcy mi się przejedli". Wiem, brzmi to co najmniej dziwnie. Ale tak jest, czasem ma się ochotę na zmianę. :)

2. Wolisz czytać nowości wydawnicze, czy te starsze powieści?

Tu również nie robi mi to wielkiej różnicy - czytam i takie i takie, zależy to od tego co wychodzi, tego na co mam ochotę i od zawartości mojego portfela. :)
Zazwyczaj czytałam książki stosunkowo "stare", mające po kilka lat, choć ostatnio czytam więcej nowości - za sprawą "dostawy" do biblioteki szkolnej i moich znajomych. :)

3. Z bohaterem jakiej książki się utożsamiasz? Dlaczego?


Najlepiej utożsamia mi się chyba z bohaterkami książek Trudi Canavan - Soneą, Rielle czy Aurayą. Wydają mi się podobne w jakimś stopniu do mnie. Dość skryte, nie czujące się na początku dobrze w nowym środowisku, ale potem otwarte i życzliwe. Tak mi się przynajmniej wydaje, choć mogę się mylić. Choć ostatnio mogę powiedzieć, że czuję się jak Mark Watney - walczę o przetrwanie, tyle że nie na Marsie, a w klasie maturalnej. :P

Sonea - "Trylogia Czarnego Maga" - Trudi Canavan
Rielle - "Prawo Millennium" Trudi Canavan
Auraya - "Era Pięciorga" Trudi Canavan
Mark Watney - "Marsjanin" - Andy Weir





4. Gdybyś mógł/mogła zmienić jeden wątek, jedną rzecz w jednej dowolnej książce, co to byłaby za książka i co byś zmienił/a?


Nie chcę bardzo spoilerować tym co nie czytali, ale muszę co nie co powiedzieć. "Trylogia Czarnego Maga" Trudi Canavan. Tom 3 - Wielki Mistrz. Może 5 strona od końca? Sonea i Akkarin. Kto czytał ten wie. Ja się nie mogę z tym powodzić, moje serduszko pęka. :c




5. Ostatnio kupiona przez ciebie książka to?

Ojojoj, trudne pytanie, bo szczerze - nie pamiętam. :P
Jakoś ostatnio nie kupowałam książek, a dostawałam je od innych. Najbliżej będzie chyba "Obietnica Następcy" Trudi Canavan od mojej mamy i "Mass Effect Andromeda: Nexus Początek" od mojej przyjaciółki. <3




6. Najgorsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałeś/przeczytałaś? Dlaczego akurat ta?

Ci co czytają mnie od dawna wiedzą jak uwielbiam narzekać na "Gryz mała, gryz" Christophera Moore i "Proroctwo dni" Christy Readeke. Nie będę się tu rozpisywać, po moje narzekania zapraszam na "Jestem hejterem! Book Tag", bo tam "pięknie" opisuję każdą moją bolączkę. :P


Okładka książki Proroctwo dni. Księga pierwsza: Grimoire strażnika dniOkładka książki Gryź, mała, gryź


7. Jakich gatunków muzycznych słuchasz? Wymień proszę po kilka przykładów zespołów/wykonawców.

Nie potrafię wymienić gatunków ze względu na to, że słucham "to co mi w ucho wpadnie". Raz to będzie muzyka klasyczna, raz muzyka elektroniczna czy filmowa, a raz irlandzki punk rock (Sara, to twoja wina! XD). :)
Z zespołów słucham Imagine Dragons, Pentatonix czy Fall Out Boy, z wykonawców Eda Sheerana i Lindsey Stirling. A reszta to różności i wielki misz masz. :P
Często wstawiam utwory różnych wykonawców do swoich podsumowań miesiąca czy też recenzji, więc tam polecam zajrzeć w poszukiwaniu słuchanych przeze mnie gatunków muzycznych. :P


8. Wszyscy wiemy, że czytanie poprawia pamięć i pomaga w nauce ortografii. Czy dzięki czytaniu zauważyłeś/aś u siebie zmianę pod względem "czepialstwa" jeśli chodzi o błędy? Zdarza ci się irytować, gdy widzisz niepoprawnie napisane wiadomości/komentarze?

Oooo tak, potrafię być strasznym Grammar Nazi i czepiać się wszystkiego co widzę. :P
Jakoś tak lubię dbałość o pisownię, bo lepiej to wygląda, brzmi i rzecze o człowieku. A poza tym, ludzie, błędy ortograficzne aż w oczy bolą!

9. Filmy czy seriale?

Stanowczo filmy, bo na seriale nie mam aż tak dużo czasu, choć zdarzyło mi się kilka obejrzeć. Ale tak, stanowczo filmy.

10. Czytasz te same książki kilka razy? Tak? Nie? Dlaczego?

Zdarzało mi się przeczytać kilka książek po kilka razy, a powody są różne. Czasem jest to sentyment do danej pozycji, czasem po prostu chęć przeczytania jej ponownie, a czasem przypomnienie wydarzeń z danej części, bo na przykład po roku wychodzi kolejny tom.

11. Gdybyś mógł/mogła przenieść się do świata dowolnej książki/filmu/gry, jednak bez możliwości powrotu do swojego dotychczasowego życia, zrobiłbyś/zrobiłabyś to? Dlaczego tak, lub nie?

Pierwsze co krzyknęłam to "tak!". Nowy świat, nowe życie, ucieczka od starych problemów. Czysta karta. Świat, który mi się podoba, w którym są bohaterowie, których kocham. Brzmi jak marzenie! Ale zaraz potem przychodzi "nie...". Ciężko byłoby odejść zostawiając po sobie nic. Zostawiając tych, których kocham - rodzinę, przyjaciół... Dlatego też książki są świetną opcją. Są tym drugim światem, w który możemy się zanurzyć, jeśli ten świat nam nie odpowiada. Taka przyjemna odskocznia. Chyba to właśnie za to tak kocham książki. :P

.~* *~.

A więc to już koniec! 
Jeszcze raz dziękuję bardzo Kindze i jednocześnie przepraszam, że tak długo zeszło mi się z napisaniem tego posta. :P
Mam nadzieję, że miło Wam się czytało, bo mnie pisało się wybornie! Tak myślę, że nie bardzo mam czas na wymyślanie swoich pytań, więc tym razem nie nominuję nikogo.
Do zobaczenia w kolejnych postach!


.~* *~.
Czytaj dalej...

37. "Marsjanin" - Andy Weir - Poradnik przetrwania na Marsie. I znowu się zakochałam.

Witajcie kochani~!

Przychodzę do Was dzisiaj z postem dość wyjątkowym. Zwłaszcza wyjątkowym dla mnie. Dlaczego, zapytacie pewnie. Otóż dlatego, że jest to 100 post na tym blogu! Tak, dokładnie! Pierwsza setka to okazja do świętowania! Więc na tę okazję wybrałam coś równie specjalnego - książkę, którą mimo że przeczytałam około 8 miesięcy temu, ale cały czas kocham ją tak samo mocno! Długo zwlekałam z recenzją, prawda? Ach, te zaległości...
 Szykujcie się na dużą porcję "achów i echów", bo jak coś uwielbiam to paplam o tym jak szaleniec. :P

.~* *~.

Okładka książki MarsjaninTytuł polski: "Marsjanin"
Tytuł oryginalny: "The Martian"
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 384
Okładka: miękka

"Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.

Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkow
ie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…"

Czytaj dalej...
Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka