Nie mam życia, czyli małe podsumowanie miesiąca. #4

Witajcie moi kochani~! ^^


To już czwarty miesiąc istnienia tego bloga! Już ponad 120 dni piszę dla was moje recenzje i pogadanki. :D
Nie spodziewałam się, że po pierwsze - dam radę prowadzić coś tak długo i się nie znudzić, a po drugie, że ktoś to w ogóle czyta! :D



Screen robiony 28.09.
Podsumowanie:

*Czwarty miesiąc przyniósł mi ponad 1300 wyświetleń bloga.  Jest to trochę mniej niż ostatnio, ale to nie zmienia faktu, że jesteście niesamowici, naprawdę. Dziękuję wam bardzo, że tak chętnie odwiedzacie mojego bloga, czytacie go, komentujecie i wspieracie. :)



*Do mojej małej armii wiernych obserwatorów dołączyło w tym miesiącu aż 8 osób, przez co łącznie mamy tu 37 obserwatorów. Dziękuję wszystkim nowym mordeczkom za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze! :)

*Jeszcze raz dziękuję wam za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze. Jesteście wspaniali kochani. <3

*W tym miesiącu przybyło tu aż 7 nowych postów, 8 jeśliby liczyć też ten. Daje to łączny wynik 48 postów, licząc ten będzie ich 49 (na screenie jest 50, bo mam jeden post, który jest niestety nie skończony :C).

*Napisałam w tym czasie 5 recenzji:
* 4 książkowe
* 1 filmową



Skoro tę część podsumowania mamy za sobą to przejdzmy do planów na następny miesiąc.

Jak wiecie, staram się przeprowadzać moje osobiste wyzwanie książkowe polegające na przeczytaniu co najmniej 30 książek w tym roku szkolnym. I jeśli mam być szczera to idzie mi dość beznadziejnie. Na mojej liście jest dopiero 5 książek (licząc nieskończonego PLO i niezrecenzowanych "Dziadów"). To dość marnie, ale szkoła nie pozwala mi ostatnio na czytanie. A może biorę się za zbyt ambitne serie? W sumie PLO ma razem jakieś 2500 stron, a to dość sporo. Ale czy znajdę coś cieńszego i lżejszego? Zobaczymy. Na razie muszę uporać się z tym co mam, potem będę myśleć o przyszłych lektura. Chyba, że wy możecie polecić mi coś ciekawego? :)
Czekam na propozycje w komentarzach. :3


Nie mam raczej konkretnych planów czytelniczych, choć wiem, że chciałam sięgnąć po więcej literatury polskiej. Skończyć Grzędowicza, łyknąć trochę Pilipiuka, skończyć zaczętą Kossakowską, takie tam. Na celowniku mam też uniwersum "Metra 2033" (tak, wiem - niepolskie), ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Po PLO chciałam raczej sięgnąć po jaką luzną jednotomówkę, tak dla odpoczynku. Zobaczę czy coś takiego znajdę. Plus czy znajdę na to czas, bo z tego co widzę mój grafik to czasu mam właśnie niewiele. Szkołą zabija, to fakt. Na serio. Was też tak niemiłosiernie męczą?


Myślę też nad wstawieniem kilku postów np. z robienia lalek, tj. jak robię im włosy, przemalowuję buzie i szyję ubranka. Wydaje mi się to dość ciekawe i nie spotkałam się jeszcze z tym w polskiej blogsferze, więc może warto spróbować? Mam sporo zdjęć, więc jest na co popatrzeć. Co o tym sądzicie?

Ewentualnie myślałam o artach w stylu step by step akwarelami, bo szykuje mi się większy projekt na historię, więc przy okazji mogę coś takiego zrobić. Taki a la poradniczek jak używać (po mojemu) akwareli. :P
Czekam na wasze opinie w komentarzach. <3


Dziękuję wszystkim, którym udało się dotrzeć do samego końca tego paplanda. Macie ode mnie wirtualne ciastko! :D



Buziaki, do następnego! :*

I jeszcze na koniec piosenka ode mnie. ;)




Czytaj dalej...

20. "Pan Lodowego Ogrodu: Tom III" - Jarosław Grzędowicz - W końcu Lodowy Ogród!


Witajcie kochani~! ^^

Znalazłam w końcu trochę czasu i znowu piszę recenzję PLO. Mam nadzieję, że was to nie nudzi, bo została nam jeszcze jedna część do omówienia. :P
Nawał pracy dalej mnie przytłacza i myślę, że czytanie ostatniego już tomu PLO zajmie mi co najmniej 2 tygodnie. Patrzące, że ma blisko 900 stron, a ja nie do końca będę mieć czas, więc możliwe, że to się nawet przedłuży. Z góry przepraszam za tak długi czas oczekiwania na kolejne recenzje. Niestety, z czytaniem ciężko, szału nie ma. Do tego na 29.09 mam przeczytać "Dziady cz.III" także będzie się działo! :V
A ich recenzja będzie, jakby to ująć... Nietypowa? :>
No, ale nic!
Zapraszam do czytania PLO!

Na wstępie informuję też, że recenzja będzie zawierać dużo spoilerów do części pierwszej i drugiej PLO. Więc jeśli ktoś nie czytał pierwszego i drugiego tomu, a ma zamiar czytać, jest w trakcie czytania czy też nie lubi spoilerów to niech nie czyta tej recenzji.

Tytuł polski: "Pan Lodowego Ogrodu: Tom III"
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 507
Rok wydania: 2009
Okładka: miękka

Wyzwanie biblioteczne:
3/40

"Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia.

Wystarczyło ledwie czworo Ziemian, by z planety Midgaard uczynić prawdziwe piekło. Ich tropem, znaczonym niewyobrażalnymi okrucieństwami podąża Vuko Drakkainen. Kierowany nieujarzmioną determinacją, krok za krokiem przedziera się przez koszmar niczym z chorej wyobraźni Hieronima Boscha. To jeszcze misja czy już przeznaczenie? Lecz, czy zdoła powstrzymać tych, których moc uczyniła równych Bogom? Czy zdoła ich zabić?"


Kilka cytatów:

"- Perkele saatani vituu... da piczki materi... jebal tebe kon sestru krvavim kuračem na majčinom grobu... haistaa paska.. 
- Bredzi - zauważył Warfnir. - Pomieszało mu się w głowie. 
- Piwa... - wychrypiał Drakkainen. 
- Teraz powiedział coś do sensu. "

"Rodzimy się bowiem i umieramy sami, a ci, którzy towarzyszą nam po drodze, zwykle będą musieli wybrać własną. "

"Każdy tkwi wewnątrz własnej głowy, wśród tego, co zrozumiał i zobaczył, i co pozostaje zamknięte przed innymi."

"Każdy z nas niesie czarne myśli, lecz stara się trzymać je na uwięzi jak dzikie bestie, bo inaczej nie dałoby się żyć."

"Wypijam ostrożnie łyk i przez ułamek sekundy mam w ustach supernową niepasujących do siebie smaków. W nosie przypalona kawa zbożowa, kwas chlebowy i guinness, w ustach syrop na kaszel, bita śmietana, terpentyna, szare mydło i zgniłe mango. Przełykam i postanawiam dolać wody. Odbija mi się jakby bananem ze śledziami. Biorąc pod uwagę to, co piłem tu dotychczas, zupełnie niezłe. "

"Cały czas coś rób. Uwolnij improwizację. Wszystko jest bronią. Sytuacje beznadziejne zdarzają się rzadko."

"- Prawdziwy mag zrobiłby tak - rzucił ponuro, unosząc dłoń z rozstawionymi palcami: - Use the force, Luke!"

"Gotyk. Szczyt inżynieryjnych osiągnięć średniowiecza. Istna erupcja matematyki, wyższej sztuki budownictwa, wykonywanych w głowie i patykiem na piasku obliczeń mających sprawić, by miliony cegieł w kilkudziesięciu skomplikowanych kształtach, jak klocki lego złożyły się w strzelistą sylwetkę, wzniosły do nieba i były w stanie przekazywać sobie nawzajem naprężenia konstrukcji, tak by budowle stały wiecznie. "

"- Komenda początkowa nieprzyjęta. Dostęp odrzucony.
- Jaja sobie robisz? Co to miało znaczyć?
- Brakuje kodu dostępu.
- Jakiego, jebem ti majku, kodu dostępu? To moja głowa, perkele!
- Dziękuję. Kod przyjęty.
- Co?
- Fińskie przekleństwo. Sam tak ustaliłeś."
   
"Istnieje w świecie siła, która sprawia, że zawsze nadchodzi nowy początek. Z pogorzeliska kiełkują kwiaty, od pnia odrasta młode drzewko, a zmrożona, martwa ziemia staje się żyzną glebą gotową na pług. Szramy zabliźniają się i zmieniają w nowe ciało. Człowiek złamany rozpaczą ociera pewnego dnia łzy, unosi głowę i znowu dostrzega, że świeci słońce. Rany się goją. "

"Każdy z nas nosi w sobie dużo bólu. Kiedy się go uwalnia, cierpi nie tylko ten, kto rozcina swoją duszę. "
  
"-"Na dzień dobry pijemy". Co za banda chlorów. Naród ochlapusów. Otworzy taki tylko gały i w banię od razu. Wszyscy narąbani od świtu. A Węże robią, co chcą. Van Dyken wam tu taką Europę urządzi, że będziecie mieli po dzbanie co miesiąc na kartki. "

"- Dość tej komedii! - zaryczał smok po angielsku. - Przybyłem, bo mnie wezwałeś! Daj nam miejsce, żebyśmy mogli wysiąść! Jeśli zamierzasz zejść po tych schodach w pawich piórach, śpiewając "We are the Champions", to możemy to obejść z brzegu!"

"Nawiasem mówiąc, tak robiła te testy jak za króla Ćwieczka: formularze i ołówki. Zaczęliśmy więc badać krasnoludki."

"Okazało się, że kiedy naznosiliśmy do bazy ziemi z uroczysk, roślin, grzybów i próbek, to zaczęliśmy robić cuda i tam. Personel badawczy wysyłał w powietrze fireballe, zamieniał ptaki w kamienie, van Dyken, który jest zupełnie fanatycznym ateistą i świrem, codziennie replikował cuda Jezusa, przemieniał wodę w wino, chodził po wodzie, rozmnażał chleb i ryby, przy posiłkach urządzał parodie mszy, na których zmieniał Duvalowi pieczywo w kawałek surowego mięsa, a wino w krew, głównie po to, żeby go drażnić, bo okazało się, że ten jest w duchu wierzący. "

"Tyle mamy wolności, ile dotyczy nas samych. Kiedy i tę nam odbiorą, zmienią wkrótce w zwierzęta. "

"Zwariował, rozumiesz? Dojechał do etapu, w którym Hitler sam by poszedł do psychiatry, i cały czas jest przekonany, że kontynuuje eksperyment."

"Wszystko możesz. Obsadz razem Humphreya Bogarta i Samantę Nix w "Gwiezdnych wojnach" i zrób z tego pornosa. Jeszcze z Claudią Cardinale i Charlie Chaplinem w rolach drugoplanowych."

"To głupcy. Ich mowa brzmi właśnie tak, bo wykręcają słowa, dbając jedynie o to, by były kunsztownie ułożone. Dzięki temu wydaje się bowiem, że zawierają jakąś niezgłębioną mądrość, choć ten, co je głosi, zwykle niewiele widział w życiu i niewiele zrozumiał z tego, co zobaczył."

"- Ale ja jestem ksenoetnologiem, kolego. Tu trzeba naćpanego fizyka kwantowego ze skłonnością do metafizyki."

"Robię gest rodem z fantasy, który zawsze chciałem zrobić - rzucam z brzękiem na stół dwa srebrne siekańce i cytuję:
- Przynoś nowe piwo tak długo, aż powiem, że dosyć.
To z jakiejś gry o łowcy potworów, nie pamiętam już jakiej."

"A nade wszystko można być pewnym, że żaden z tych głupców nigdy nie zaznał prawdziwej niewoli. Ja zaznałem i wiem, że prawić o tym ludziom. 
Nic nie można poradzić na to, jaki jest świat. To żywioł. Jest, jaki jest. Trzeba po prostu nauczyć się z nim borykać."



Jeszcze raz ostrzegam przed spoilerami!


Vuko wraz ze swoją drużyną z Grunaldim Ostatnie Słowo na czele wchodzą na pokład Lodowego Okrętu, osobliwego drakkara najpewniej wysłanego przez jakiegoś Czyniącego. Okręt płynie w nieznanym im kierunku, nie potrzebując przy tym żadnego znanego Drakkeinenowi napędu czy też steru. Zwiedzając ów dziwny statek odkrywa pojemniki z zapasami jedzenia, wody pitnej, zródło zasilania w postaci wężowatych stworów wodnych, czy toaletę, której nie widział od bardzo dawna. Większość oznaczeń na drakkarze jest znane Vuko i pochodzi z Ziemi, tego jest pewien. Nie ma wątpliwości, że twórcą magicznego statku jest jeden z zaginionych naukowców, któremu udało się opanować Pieśni Bogów.
Na prośbę Vuko, Grunaldi opowiada o jego pierwszej wyprawie do tytułowego Lodowego Ogrodu. Grunaldi trafił do ogrodu na pokładzie statku razem ze swoimi pobratymcami, jako najemnicy, których zadaniem było odnaleźć i odbić porwaną córkę zleceniodawcy, który upierał się przy wysłani ich na wyprawę. Droga nie była łatwa, kluczyli długo szukając właściwej ścieżki wśród tysięcy wysepek. Wreszcie udało im się znalezć tę właściwą - tajemniczą, osnutą prześcieradłem mgły oraz lodowych drzew, krzewów i kwiatów. A potem działy się tak dziwne rzeczy, których sam Grunaldi nie potrafił w żaden logiczny sposób wytłumaczyć. Zza bram lodowego miasta wyłonił się najprawdopodobniej król z gromadą wojska, witając przybyszy i proponując im gościnę. Większość ludzi Grunaldiego potulnie jak baranki rzuciło broń i niczym banda otumanionych i bezmózgich zombie szła do miasta. Ich towarzysze próbowali ich powstrzymać, ale zdało się to na nic. Co gorsze, rozpętała się rzez to krwawa jatka, prawdziwe piekło. Ludzie Ognia mordowali się wzajemnie jak w transie. Jeszcze przed chwilą przyjaciele rzucali się sobie do gardeł z mieczami. Grunaldi dopiero po bitwie odzyskał przytomność, przyciągnięty na brzeg morza, gdzie mieli być ich towarzysze.  Których tam nie było. Kilka trupów i brak łodzi. Po wielu próbach ratunku przeżywa tylko Grunaldi.

Tak wygląda historia tytułowego Lodowego Ogrodu, którego dalsze tajemnice zostawiam już wam. :)
A co dzieje się z Filarem? 
Już mówię i objaśniam.

Filar wraz ze swoimi towarzyszami - Snopem, synem Cieśli, Benkejem Hebzagałem, N’Dele Aligende - trafia na Erg Krańca Świata (epicka nazwa, czyż nie?). Tam dobrowolnie oddaje się w niewolę b przedostać się do "kraju za górami" zamieszkanego przez ludzi-niedzwiedzie. Ich delegacja przyszła po dostarczony przez pustynną karawanę towar, do którego należeli Filar i jego ludzie. Po krótkiej naradzie zdecydowali, że wezmą czwórkę związanych ludzi ze sobą. Niestety sporym problemem w porozumiewaniu się jest bariera językowa między tymi ludzmi, a ludzmi Filara. Na migi dogadywali się co do swojej pracy. Rozcięto im więzy krępujące ruchy i kazano ładować towar na wozy, które mieli pchać. Typowa niewolnicza robota. Jak nisko może upaść Cesarz?

Po długiej i męczącej drodze przez góry w końcu trafili do celu podróży ludzi-niedzwiedzi - do twierdzy ukrytej głęboko w lesie. Filar z drużyną wylądowali w celi by "nie chciało" im się uciec. Po kilku dniach pracy naznaczono ich piętnem tutejszych niewolników i pokrótce, łamanym amitrajskim wytłumaczono im, że od teraz będą pojawiać się na targu jako towar do kupienia. Powstaje plan na wypadek rozdzielenia ich przez sprzedaż. Mają spotkać się u ujściarzeki, która płunie przez kraje na północy i uchodzi do morza. I niestety zostali rozdzieleni. N'Dale kupuje Njolvin, po widowiskowej walce z Czarnym Ulfą. Benkej i Filar zostają sprzedani Słodkiej Smildrum, Lśniącej Rosą. Jeśli mam być szczera, nie jest to piękna kobieta. Potężna, nie tylko pod względem władzy, bezwzględna i bezlitosna. Do tego gruba i ruda. Nie mam nic do grubych i rudych. Ale z pewnością nie chcielibyście jej spotkać. Benkej z Filarem mieli tę nieprzyjemność, że musieli spędzić u niej dość długi czas.
Jak sobie poradzą?
To już zostawiam wam. :)

Jak zdążyliście już pewnie zobaczyć, jestem zachwycona tą serią. I to tak mocno. Ostatnio tak wzdychałam do "Wiedzmina" i "Trylogii Czarnego Maga". Słodzę jej i słodzę, ale cóż poradzę? Uwielbiam takie klimaty. :)
Ale zacznijmy od początku.

W końcu dostajemy tytułowy Lodowy Ogród(!) i możliwe, że i jego pana. Byłam szczerze ciekawa o co z nim będzie chodzić i szczerze, nie zawiodłam się. Wątek ogrodu, który towarzyszy Vuko jest według mnie bardzo ciekawy, bo bardzo ładnie łączy się z wątkiem Czyniących z Ziemi. Do tego właśnie mamy więcej Czyniących! Magia zaczyna brać górę, Drakkeinen również musi ją wziąć w swoje ręce. Xarcia lubi. :>

I tak jak podejrzewałam, spoilerując już niestety, wątek Vuko w końcu łączy się z wątkiem Filara, z czego jestem bardzo zadowolona. Fakt, dopiero pod koniec książki, ale jednak. To co się tam wyprawia to masakra, ale kocham to. Filar i Vuko to ciekawy duet i mam nadzieję, że zostanie to dalej rozwinięte w jednym wątku w czwartej części. Bo końcówka trzeciego trzymała w napięciu mocno, oj mocno. Za sam koniec i dwa lata czekania na trzeci to fani powinni zrobić coś Grzędowiczowi, na serio. To zbrodnia normalnie. Jak ja się cieszę, że czytam te tomy jeden po drugim. Bo bym zgłupiała.

Ten tomik był uboższy o 100 stron pod względem poprzedniego, ale to nie zmienia faktu, że był równie ciekawy, więc strony nie są tu dobrym wyznacznikiem. Akurat w tym wypadku. Bo kolejny tom obdaruje nas obficie. Ale to w następnej recenzji. :)

Tak jak już wspomniałam, końcówka książki to totalna sieczka, pełna pędzącej akcji i rosnącego napięcia, więc polecam przygotować sobie od razu kolejny tom i miskę popcornu. Serio. Ja pędziłam co sił w nogach do biblioteki, ale zamknęli mi ją przed nosem.
ROZUMIECIE. Musiałam czekać całe 16 godzin by dostać w łapki kolejny tom.
Zbrodnia.
Więc nie popełniajcie mojego błędu! :P

Wady i zalety:

Wady:

- akcja momentami może być nudna
- dominację przejmuje średniowieczne fantasy, sci-fi odchodzi na dalszy plan
- czasami wulgarny język (dla mnie +, bo klimat)

Zalety:
- w końcu trochę magii!
- w końcu mamy tytułowy ogród!
- narracja z kilku perspektyw - Vuko, Filara i Cyfral
- klimatyczne ilustracje dopełniające całość książki
- specyficzny humor PLO

Podsumowując.
Według mnie najlepsza seria jaką czytałam w tym roku. Naprawdę szczerze polecam, ja uwielbiam takie klimaty i mam nadzieję, że nie rozczaruję się ostatnim tomem. Teraz uderzam z kolejnym 10/10, może i zbyt śmiało, ale ja jestem zachwycona. Jeszcze raz polecam.


Moja ocena:
10/10

Arcydzieło, jak coś takiego powstało?


A gdybyś mógł usłyszeć książki śpiew...
Czyli piosenka, która przyszła mi na myśl.


Czytaj dalej...

19. "Pan Lodowego Ogrodu: Tom II" - Jarosław Grzędowicz - Wojna to triumf konieczności.

Witajcie moi kochani~! ^^

Wybaczcie, że na moje recenzje trzeba czekać ostatnio tak długo. Niestety, szkoła daje niezle popalić. Masowe zarzucanie mnie kartkówkami i sprawdzianami, zwłaszcza z przedmiotów rozszerzonych to nowe hobby nauczycieli.
Mimo że tę książkę przeczytałam już prawie tydzień temu to dopiero teraz udaje mi się wstawić recenzję, a jestem już w połowie kolejnego tomu. Staram się jak mogę, ale przedmioty rozszerzone dają po kościach i niestety czytanie musi odejść na nieco dalszy plan. A niedługo jeszcze szykują mi się lektury! :C
No, ale nic, muszę dać radę!
Na wstępie informuję też, że recenzja będzie zawierać dużo spoilerów do części pierwszej PLO. Więc jeśli ktoś nie czytał pierwszego tomu, a ma zamiar czytać, jest w trakcie czytania czy też nie lubi spoilerów to niech nie czyta tej recenzji.


Tytuł polski: "Pan Lodowego Ogrodu: Tom II"
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 638
Rok wydania: 2007
Okładka: miękka

Wyzwanie biblioteczne:
2/30


"Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia.

Mówią, że zimna mgła żyje. Inni uważają, że to oddech bogów albo brama zaświatów. Była zawsze i zawsze będzie


Midgaard. Planeta, gdzie nas, ludzi, postrzega się jako istoty o rybich oczach. Gdzie trwa wojna bogów, a samozwańczy demiurgowie hodują okrucieństwo kwitnące w mroku zła. Gdzie więdną najnowsze ziemskie technologie, a człowiek stawić musi czoła swoim koszmarom. I zostaje zupełnie sam..."

Czytaj dalej...

18. "Pan Lodowego Ogrodu" - Jarosław Grzędowicz - Kosmiczne sci-fi i średniowieczne fantasy w jednym.

Witajcie kochani~! 

Znowu mam dla was jakąś recenzję! Powoli zaczynam się rozkręcać, czytanie w ilościach hurtowych chyba powraca. :3
Zaczynam również, od tej książki, moje szkolne wyzwanie - przeczytać co najmniej 30 książek z biblioteki w tym roku szkolnym!  I tu rodzi się pytanko do was. Jak pewnie wiecie rok szkolny to nie tylko przyjemne książki, ale też i znienawidzone przez uczniów lektury. I tu pojawia się moje pytanie. Czy męczyć was też "pięknymi" recenzjami jakże zacnych Panów Tadeuszów i innych Lalek czy raczej sobie to odpuścić? Bo raczej poleci więcej hejtu niż pochwał. :P
Ale nie przedłużając, zapraszam na recenzję! c:

Tytuł polski: "Pan Lodowego Ogrodu: Tom I"
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 539
Rok wydania: 2005
Okładka: miękka

Wyzwanie biblioteczne:
1/30

"Pan z Wami! Jako i ogród jego! Wstąpiwszy, porzućcie nadzieję. Oślepną monitory, ogłuchną komunikatory, zamilknie broń. Tu włada magia.

Vuko Drakkainen samotnie rusza na ratunek ekspedycji naukowej badającej człekopodobną cywilizację planety Midgaard. Pod żadnym pozorem nie może ingerować w rozwój nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Odwieczne reguły zostały złamane."

Czytaj dalej...

17. "Jak zostać kotem" - Bycie kotem to nie taka łatwa sprawa.

Witajcie moi kochani~! ^^

Jak tam sobie radzicie? Szkoła doskwiera? :P

Początek roku to problem zarówno dla uczniów jak i ich rodziców. Więc polecam jakąś odprężającą komedię dla całej rodziny, taką jak tą!
Tę recenzję dedykuję mojej przyjaciółce - Mylence. Ma dzisiaj urodzinki! :D
Wiem jak bardzo "kochasz" koty, więc ta recka jest specjalnie dla ciebie! :V
Zapraszam do czytania! :3



Tytuł polski: "Jak zostać kotem"
Tytuł oryginalny: "Nine lives"
Gatunek: Komedia
Rok produkcji: 2016
Kraj produkcji: Chiny/Francja
Czas trwania: 87 minut
Reżyseria: Barry Sonnenfeld
Scenariusz: Dan Antoniazzi, Ben Shiffrin, Matt Allen, Gwyn Lurie, Caleb Wilson
Obsada: Kevin Spacey, Jennifer Garner, Robbie Amell, Cheryl Hines, Mark Consuelos, Malina Weissman, Christopher Walken, Talitha Bateman


"Uzależniony od pracy biznesmen prowadzi bardzo stresujące życie. Pewnego dnia, w wyniku zaskakującego wypadku, zostaje uwięziony… w ciele domowego kota, należącego do jego własnej rodziny. Niezwykła przemiana doprowadzi do serii zdumiewających wydarzeń, a bohater na własnej skórze sprawdzi trafność powiedzenia mówiącego, że… koty mają dziewięć żyć."




"Najpopularniejszy krajowy aktor gra pierwsze… wąsy w dubbingu najnowszej komedii Barry’ego Sonnenfelda, gdzie w dwóch wcieleniach (ludzkim i kocim!) zastępuje samego Kevina Spaceya. W obsadzie familijnej produkcji autora „Facetów w czerni” i „Rodziny Addamsów”, obok oscarowej gwiazdy „House of Cards” występują – zdobywca Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej – Christopher Walken („Pulp Fiction”), laureatka Złotego Globu – Jennifer Garner („Juno”) oraz popularny gwiazdor młodego pokolenia – Robbie Amell („The Duff [#ta brzydka i gruba]”). „Jak zostać kotem” to przezabawna opowieść, przynosząca odpowiedzi na odwieczne pytania – ile żyć mają koty oraz czy mruczki zawsze spadają na cztery łapy? Gratka dla widzów w każdym wieku. Na tym filmie po prostu będzie się śmiało!"

Czytaj dalej...

16. "Kapłanka w bieli" - Trudi Canavan - Spór między dwiema religiami.

Witajcie mordeczki~! ^^

W końcu, po tak długim czasie pojawia się książkowa recenzja!
Nie wiem ile już próbowałam napisać tę recenzję, ale każda chwila była nieodpowiednia do tego. :P
Od razu ostrzegam też, że recenzja może zawierać lekkie spoilery, więc jeśli będziesz czytać tę recenzję przed czytaniem książki to na własną odpowiedzialność!
Ale nie przedłużając, zapraszam do czytania! ^^



Tytuł polski: "Kapłanka w bieli. Era Pięciorga: Księga I"
Tytuł oryginalny: "Priestess of the White. Age of the Five: Book One."
Autor: Trudi Canavan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 686
Rok wydania: 2009
Okładka: miękka

"Kiedy Auraya została wybrana na kapłankę, nie wierzyła, że po zaledwie dziesięciu latach stanie się jedną z Białych, najpotężniejszych sług bogów. Niestety, miała niewiele czasu, by przyzwyczaić się do niezwykłej mocy, jaką bogowie jej ofiarowali. Krainę nękają nieznani czarownicy z południa odziani w czarne szaty, a do Białych docierają pogłoski o gromadzącej się armii. Auraya i pozostali Wybrani pracują niestrudzenie, by przypieczętować przymierza i zjednoczyć pod swoim sztandarem cały północny kontynent. Czas jednak ucieka. Wojna przybywa do krain Białych i jeśli Auraya nie nauczy się wykorzystywać swoich nowych umiejętności, nawet łaska bogów może nie wystarczyć, by uratować sprzymierzone krainy."

Czytaj dalej...

Ulubiona lektura i ukochana okładka, czyli Liebster Award. #7

Witajcie mordeczki~! ^^

Wakacje, wakacje i po wakacjach... Jak ten czas mija! Znowu przychodzi nam, biednym uczniom, zmierzyć się ze szkołą! A mi przychodzi się zmierzyć się z kolejnym LBA i planowaniem wielu postów na raz. :P
Czy ja już mówiłam coś o LBA? "Im więcej ich robię, tym więcej ich dostaję." I wiecie co? To prawda! :P
Tym razem nominowała mnie do LBA Oliwia z "Wyśnione książki". Dziękuję bardzo za nominację i przepraszam, że wstawiam to dopiero teraz!
Przejdzmy więc do pytań.


1. Ile lat masz?
W chwili, gdy to piszę mam dokładnie 17 lat, 4 miesiące i 10 dni. :P
A pamiętajcie, że publikuję to pózniej niż piszę, więc dane się zmieniają. :P
Czuję się staro. ;-;

2. Dlaczego czytasz książki?
To prawie jak pytanie dlaczego oddycham :P
Książka jest genialną formą odpoczynku i relaksu, akurat dla mnie. Nie ma nic lepszego niż ucieczka w fikcyjny świat, gdzie znikną nasze problemy, a pojawią się ciekawsze rzeczy takie jak przygody z ulubionymi bohaterami literackimi i przeżywanie ich z nimi. Do tego kubek gorącej, parującej jeszcze herbaty i człowiek nie oderwie się przez najbliższe 2 godziny. 

3. Twoja ulubiona lektura szkolna?
Jestem człowiekiem, któremu lektury wyjątkowo nie przypadają do gustu. Są dla mnie zazwyczaj nudne.
Ale jest kilka takich, które nawet przyjemnie mi się czytało, więc mogę je śmiało zaliczyć jako ulubione.
Do takich mogę zaliczyć "Czarne stopy" Seweryny Szmaglewskiej, przyjemna książka o harcerzach.
Kolejną taką pozycją jest "Dwanaście prac Herkulesa", ale te w wykonaniu Agathy Christie. Mimo że dość przewidujące to wciągnęło mnie bez reszty.
Podobał mi się też "Ten obcy" Ireny Jurgielewiczowej, choć myślałam, że nie przypadnie mi do gustu romansidłowy styl.
Nie znam chyba żadnej osoby, która nie lubiłaby "Małego księcia" Antoine de Saint-Exupéry'ego, jest to wyjątkowo urocza książka.
Ale chyba lekturą, którą czytało mi się najprzyjemniej było "Stowarzyszenie umarłych poetów" Nancy H. Kleinbaum. Polecam się zaznajomić zarówno z książką jak i filmem. :)

4. Ukochana okładka?
Nie potrafię wybrać ulubionej okładki, to jak prosić mamę by wybrała ulubione dziecko. :)
Ale przedstawię wam te okładki z mojej biblioteczki, które wyjątkowo mi się podobają i za co je lubię.
Minimalizm i prostota okładki z Edem. <3
Stonowane połączenie kolorystyczne oddające idealnie klimat książki. No i ten Anioł Burz. ;)
Okładka na powierzchnię pokrytą imitacją pęknięć, ja na skale. Jest śliska i matowa jednocześnie - pęknięcia są śliskie, a powierzchnia okładki matowa.
Uwielbiam połączenie czerni, bieli i czerwieni.
Nietypowa okładka, w bardziej komiksowym stylu.
(Pst pst, uwielbiam /magistra ;') )
Uwielbiam sowy, a płomykówki to już szczególnie. <3
Bardzo fajna steampunkowa okładka, z dużą ilością szczegółów.
Fabryka to ma jednak najlepsze okładki. ;')
Znowu połączenie czerni, bieli i czerwieni. Do tego heksagony, coś co uwielbiam.
(Sześciokąt (sześciobok, heksagon) – wielokąt o sześciu bokach i sześciu kątach wewnętrznych. Suma miar kątów w dowolnym sześciokącie jest równa 720°. Sześciokąt foremny to sześciokąt wypukły o wszystkich bokach równej długości i wszystkich kątach równych.)
Dość dziwna, wręcz psychodeliczna okładka, która zawiera wszystko to co i książka. Utrzymana w magicznym klimacie, ze stonowanymi kolorami.
Klimatyczna okładka do lekkiego horrorku, w świetnej oprawie kolorystycznej.
Akurat nie jest to ta sama okładka, którą mam ja, ale efekt jest podobny - błyszcząca i mieniąca się kolorami tęczy powierzchnia książki. Ja mam dodatkowo Podwójną okładkę, której nie należy mylić z obwolutą.

5. Jak często chodzisz do biblioteki?
Nie mam jakiś specjalnie wytyczonych dni, w które chodzę do biblioteki. Chodzę kiedy mam na to potrzebę. :P

6. Po czym oceniasz książkę przed przeczytaniem jej?
Niestety muszę przyznać, że pierwsze na co patrzę to okładka. Wiem, nie powinno się "oceniać książki po okładce", ale jestem okropną sroką okładkową, uwielbiam piękne oprawy graficzne! Zdaję się też na opisy z tyłu książki, choć nie zawsze, bo te potrafią być nieprzekonujące. Zazwyczaj po prostu czytam pierwszą stronę książki, która powinna mnie zaciekawić.

7. Jaką książkę teraz czytasz?
Aktualnie czytam "Ostatnią z dzikich" Trudi Canavan oraz "Pana Lodowego Ogrodu: Tom I" Jarosława Grzędowicza.

Znaleziony obraz

8. Twoje wymarzone wakacje?
Ojejciu, nie wiem! :P
Uwielbiam różnego rodzaju wyjazdy, zwłaszcza te za granicę. Dzięki nim można poznać wiele ciekawych i urokliwych zakątków świata, ich kulturę, kuchnię czy język.
Więc najlepsze są dla mnie wakacje aktywne, pełne zwiedzania pięknych miejsc. :)
Znaleziony obraz

9. Pierwsza książka, którą przeczytałaś/eś?
Ojejciu, trudne pytanie, bo nie pamiętam. :P
Ale wiem, że pierwszą książką, po którą sięgnęłam z czystej ciekawości była seria "Harry Potter". A że jestem zamotanym i zakręconym człowiekiem to zamiast najpierw sięgnąć po "Kamień Filozoficzny", który jest pierwszą częścią serii to przeczytałam "Komnatę Tajemnic". :P

10. Ulubiony gatunek?
Stanowczo fantasy ląduje na miejscu numer jeden. Na drugim miejscu stawiałabym sci-fi. Ale przeczytam wszystko co zawiera choć nutę fantastyki. :)

11. Ekranizacja lepsza od książki?
Muszę przyznać, że nie znam żadnej takiej. Inną sprawą jest to, że nie oglądam za bardzo ekranizacji książek, bo czytam mało znane serie. Z ekranizacji to chyba tylko "Harry'ego Pottera", powieści ze świata Tolkiena i nieszczęsnego Wiesia oglądałam.


Znaleziony obraz


To już koniec pytań!
Jeszcze raz dziękuję bardzo Oliwii. :)
Tym razem nie nominuję nikogo, nie ma co uszczęśliwiać na siłę. :P
Do następnego~! :*

Czytaj dalej...
Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka