Gdzie jest ten wolny czas, czyli małe podsumowanie miesiąca. #7

Witajcie kochani~! :D

To już siódmy miesiąc istnienia tego bloga! Już ponad 210 dni piszę dla was moje recenzje i pogadanki. To niesamowite, że już tak długo go prowadzę i że wy kochani tak długo go czytacie.
Wow!
Dziękuję, że jesteście ze mną~! <3

Podsumowanie:

*Siódmy miesiąc przyniósł mi coś koło 750 wyświetleń bloga. Maaaaało, w porównaniu z poprzednimi miesiącami. Ale to akurat moja wina, niestety niewiele się ostatnio udzielałam w blogsferze i zaniedbałam Was misiaki. :/

*Do mojej małej armii wiernych obserwatorów dołączyła w tym miesiącu 1 duszyczka, przez co łącznie mamy tu 43 obserwatorów. Dziękuję tej jednej kochanej mordeczce za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze! :)

*W tym miesiącu przybyły tu tylko 3 nowe posty, 4 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 63 postów (licząc ten będzie ich 64). 

*Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

*Napisałam w tym czasie tylko 1 recenzję:
- 1 książkową
Ubogo, co?


Odnośniki do recenzji:



~*  *~

Gdy oficjalną i wyliczeniową część mamy już za sobą to mogę przejść do tej milszej dla mnie części. :)
Ale najpierw pytanie do Was. 
Jak minęły Wam święta? :)
Spędziliście je miło w ciepłym, rodzinnym gronie? Może dostaliście jakieś ciekawe prezenty? Kto zebrał książkowe łowy?
Śmiało, pochwalcie się! Czekam na komentarze~.
A więc, kochani. Czy mam jakieś plany na najbliższy miesiąc? Właściwie na nowy rok?
Raczej nie, nic konkretnego nie planuję, bo planowanie nie wychodzi mi najlepiej. Może tylko móc czytać więcej, bo w tym się ostatnio bardzo opuściłam. I skończyć nareszcie recenzję "Pana Tadeusza", z którą męczę się chyba od miesiąca (albo ona męczy mnie), przez co zrobiła mi się kolejka 3 recenzji. A jeśli wstawię Tadzia to reszta pójdzie jak z płatka, ale tak bardzo nie mogę tego napisać. ;-;
Co do czytania. Na pewno wiem, że mam zamiar skończyć serię o Jakubie Wędrowyczu Pilipiuka. 
A co potem? 
Nie wiem.
Może Wy mi coś ciekawego i wartego przeczytania polecicie? :)
Myślałam o kontynuowaniu czytania polskich autorów, bo wpadłam w taki przyjemny trans, którego nie chcę prędko przerywać. I zaczęłam się do nich przekonywać, co jest dla mnie ogromnym sukcesem, bo miałam spory wstręt do polskiej literatury, oczywiście za sprawą "kochanych" przez wszystkich lektur. 
Może coś jeszcze Grzędowicza, w styczniu chyba "Hel3" wydaje, a ja jeszcze w domu mam "Księgę jesiennych demonów" nieprzeczytaną. Chciałabym też kiedyś skończyć "Żarna niebios" Kossakowskiej, które zaczęłam z jakieś 2 lata temu, ale w mojej bibliotece tego raczej nie ma, a ona również niedługo coś nowego wydaje. Chciałabym się też zabrać za Gałkowskiego. Po Falkonie uwielbiam człowieka. :P
Więc brzmi to trochę jak postanowienia noworoczne. A Wy macie jakieś?

No, będę już kończyć tą notkę podsumowującą. Zobaczymy może wstawię coś jeszcze w tym roku, a jak nie to do zobaczenia w następnym!
I jak zawsze, ciastko dla wytrwałych. :)






Czytaj dalej...

Wesołych Świąt~!


~*  *~

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
składam Wam moi kochani serdeczne życzenia
wszelkiej pomyślności, niepowtarzalnej świątecznej atmosfery,
ciepła rodzinnego, świetnych i kreatywnych pomysłów
 oraz by udało Wam się zrealizować wszystkie Wasze plany.
Niech radość i pokój Świąt Bożego Narodzenia,
poczucie spełnienia towarzyszą Wam 
przez cały najbliższy Nowy Rok.

~*  *~

"To właśnie tego wieczoru,
gdy wiatr zimnym śniegiem dmucha
– w serca złamane i smutne,
cicha wstępuje otucha.
To właśnie tego wieczoru,
od bardzo wielu już wieków,
pod dachem tkliwej kolędy,
Bóg się rodzi w człowieku.
Radosnych i pogodnych
Świąt Bożego Narodzenia
oraz Nowego Roku…"

~*  *~

Czytaj dalej...

Maraton Pisania Listów Amnesty International - NAPISZ LIST. ZMIEŃ ŻYCIE!

Witajcie kochani~! ^^

Znalezione obrazy dla zapytania amnesty internationalDzisiaj przychodzę z postem bardziej pogadankowym, ale mam nadzieję, że przypadnie wam on do gustu. :)

Dlaczego właściwie piszę ten post?
9 grudnia 2016 roku w mojej szkole odbywała się akcja zwana "Maraton Pisania Listów Amnesty International", która jest według mnie na tyle ciekawą akcją, że warto o niej napisać.
Już mówię i objaśniam. :)
Zacznijmy więc od początku...

Czym jest Amnesty International?
Amnesty International jest to międzynarodowa organizacja pozarządowa, której celem jest zapobieganie naruszeniom praw człowieka poprzez wszelkie pokojowe akcje obywatelskie – od organizowania pisania listów do rządów krajów łamiących te prawa, poprzez publiczne rozgłaszanie informacji o takich naruszeniach, po realną pomoc finansową i prawną poszkodowanym osobom.
Organizacja jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 1977 roku za „wkład w umacnianie podstaw wolności, sprawiedliwości, a tym samym pokoju na całym świecie”.
Znalezione obrazy dla zapytania amnesty international


Znalezione obrazy dla zapytania amnesty international

"Pilne akcje"
Amnesty International co roku organizuje różnego rodzaju akcje mające pomóc w walce z nieprzestrzeganiem praw człowieka. Wśród tych akcji wyróżnia się też tzw. "pilne akcje". Szczególną formą takiej właśnie "pilnej akcji" jest "Maraton Pisania Listów".

Co to? Gdzie to? I kiedy?
Maraton Pisania Listów odbywa się co roku w ramach świętowania Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka, który jest 10 grudnia. Wysyła się wtedy apele do władz oraz listy solidarności do osób, których prawa są łamane. W ciągu dwóch dni listy te pisane są bez przerwy w obronie prześladowanych. Im więcej uda się ich napisać, tym większa szansa, że uda nam się poprawić los danej osoby, w sprawie której piszemy. W Polsce maraton organizowany jest w setkach miejsc w całym kraju - w szkołach(takich jak moja!), klubach, kawiarniach, instytucjach kultury.

Bądzmy dumni
Akcja zapoczątkowana została przez polską sekcję Amnesty International w 2001 roku.Znalezione obrazy dla zapytania amnesty international



Trochę liczb - ilość listów i maratonów
Znalezione obrazy dla zapytania amnesty internationalLiczba listów pisanych w trakcie kolejnych maratonów systematycznie wzrasta. W 2006 roku w Polsce napisano ich 21 897, w 2007 – 41864, zaś w 2008 roku – 78 639 (z 323 105 na całym świecie).

W 2010 roku w całej Polsce powstało ich 135 305. To 20 000 więcej niż w 2009 roku. Najwięcej listów w obronie więźniów i innych osób narażonych na łamanie praw człowieka napisano w Zabrzu – aż 14 669. Także w ubiegłym roku Zabrze wiodło prym wśród „maratończyków”. W liczącej tylko około 7 000 mieszkańców gminie Bircza w woj. podkarpackim, mieszkańcy napisali ponad 14 000 listów.
(Zródło: Wikipedia)

Dla kogo piszemy?

RDZENNA SPOŁECZNOŚĆ PEACE RIVER: WALKA O OCALENIE ZIEMI PRZODKÓW
Ponad 100 lat temu prapradziadek Helen Knott podpisał porozumienie z rządem Kanady, które miało chronić sposób życia jego społeczności. Zamiast uszanować złożoną obietnicę rząd dał zielone światło dla budowy ogromnej tamy hydro-elektrowni, która zagraża kulturze i stylowi życia rdzennych mieszkańców i mieszkanek doliny rzeki Peace w Kolumbii Brytyjskiej. Rdzenna społeczność regionu straciła już wiele ze swoich ziem na rzecz odwiertów gazu i ropy. Jeśli zaczną się prace nad multimiliardowym projektem tamy, stracą jeden z ostatnich obszarów, na którym ciągle mogą polować, łowić ryby i odprawiać ceremonie. Rząd zaakceptował projekt tamy, mimo że na stałe zaszkodzi rdzennej ludności na tym obszarze. Teraz rdzenne społeczności z West Moberly i Prophet River zwróciły się do sądu domagając się, aby kanadyjski rząd wypełnił obietnicę złożoną ponad 100 lat temu. Sąd nie wydał jeszcze wyroku, ale firma i tak zaczęła oczyszczać dolinę. „To jest mój dom. Tutaj chcę wychować dzieci i wnuki” – powiedziała Helen Knott, aktywistka. „Co nam pozostanie?”

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij władze Kanady, by zatrzymały budowę tamy.

EDWARD SNOWDEN: JEGO ODWAGA ZMIENIŁA ŚWIAT
W czerwcu 2013 roku Edward Snowden ujawnił dziennikarzom dokumenty amerykańskich służb wywiadowczych, ukazując tym samym szokującą skalę masowej inwigilacji. Pokazał, jak rządy potajemnie gromadziły ogromne ilości naszych danych telekomunikacyjnych, w tym prywatną korespondencję elektroniczną, dane geolokalizacyjne pochodzące z telefonów komórkowych, historię przeglądanych treści w internecie i wiele innych danych. Wszystko to robiono bez naszej zgody. Jego odwaga zmieniła świat. Działania Edwarda Snowdena wywołały na świecie szeroką dyskusję na temat szpiegowania obywateli, co w efekcie doprowadziło do zmiany przepisów oraz pomogło chronić naszą prywatność. Po raz pierwszy od 40 lat USA wprowadziły przepisy prawne ograniczające szpiegowanie obywateli przez rząd, a firmy technologiczne na całym świecie, z Apple i WhatsApp na czele, chronią teraz o wiele bardziej nasze dane osobowe. Wszystko to dzięki Edwardowi Snowdenowi. Były amerykański minister sprawiedliwości przyznał, że ujawniając te informacje Snowden „przysłużył się społeczeństwu”, zaś Prezydent Barack Obama powiedział, że dyskusja o inwigilacji obywateli „uczyni nas silniejszymi”. Edward Snowden jest bohaterem walczącym o prawa człowieka, mimo to został oskarżony o sprzedanie wrogom USA tajnych informacji państwowych, za co grozi mu wiele lat więzienia. Nie mając żadnej gwarancji, że w ojczystym kraju doczeka się sprawiedliwego procesu, Snowden, niepewny swojej przyszłości, przebywa obecnie na terytorium Rosji.

DOMAGAMY SIĘ:
Zaapeluj do Prezydenta Obamy, aby ułaskawił Edwarda Snowdena.

SHAWKAN: UWIĘZIONY ZA WYKONYWANIE SWOJEJ PRACY
Mahmoud Abu Zeid, lepiej znany jako Shawkan, tylko wykonywał swoją pracę. Fotoreporter 14 sierpnia 2013 roku relacjonował „siedzący” protest w Kairze, gdy dotarły tam siły bezpieczeństwa. „To było jak w hollywoodzkim filmie” – napisał później. „Czułem, jakbyśmy znaleźli się w środku wojny. Wszędzie były kule, gaz łzawiący, ogień, policja, żołnierze i czołgi.” Shawkan wykorzystał swój aparat, żeby uchwycić chaos wokół niego. Policję i wojsko rozmieszczono w całym kraju, by stłumić sprzeciw, gdziekolwiek wystąpi. Był to najkrwawszy incydent w najnowszej historii Egiptu, w ciągu jednego dnia 1 000 osób straciło życie. Shawkan został aresztowany, gdy tylko policja dowiedziała się, że jest dziennikarzem. Związali mu ręce plastikowym kablem, który wrzynał się w skórę, jego nadgarstki krwawiły. Uderzyli go, później chłostali paskiem. Dzisiaj znajduje się w osławionym więzieniu Tora w Kairze. Ma zdiagnozowane zapalenie wątroby typu C, ale nie otrzymuje potrzebnej pomocy medycznej. Minęły 3 lata od uwięzienia Shawkana. Podczas ostatniej rozprawy powiedział sędziemu: „Robienie zdjęć nie jest przestępstwem”. Ma rację.

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij władze Egiptu do oddalenia wszystkich zarzutów i natychmiastowego uwolnienia Shawkana.

FOMUSOH IVO FEH: SKAZANY NA 10 LAT WIĘZIENIA ZA SMSA
Fomusoh Ivo Feh miał przed sobą świetlaną przyszłość. Właśnie miał rozpocząć studia na uniwersytecie. Jedna wiadomość SMS wszystko zmieniła. Pewnego dnia Ivo otrzymał wiadomość od kolegi: „Boko Haram rekrutuje młode osoby od 14 lat wzwyż. Warunki zatrudnienia: 4 przedmioty w GCE [odpowiednik matury, przyp. tłum.] plus religia”. Wiadomość od kolegi była komentarzem na temat tego, jak trudno znaleźć pracę bez wysokich kwalifikacji. Chłopak żartował, że nawet Boko Haram (grupa zbrojna) nikogo nie zatrudni bez zdania w szkole średniej przynajmniej 5 przedmiotów. Ivo przesłał tę wiadomość swojemu przyjacielowi, który przesłał ją dalej do młodszego kolegi. Nauczyciel zobaczył wiadomość, skonfiskował telefon i pokazał policji. Wszyscy trzej zostali aresztowani pomiędzy wrześniem a grudniem 2014 roku. Teraz są w więzieniu, grozi im proces w sądzie wojskowym i wyrok do 20 lat pozbawienia wolności. [AKTUALIZACJA] 2 listopada sąd wojskowy skazał Ivo i jego dwóch znajomych na 10 lat więzienia za „przestępstwa” powiązane z terroryzmem. Nie powinni płacić swoją przyszłością za przesłanie sobie żartu.

DOMAGAMY SIĘ:
Powiedz prezydentowi Kamerunu, żeby bezzwłocznie uwolnił Ivo i jego znajomych.

MÁXIMA ACUÑA: ZAATAKOWANA PRZEZ POLICJĘ ZA PROTESTOWANIE
Máxima Acuña nie daje za wygraną. Kiedy rolniczka z północnego Peru nie zgodziła się na opuszczenie ziemi, na której mieszkała wraz z rodziną, została brutalnie zaatakowana przez lokalną policję. Máxima pozostaje w sporze prawnym o własność ziemi z Yanacochą – jedną z największych na świecie kopalni złota i miedzi. Według niej napaści policjantów to próba wyrzucenia jej z domu. Ona sama jednak nigdzie się nie wybiera. Policja zaatakowała rodzinę Máximy, bijąc ją i jej dzieci, niszcząc jej dom oraz demolując budowaną właśnie przybudówkę. Pewnego dnia uzbrojeni ochroniarze z Yanacochy zniszczyli również jej uprawy. Jest to kampania zastraszania, która ma na celu utrudnienie jej życia tak, by się poddała i wyjechała. Niemniej Máxima wciąż nie ma zamiaru ustąpić. Upór i odwaga przyniosły jej Nagrodę Goldmanów w 2016 roku – najbardziej cenione na świecie wyróżnienie przyznawane za działalność na rzecz ochrony środowiska. Członkowie społeczności lokalnej uznali ją za swoją przywódczynię i zjednoczyli się, by ją chronić. Wspólnie musimy zapewnić, by jej rodzina mogła w spokoju mieszkać na swojej ziemi do czasu, aż sąd podejmie ostateczną decyzję.

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij władze Peru, by ochroniły ją przed przemocą i zastraszaniem.

BAJRAM I GIJAS: TORTUROWANI I UWIĘZIENI ZA GRAFFITI
Protestowali w jedyny sposób, jaki znali. Mając dość coraz bardziej autorytarnego państwa studenci Bajram Mammadow i Gijas Ibrahimow napisali sprayem wiadomość na pomniku byłego prezydenta Azerbejdżanu, którego syn rządzi teraz krajem. Napisali „Szczęśliwego dnia niewolnika”, grając znanym sloganem „Szczęśliwego dnia kwiatów”, który obchodzony jest 10 maja, w dzień urodzin poprzedniego prezydenta. Młodzi mężczyźni 9 maja opublikowali zdjęcie z akcji na Facebooku. W ciągu kilku godzin aresztowano ich i oskarżono o posiadanie narkotyków. Bajram i Gijas twierdzą, że policjanci podrzucili im heroinę. Fakt, że zostali aresztowani krótko po pomalowaniu pomnika i przesłuchiwano ich tylko w związku z graffiti pokazuje, że zarzuty zostały sfabrykowane. Obaj zostali dotkliwie pobici i zmuszeni do złożenia fałszywych zeznań. „Ściągnęli mi spodnie i grozili, że zgwałcą mnie pałką” - Bajram napisał z więzienia. „Musiałem się ‘przyznać’ i podpisać oświadczenie, które spisali”. Bajram i Gijas są w areszcie i czekają na proces. Grozi im do 12 lat więzienia – wszystko w związku z opublikowaniem posta na Facebooku i krytyką rządu.

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij prezydenta Azerbejdżanu do natychmiastowego uwolnienia Bajrama i Gijasa.

EREN KESKIN: OSKARŻANA PONAD 100 RAZY ZA MÓWIENIE PRAWDY
Prawniczka i była dziennikarka od dekad głośno krytykuje tureckie państwo. Przemówienie, które wygłosiła 11 lat temu rozgniewało władze. Oskarżyła w nim państwo o zabójstwo 12-letniego dziecka - Uğura Kajmaza. Dla Eren zabójstwo chłopca w 2004 roku przez wojsko jest jedną z największych plam w historii Turcji, za co władze powinny wziąć odpowiedzialność. Za artykuły opublikowane w kurdyjskiej gazecie, w której była redaktorką, wielokrotnie oskarżano ją o obrazę tureckiego państwa i prezydenta. Eren była w sądzie ponad 100 razy z powodu głośno wyrażanego zdania na temat losu kurdyjskiej mniejszości w Turcji. W 1995 roku spędziła 6 miesięcy w więzieniu tylko za to, że w swoim artykule użyła nazwy „Kurdystan”. Ogromna ilość spraw przeciwko niej jest niczym innym jak nękaniem. Jedynym przestępstwem popełnionym przez Eren jest głośne mówienie o niesprawiedliwości. Jej czas się kończy. Kolejne procesy oznaczają, że może w każdej chwili trafić do więzienia na długie lata.

DOMAGAMY SIĘ:
Powiedz władzom Turcji, żeby nie zamykały Eren w więzieniu.

ILHAM TOHTI: POKOJOWY AKTYWISTA SKAZANY NA DOŻYWOCIE
„Ścieżka, którą podążam jest szlachetna i pokojowa. Walczę tylko za pomocą pióra i papieru.” Ilham Tohti jest szanowanym profesorem uniwersyteckim, znanym ze swoich wyważonych poglądów na temat kwestii etnicznych w Chinach. Jednak w styczniu 2014 roku policja zabrała go z domu w Pekinie. Przez 5 miesięcy nie poinformowano rodziny i przyjaciół o miejscu jego pobytu. Odmawiano mu jedzenia przez 10 dni, a przez 20 dni miał nogi w kajdanach. Wtedy we wrześniu 2014 roku otrzymał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności – za rzekome nawoływanie do nienawiści na tle etnicznym. Ilham pochodzi ze społeczności ujgurskiej, w większości muzułmanów, którzy doświadczają powszechnej dyskryminacji w swoim rodzinnym Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur. W ostatnich latach nastąpił wzrost napięć pomiędzy grupami etnicznymi, jak również wzrost liczby brutalnych ataków. Ilham zdecydowanie sprzeciwiał się przemocy i niestrudzenie pracował, by budować porozumienie i promować współpracę pomiędzy społecznościami. W swoich pracach pisemnych i podczas wykładów ujawniał także stosowane przez władze praktyki, które dyskryminują Ujgurów w wielu aspektach życia. Jednak teraz ma spędzić swoje życie w więzieniu. Został okrutnie ukarany za pokojowe kwestionowanie polityki chińskiego rządu w stosunku do mniejszości etnicznych.

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij władze Chin do natychmiastowego uwolnienia Ilhama Tohtiego.

ZEYNAB JALALIAN: ZABRALI JEJ WOLNOŚĆ, TERAZ ZABIERAJĄ WZROK
Zeynab Jalalian odbywa karę dożywotniego więzienia i traci wzrok, ponieważ władze nie zapewniają jej potrzebnego leczenia. Zeynab, 34-letnia kobieta, była aktywistką polityczną, działała na rzecz wzmocnienia kurdyjskiej mniejszości w Iranie, a szczególnie kobiet. W 2008 roku została uwięziona w związku z jej rzekomymi związkami z wojskowym skrzydłem kurdyjskiej grupy opozycyjnej. Jej proces był rażąco niesprawiedliwy. Nie tylko skończył się w kilka minut, ale została skazana na podstawie „zeznań”, które, jak twierdzi, złożyła po miesiącach tortur. Nie było dowodów łączących ją z działalnością zbrojną, nie mogła kontaktować się z prawnikiem. Przed procesem przebywała sama w celi przez 8 miesięcy. Zeynab opowiadała, że w tym czasie była bita w podeszwy stóp, wielokrotnie uderzano jej głową o ścianę, łamiąc czaszkę i powodując krwawienie do mózgu. Dzisiaj Zeynab cierpi na poważną wadę wzroku, która wymaga pilnej specjalistycznej operacji. Jednak władze nie wydają na nią zgody. Potrzebuje naszej pomocy. Władze Iranu zabrały jej wolność – nie możemy im pozwolić, by odebrały jej wzrok.

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij władze Iranu do zapewnienia Zeynab pilnego leczenia.

JOHAN TETERISSA: NAUCZYCIEL TORTUROWANY I UWIĘZIONY ZA POKAZANIE FLAGI
Jest nauczycielem szkoły podstawowej działającym na rzecz praw człowieka. Jednak obecnie Johan Teterissa odbywa karę 15 lat pozbawienia wolności za pokazanie zakazanej przez rząd flagi. W czerwcu 2007 roku Johan przewodził grupie 22 osób, głównie nauczycieli i rolników, którzy pokojowo protestowali przed indonezyjskim prezydentem. Wykonali tradycyjny taniec wojenny, po czym rozwinęli „tęczową” flagę, historyczny symbol niepodległości prowincji Moluki we wschodniej Indonezji. Policja natychmiast usunęła Johana i pozostałe osoby, popychając je i bijąc. Zabrali mężczyzn na kilka komisariatów, w pewnym momencie zmuszając ich do czołgania się po gorącym asfalcie, bijąc ich przewodami elektrycznymi, bijąc po uszach kolbami broni aż do krwi. Tortury trwały także podczas oficjalnego przesłuchania. W wyniku jawnie niesprawiedliwego procesu wszystkich mężczyzn skazano za „bunt przeciwko państwu”. Johana skazano na dożywocie, później zmniejszono karę do 15 lat pozbawienia wolności. Ciągle jest w więzieniu, tysiące kilometrów od rodziny i przyjaciół.

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij władze Indonezji do natychmiastowego uwolnienia Johana.

ANNIE ALFRED: POLUJĄ NA CZĘŚCI JEJ CIAŁA
Annie Alfred jest jak każde inne dziecko w Malawi. Jej przyjaciele i rodzina kochają ją. Ma 10 lat, a gdy dorośnie, chce zostać pielęgniarką. Może jednak nie dożyć realizacji swoich marzeń ponieważ są ludzie, którzy wierzą, że części jej ciała mają magiczną moc. Ci ludzie uważają, że nie jest człowiekiem. Nazywają ją „duchem” lub „pieniędzmi”. Chcą ukraść jej włosy lub, co gorsza, kości. Annie urodziła się z albinizmem, dziedzicznym stanem, w którym organizm nie produkuje wystarczającej ilości pigmentu, który chroni skórę przed słońcem. W Malawi żyje około 7 000 – 10 000 osób podobnych do Annie. Wszystkim grozi niebezpieczeństwo, a nawet śmierć, z rąk osób, które myślą, że dzięki częściom ich ciała staną się bogaci. Od listopada 2014 roku znacznie wzrosła liczba ataków na osoby z albinizmem. Tylko w 2015 roku odnotowano 45 doniesień o morderstwach i porwaniach, bądź ich próbach. Osoby takie jak Annie nigdzie nie są bezpieczne. Nie tylko przestępcy chcą je porwać, ale również członkowie rodziny. Uważają, że osoby z albinizmem są złotem, które można zdobyć i sprzedać. Annie i inne osoby potrzebują ochrony prawnej.

DOMAGAMY SIĘ:
Wezwij władze Malawi, żeby chroniły osoby z albinizmem.

Znalezione obrazy dla zapytania amnesty internationalIMIGRANCI Z GRANICY POLSKO-BIAŁORUSKIEJ
U mnie w szkole była jeszcze jedna karteczka, na której było o jeszcze jednej grupie osób dla których można pisać. Nie ma tego na oficjalnej stronie Amnesty International (przynajmniej ja nie znalazłam). Dotyczyła ona imigrantów z granicy polsko-białoruskiej. Nawoływało się w niej do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - Mariusza Błaszczaka - o pomoc tym osobom w prawidłowym przekroczeniu granicy i zezwoleniu na wjazd do kraju.

Moja szkoła
W ubiegłym roku moja szkoła napisała 1114 listów w sprawie 10 bohaterów. Najwięcej listów napisano w sprawie dziewczynek z Burkina Faso. Dwa lata wcześniej wspólnie napisaliśmy 1089 listów, a w pierwszej edycji 700.
Lecz w tym roku pobiliśmy wszelkie rekordy. Od godziny 8:30 do 15:30 udało nam się napisać aż 1727 listów! Najwięcej ich było w sprawie Annie Alfred i innych osób cierpiących na albinizm w Malawi, ale każdy z 12 bohaterów dostał wsparcie od nas.
Z tego co wiem akcje te nie tylko są owocne, bo naprawdę pomagamy i wspieramy, udaje nam się coś tym zdziałać, ale czasami możemy liczyć też na odzew. Do mojej szkoły wpłynęły swojego czasu dwa listy z odpowiedziami. Powiecie, że niewiele. Ale wiecie jak to cieszy? Że ktoś zwrócił uwagę na ten problem, zobaczył ile osób się w to angażuje. Więc taka "odpowiedz" na nasz apel jest niesamowicie satysfakcjonująca.

Mój "wynik"
W tym roku udało mi się napisać 7 listów. To całkiem niezły wynik, ponad połowa osób potrzebujących pomocy dostanie ode mnie list w ich sprawie.
Dlaczego mówię, że jest to niezły wynik?
Ponieważ mogłam pisać listy tylko na dwóch godzinach lekcyjnych, na tyle puścili nas nauczyciele. Lepszy rydz niż nic, powiadają.

Podsumowując
Według mnie akcja w mojej szkole zakończyła się dużym sukcesem. Mam też nadzieję, że innym placówkom w moim mieście poszło w tym roku równie dobrze i uda nam się pomóc jak największej liczbie osób.
Bo potrzeba tak niewiele by komuś pomóc...
Napisz list!
Zmień życie!



Podobał wam się ten post? :)

Ktoś z was brał udział w Maratonie Pisania Listów? 
Piszcie w komentarzach!


Czytaj dalej...

25. "Pan Lodowego Ogrodu: Tom IV" - Jarosław Grzędowicz - Koniec?

Witajcie kochani~! ^^

Grudzień na dobre się zaczął, a na blogu pustki. Coś jest nie tak, trzeba wziąć się do roboty i coś wrzucić!

Udało mi się skończyć PLO, w końcu! Tylko, że skończyłam serię jakieś... 4-5 tygodni temu? :P
Tak, zaległości ciągną się za mną jak żelazny łańcuch. Tyle rzeczy muszę jeszcze wrzucić, a tu nie ma czasu by to ogarnąć. Wiecie, że mam gdzieś nieopublikowaną reckę z września? :P

Może kiedyś doczeka się publikacji. MOŻE.
A teraz, zapraszam na ostatni tom "Pana Lodowego Ogrodu"! :)



Na wstępie informuję też, że recenzja będzie zawierać dużo spoilerów do poprzednich części PLO. Więc jeśli ktoś nie czytał pierwszego i drugiego tomu, a ma zamiar czytać, jest w trakcie czytania czy też nie lubi spoilerów to niech nie czyta tej recenzji.

Tytuł polski: "Pan Lodowego Ogrodu: Tom IV"
Autor: Jarosław Grzędowicz
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 869
Rok wydania: 2012
Okładka: miękka

Wyzwanie biblioteczne:
 6/30

"Na tę chwilę fani czekali długie 3 lata. Trzy lata pytań powtarzanych do znudzenia: kiedy, kiedy, kiedy, kiedy… Niewiele jest na świecie powieści, które w podobny sposób nie poddają się zapomnieniu.

To irytujące, kiedy coś odrywa Cię od lektury dobrej książki, prawda? Zawsze, kiedy musiałem przerywać lekturę PLO, byłem wściekły. To świetna powieść. "


Tomasz Kołodziejczak, autor Dominium Solarnego

"Pan Lodowego Ogrodu – finałowy, czwarty tom cyklu, ozdobionego kompletem nagród przyznawanych w polskiej fantastyce. Sztandarowe dzieło pisarza z legendarnego „Klubu tfurcuff”, grupy której prace złożyły fundament pod współczesną polską fantastykę. Kontynuacja historii uznanej przez portal Onet za „fantastyczną powieścią dziesięciolecia 2000-2010”.

Mnożąc realizm przez fantastykę, Grzędowicz osiąga efekt jeszcze większego autentyzmu."


Jacek Dukaj, autor powieści Lód

"Ten cykl to właściwie jeden wielki, literacki popis możliwości kreacji współczesnego pisarza popkulturowego. Faszerowany efektami blockbuster z przesłaniem sprowadzony do postaci książki. Perspektywa opisu zmieniająca się w zależności od tempa akcji, wielotorowa fabuła, słowa kreślące dziwaczny, szalony wręcz obraz rodem z sennych widziadeł Hieronima Boscha. Supertechnologia w bezpardonowym pojedynku z magią. Akcja gna przez świat, który nie jest jedynie płaską dekoracją służącą za tło zmagań herosów. Odkrywamy skomplikowany mechanizm z barierami kulturowymi, obsesjami i pragnieniami, który zachowuje prawo do istnienia i funkcjonowania nawet bez galerii pierwszoplanowych postaci.

To już nie jest tylko forma rozrywki. Jarosław Grzędowicz błyskotliwie udowadnia, że uniwersalnym popowym kodem pisarz może mówić o rzeczach fundamentalnych i prowokować do wyciągania wniosków.

Taki jest Pan Lodowego Ogrodu. Porywająca opowieść o konsekwencjach popełnionych czynów."

Czytaj dalej...

To już pół roku(!), czyli małe podsumowanie miesiąca. #6

Witajcie kochani~! :D

To już szósty miesiąc istnienia tego bloga! Woooow, jak ten czas szybko leci! 
Czujecie to? 
To już pół roku! 
Już ponad 180 dni piszę dla was moje recenzje i pogadanki. Nie wierzę normalnie, pół roku! Może nie jest to dużo, ale dla mnie jest to szmat czasu!

Podsumowanie:

*Szósty miesiąc przyniósł mi coś koło 1100 wyświetleń bloga. To i tak sporo patrząc na to jak mała jest ostatnio aktywność z mojej strony. Ale wy jak zwykle stajecie na wysokości zadania! <3 


*Do mojej małej armii wiernych obserwatorów dołączyły w tym miesiącu 4 osóbki, przez co łącznie mamy tu 42 obserwatorów. Dziękuję tym kilku kochanym mordeczkom za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze! :)

*Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

*W tym miesiącu przybyły tu tylko 5 nowych postów, 6 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 59 postów, licząc ten będzie ich 60.

*Napisałam w tym czasie tylko 2 recenzje:
- 1 książkową
- 1 serialową

Odnośniki do recenzji:

23. "Constantine" - Dajcie mi drugi sezon! Ale już!

24. "Kordian" - Juliusz Słowacki - Boże, kolejny chce się zabić...


Zrobiłam również jeden TAG książkowy, jeśli ktoś byłby zainteresowany. :)

Skoro podsumowanie mamy za sobą czas na kilka słów ode mnie.
Jak widzicie, ostatnie 2 miesiące nie są zbyt produktywne pod względem rozwoju tego bloga, ale są jak najbardziej zawalone robotą dla mnie. Przepraszam was bardzo, że tak mało uwagi poświęcam Wam, moim czytelnikom. Niestety, szkoła daje popalić, są też obowiązki, których nie mogę zaniedbać. Ale nie mogę też powiedzieć, że nic nie robię. Cały czas czytam, kiedy tylko mam czas. Zazwyczaj jest to wtedy, gdy wracam autobusem ze szkoły. 
Można? 
Można. 
I idzie mi to całkiem niezle. Staram się jak mogę, ale jest trochę inny problem. Mam już ze 3 zaległe recenzje. Czemu? Bo czytać jakoś daję radę, z pisaniem jest trochę gorzej. Żeby napisać dobrą recenzję potrzebuję około 2 godzin. Nie wiem czy jest to dużo czy mało. Muszę znalezć informacje o książce, poszukać cytatów, znalezć zdjęcie okładki w dobrej jakości (a jeśli nie znajdę to zrobić i obrobić) i najlepiej kilka zdjęć dobrze pasujących do książki. Do tego szukam też muzyki wpasowującej się w klimat danej powieści. 
Potem muszę to wszystko napisać. Na początku jest łatwo - trzymaj się schematu, który sobie wypracowałaś. Potem jest trochę gorzej. Muszę streścić trochę fabuły, najlepiej pierwszy rozdział, ale bez większych spoilerów. Następnie napisać oczywiście coś od siebie. Muszę znalezć plusy i minusy danej powieści, trochę ponarzekać, trochę pochwalić. A na koniec zsumować to wszystko i zakończyć w ładny sposób. I ocenić oczywiście. A z tym potrafi być niemały problem, uwierzcie mi. :P
Więc jak widzicie pisanie takie recenzji to dla mnie dość złożony proces. Trzeba mieć czas, trzeba mieć pomysł, trzeba mieć chęci. Gdy jednego z czynników brakuje - recką się wali. Nic nie wychodzi. A po co pisać coś na siłę? Na "odwal się"?
Tak więc mam nadzieję, że w grudzień wejdę z nową energią i chęcią do czytania! 
Trzymajcie kciuki. :P

Nie mam określonych planów czytelniczych na ten miesiąc. Jedyne co muszę zrobić to recenzja zaległego "Pana Lodowego Ogrodu", bo wlekę się z nią okropnie. Został mi jeszcze Pan Tadzio, a już mi się "Lalka" szykuje, więc muszę się pospieszyć. Ostatnio też wzięłam się za trochę krótsze książki (około 300 stron) i to był bardzo dobry pomysł. Wchodzą szybciutko i są przyjemne. :)
A mowa tu o przygodach Wędrowycza Andrzeja Pilipiuka. Recenzja pierwszej części cyklu też powinna się niebawem pojawić. :)

Jakby kogoś to interesowało to dodałam do szablonu bloga moje konto na Lubimyczytać.pl
Więc jeśli ktoś ma ochotę zapoznać się z listą czytanych przeze mnie lektur to zapraszam. :)
Chętnie też poprzyjmuję do znajomych. ^^

A więc będę już kończyć. Dla wytrwałych jak zwykle wirtualne ciastko. :P
I piosenki ode mnie. 
Do zobaczenia już w grudniu, w nowych postach! ;)


Przy tym pisałam dziś ten post. :)

A ta piosenka wyszła równiutko o północy. :)
Kto molestuje przycisk "replay" razem ze mną?


Czytaj dalej...

24. "Kordian" - Juliusz Słowacki - Boże, kolejny chce się zabić...

Witajcie kochani~! ^^

Po długim oczekiwaniu i mozolnym pisaniu znowu przychodzę do was z recenzją lektury. Właściwie to jej omówieniem, ale na recenzję też znajdzie się miejsce. :)
Niestety muszę was też zasmucić - w recenzji nie będzie obrazków. :C
Ciężko znalezć coś pasującego, nawet z muzyką mam problem! Więc i bez tego się obejdzie. Ale mam nadzieję, że recenzja bardzo na tym nie ucierpi. Także zapraszam do czytania!

Znaleziony obraz
Tytuł polski: "Kordian. Część pierwsza trylogii: Spisek koronacyjny."
Autor: Juliusz Słowacki
Wydawnictwo: Nasza biblioteka
Ilość stron: 171
Rok wydania: oryginał 1834, ten tomik 1985
Okładka: miękka

Wyzwanie biblioteczne:
 5/30

"Polska pod jarzmem cara - zbrodniarza. Patrioci planują na niego zamach. Jeden z nich, tajemniczy młodzieniec w masce, podejmuje się zabić znienawidzonego tyrana. Wpisuje się tym samym w krąg działań, które zaplanował szatan u progu kolejnego stulecia. Czy mu się powiedzie? Czy ma na tyle odwagi, by działać na rzecz własnego, zniewolonego i upokorzonego narodu? A może Kordian, bo o nim tu mowa, jest zbyt słaby?..."

Czytaj dalej...

Falkon - Czyli co Xarcia porabiała na Flakonie.

Witajcie kochani~! ^^

Zbliżamy się powoli do końca listopada, a ja coś się lenię, co? Mało recek, mało postów, ogólnie mało aktywności i mało życia.
Ale w końcu, po ponad 2 tygodniach zebrałam się w sobie i coś znowu piszę. 
A co piszę?
Moje podsumowanie Falkonu. :)
Więc bez zbędnych komentarzy przechodzimy do tematu. :)
Najpierw pokrótce opiszę wam cały ten weekend, pózniej będą już tylko zdjęcia. :)



zaraz po szkole w piątek (a udało mi się skończyć o 12:15 :3), to jest pierwszego dnia konwentu,  wybrałam się do księgarni. Jest jakieś 10 minut od mojej szkoły, licząc drogę na piechotę oczywiście. A droga prosta jak rzut beretem. Zamówiłam sobie przez internet "Księgę jesiennych demonów" Grzędowicza, specjalnie na Falkon. Więc poszłam ją tylko odebrać. Następnie z przyjaciółką (Kanke <3) wsiadłyśmy w wesołe 151 (bo jedzie na Abramowice - szpital psychiatryczny :P) i podjechałyśmy na miejsce konwentu - na Targi Lublin. Wpadłyśmy kupić tylko bilety (nie było słynnych kolejek! D:), nie mogłyśmy niestety zostać. :C
Więc cały ten dzień był już tylko czekaniem na następny. :P


W sobotę przyjechałam już z inną przyjaciółką (Zuza <3), przed samą 13:00. Uparłam się (w sumie nie tylko ja :P), że muszę być wcześniej, żeby na spokojnie oblatać cały konwent i na spokojnie pójść na spotkanie autorskie pana Grzędowicza. Osoby, które były ze mną mogą potwierdzić, że o mało co tam nie odleciałam, tak się cieszyłam. :)
Pierwszy raz w życiu miałam okazję spotkać autorów moich ulubionych książek na żywo. 
I wiecie co? 
Niesamowite uczucie! Choć przyznam szczerze, że okropnie się bałam. 
Gorzej. 
Bałam się jak nie wiem. 
Bo jak autor to pewnie jakaś super osobistość, książkowy celebryta wręcz. Tak to sobie wyobrażałam. 
A jak jest naprawdę? 
To tacy sami ludzie jak my. Nie żebym myślała, że to jacyś kosmici, reptilianie czy coś, nie bierzcie tego za złe. Ale ludzie często myślą, że jak ktoś coś osiągnął i jest z jakiegoś powodu znany to nie wiadomo czego się spodziewać. Bałam się normalnie podejść, a oni przecież nie gryzą. Przekonałam się na własnej skórze, potwierdzam! :P
Po przejrzeniu dosłownie wszystkich stoisk poszłam na spotkanie z Grzędowiczem. Ale jak to ja - przyszłam za wcześnie. Trafiłam więc jeszcze na panel, również z autorami. Przypomniało mi się, że obiecałam jednemu znajomemu, że zdobędę (razem z Sarą) autograf pana Gałkowskiego dla niego.
I wiecie co?
Udało mi się!
Brzmi jak osiągnięcie roku, dla mnie to było właśnie takie uczucie.
Serio.
Bałam się jak nie wiem co. A muszę szczerze z tego miejsca przyznać, że Gałkowski to świetny człowiek. Na początku byłam po prostu przerażona, ale to tak pozytywna osoba, że już po chwili byłam zachwycona tym, że jednak odważyłam się do niego podejść. I takim sposobem zdobyłam autograf dla siebie i znajomego. :D
Swoją drogą, wczoraj czy przedwczoraj była premiera jego najnowszej książki - "Stalowe Szczury: Königsberg". :)
Więc wiecie co robi misiaki. :)

Łaaaaa. *^*
Autograf już dumnie zdobi moją tablicę korkową. :)
I to serduszko na "i". <3

Zaraz po tym odbyło się spotkanie autorskie z panem Grzędowiczem. Niestety, nie udało mi się, tak jak chciałam, na ten czas skończyć ostatniego "Pana Lodowego Ogrodu", ale na szczęście na spotkaniu spoilery mnie nie zabiły, to tylko zdawkowe informacje. Teraz, jak to piszę, jestem już po lekturze PLO, spodziewajcie się niedługo recenzji. Baaaaardzo pochlebnej recenzji. :P
Ale wracając do tematu. Po raz kolejny przekonałam się, że pisarze to genialni ludzie i nie warto się bać tak jak ja. To co się działo na tym spotkaniu - magia. <3
Kocham po prostu teksty Grzędowicza, to mój mistrz. Nie jestem teraz w stanie przytoczyć tego co się tam dokładnie działo, bo za każdym razem po prostu wybucham śmiechem, a na mojej twarzy pojawia się banan. Ale to jak swobodnie rozmawia o swoich dziełach było cudne, bo sama uwielbiam rozmawiać o książkach. I szczerze, jakbym mogła to jeszcze raz bym na takie spotkanie poszła. :P
Niestety Lublin jest dość biedny w różnego rodzaju spotkania autorskie i często jest pomijany. :/

Jak to konwent, nie obyło się bez biegania po wszystkich stoiskach jakie tylko były i "sprzedawania duszy" za losy na loteriach.
Wiecie ile tego tam było?
Maaaasa. Stoiska kusiły nie tylko loteriami i fantami, ale i pięknymi wystawkami oraz ozdobami. Zakochałam się po prostu w kilku z nich, na przykład takim steampunkowym. No cudo po prostu. <3
Było tego tyle, że spokojnie można się zgubić i tego nie żałować. :P

Następnie znów pognałam "spotkanie" z Grzędowiczem. Tym razem było ono w formie rozdawania autografów. Gdyby nie Sara, pewnie bym tam padła z wrażenia. Moja nowiuśka "Księga jesiennych demonów" już tylko czekała na ten zacny podpisik. c;
No i teraz na półeczce prezentuje się cudnie~!

Tak wygląda szczęście. <3
I tak, mam wisiorek z Wiedzmina. ;')
(fot. najlepszy fotograf Sara)
Szczerze, już nawet nie pamiętam czy poszłyśmy na jakieś panele. Było tego tyle, że nakładały się godzinami i stawałyśmy pod trudnym wyborem jednego z nich. Bo niestety rozdwoić czy roztroić się jeszcze nie da. :/
Przy okazji tego biegania dowiedziałam się ile znajomych mi mordek widziałam na  Flakonie. Byłam wręcz przerażona tym ile osób z mojej szkoły tam było. Serio, ludzie. Skąd was tam tyle?!
Propo ludzi. 
Jejciu! Jakie oni mieli cudne cosplaye! Nie mogę tego porównać ze Świdkonami, to zupełnie inny poziom. Wykonanie i poświęcony czas widać było na pierwszy rzut oka. Zresztą, zobaczycie na kilku fotkach. Wiecie jak świetnym uczuciem jest zobaczyć swoje ulubione postacie wesoło hasające po konwencie? :P 
Ekipa z Wiedzmina, Constantine, doktor Who, Loki z Thorem czy Iron Man to tylko kilka z tak wieeeeeelu postaci, które tam widziałam. Aż miło popatrzeć. :)

Drugi dzień również był dniem, który cały praktycznie przechodziłyśmy. Mi udało się trafić na konwent dopiero koło godziny 12, dziewczyny były już wcześniej. Nasze wesołe harce zaczęłyśmy dość nietypowo. Już w mniejszym składzie (ja, Kanka i Zuzia) za namową Zuzi trafiłyśmy na karaoke. 
TAK.
Ja nie umiem śpiewać. Dlaczego karaoke? ;-;
Ale trzeba przyznać - było śmiesznie. Kanka najlepiej miauczy, Zuza była zadowolona. 
Udało się?
Udało.
I epickie śpiewanie "Bogurodzicy" na sam koniec. ;)
Potem jakimś trafem znalazłyśmy się w gamesroomie. Bez tradycyjnej partyjni Dobblesów się nie obyło. ;)
Ostatnim (i to dosłownie!) punktem naszego programu (jak i programu Falkonowego :p) był panel o psychopatach - "Psychopatia i psychopaci - fikcja a rzeczywistość". I powiem szczerze - był świetny! I bardzo ciekawy. :D
Więc tak mniej więcej prezentował się mój pierwszy pobyt na Falkonie. :)
A ktoś z Was misiaki był?
Z kim się minęłam? :P


A teraz, nie przedłużając, moja fotorelacja. :)
Zdjęcia niestety trochę się pomieszały, nic na to nie poradzę. :/

Yennefer z wężem. :D
"O! Loki!"
Mały, uroczy Curiosity Rover. :P
Bo łazik marsjański z klocków to bardzo normalna rzecz.
Wonsz. :P
Więcej węża.
Wiecie jaki on jest milutki w dotyku?
Paczcie kto to! :D
*w tle słychać Marsz Imperium*
Wzrok dziecka w tle wyraża wrażenie wszystkich na temat tej wystawki.
"Łoooooo." :P
Jakiś pan w tle:
"I że komuś chciało się to robić."
Ojojjoj <3
Uroczy R2D2.
Ten. Cosplay. Był. Ge-nia-lny!
Wesoły kącik z Gwiezdnymi Wojnami.
Zobaczcie jaka cudna poducha! :D
Ciekawe po czyj autograf stoi Lady Loki? :P
Majestatyczny tron Wędrowycza tylko czekał na śmiałków.
Nie obył się bez fotek w Tardisie.
Pozdrowienia dla Zośki, która próbuje włączyć światełko. :P
*^*
Mistrzowie tańca.
Te. Alpaki.
*^*
Wężowy kubeczek. :3
I jeszcze jeden.
A tu są sówki.
I więcej cudnych sówek.
Więcej wystawek z Gwiezdnych Wojen.
Czy już mówiłam, że dużo tych postaci z Gwiezdnych Wojen?
"Nie patrz tak na mnie. Ciepełko jest."
Osiągnięcie życia. Namówiłyśmy Kankę na kupno uszek.
(Przepraszam, musiałam~! :D)
Xarcia Stalker nie podejdzie, tylko będzie się gapić.
Czyli wesoła ekipa z Wiedzmina.
Iorweth i Roche.
Cześć Saruś~~.
Wiem, że mnie za to zabijesz. :P
Przyłapana na sałatce.
Pozdrowienia dla Zuzy!
Games room.
Więcej games roomu.
I gdy ktoś wygra - cała sala klaszcze.
SERIO.
Spójrzcie na tego Geralta. XD
To jest creepy.
Tego jest więcej. D:
Kolejne genialne cosplaye.
Gwiezdne Wojny po raz n-ty.
Sara oficjalnie została Wędrowyczem. <3
Darmowego przytulaska?
Może jeszcze jednego?
Podwójne przytulanie?
Spotkanie autorskie z Grzędowiczem. <3
A tutaj Gałkowski w swoim genialnym mundurze. <3
I ten epicki napis "TOALETY". :P
Autografy~~
PANEL: O potrzebie czytanie i pisania wielotomowych sag.
Witam Vaderka ponownie.
Vaderek z koleżkami. :P
No, ale patrzcie jaki genialny kostium.
Więcej koszulek.
I ta gigantyczna kostka po lewej.
Więcej węża.
A to już inny wąż. Mały i wredny, lubił się we włosy plątać.
Niegrzeczniuch,
Marzenie senne każdego Hobbita.
I Sary.
Ale to Hobbit.




Czytaj dalej...
Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka