Jedno wielkie WOW, czyli małe podsumowanie miesiąca. #3

Witajcie moi kochani~! ^^

To już trzeci miesiąc istnienia tego bloga! Już ponad 90 dni piszę dla was moje recenzje i pogadanki. :D

Trzeci miesiąc przyniósł mi ponad 3000 wyświetleń. WOW. Jesteście niesamowici, naprawdę. Moim małym marzeniem było by co miesiąc dochodziło około 1000 wyświetleń, ale przebiliście to trzykrotnie. Wow, wow i jeszcze raz wow. Dziękuję wam bardzo, że tak chętnie odwiedzacie mojego bloga, czytacie go, komentujecie i wspieracie. :)


Do mojej małej armii wiernych obserwatorów dołączyło w tym miesiącu 6 osób, przez co łącznie mamy 29 obserwatorów. Dziękuję wszystkim nowym mordeczkom za przyłączenie się do brygady! :)

Jeszcze raz dziękuję wam za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze. Jesteście wspaniali. <3

W tym miesiącu przybyło tu aż 12 nowych postów, 13 licząc też ten. Daje to łączny wynik 41 postów, licząc ten będzie ich 42.

Napisałam w tym czasie  recenzji:
* 1 książkową
* 2 filmowe
* 1 pół na pół

Ten miesiąc był miesiącem raczej TAGowych niż recenzenckim, zasypaliście mnie nominacjami do LBA. Jest to też wina mojego wyjazdu, ale i mojego "pokłócenia się" z książkami, przez co było bardziej pogadankowo niż książkowo. Do tego mamy post do zakończonej już akcji #czytamcopolskie. Zapraszam już teraz na następną edycję, która ukaże się może wcześniej niż za rok. :P

Odnośniki do recenzji:


Skoro tę część podsumowania mamy za sobą to przejdzmy do planów na następny miesiąc.
Nie mam specjalnie sprecyzowanych planów, o czym opowiem ciut pózniej, ale wiem na pewno, że muszę skończyć ostatniego Asasyna i kontynuować "Erę Pięciorga", która przypadła mi ostatnio do gustu. Oczywiście recenzja "Kapłanki w bieli" pojawi się już niebawem, muszę ogarnąć rzeczy związane ze zbliżającym się wielkimi krokami rozpoczęciem roku szkolnego.
Ale na ten miesiąc, jak i na najbliższe kilka, właściwie cały rok szkolny, mam inne plany.
Z tego co wiem w większości szkół na zakończenie roku wręcza się tzw. nagrodę biblioteczną dla osoby, która przeczytała najwięcej książek. Oczywiście jest to jakaś książka, a jak wiadomo mol książkowy dobrym tomikiem nie pogardzie. :)
Gdy usłyszałam jaka była liczba przeczytanych książek, za którą dziewczyna z mojej szkoły dostała to wyróżnienie aż się zaśmiałam. Coś koło 30 książek przez 10 miesięcy nauki (plus minus oczywiście)? Co to jest? Ja to przebiję!
Z moją przyjaciółką (Mylenko <3) zdecydowałyśmy, że tak nie może być, przeczytamy o wiele więcej! Za cel minimalny postawiłyśmy sobie 30 książek ze szkolnej biblioteki, ale chciałybyśmy dobić do 52 pozycji na głowę. Nie jest to niemożliwe, warto spróbować! 
Więc mam nadzieję, że Mylenka się nie rozmyśliła i dalej ma zamiar kontynuować ze mną ten challenge postawiony przez nas same. :)
Będzie mi miło jeśli wy, drodzy czytelnicy, dołączycie się do tego naszego małego wyzwania. Nie mówię tu o takiej liczbie książek, o nie! Każdy czyta ile może, ważne by w ogóle czytać. To ma być zabawa! :D
Oczywiście, jeśli czas i szkoła mi na to pozwoli, zrecenzuję to wszystko dla was! <3

Dziękuję wszystkim, którym udało się dotrzeć do samego końca tego paplanda. Macie ode mnie wirtualne ciastko! :D



Buziaki, do następnego! :*

I jeszcze na koniec piosenka ode mnie. ;)



Czytaj dalej...

Powrót do żywych.

Witajcie kochane mordeczki~! ^^

Jak tytuł głosi - powracam do świata żywych, czyli jestem już w domu, wróciłam z mojego 3-tygodniowego wyjazdu. :)
I chciałam zrobić tu swojego rodzaju relację czy coś w tym stylu.
A co z tego wyjdzie?
Nie wiem. :P

Tam, gdzie się wybrałam podróż zajmuje około 8 godzin jazdy samochodem. Jest to coś w okolicy 530 km, ale zależy, którą drogą też jedziemy. Bo może być i 500 km, a może i 625 km. :P
Miejscem docelowym naszej podróży była Piława Górna.
Dlaczego akurat tam?
Bo mam tam rodzinę. Ot, całą filozofia. Po prostu ok. 2 razy do roku ich tam odwiedzam, przy okazji odpoczywając w tamtej okolicy.
Piława Górna położona jest w południowej Polsce, na Dolnym Śląsku, we wschodniej części Kotliny Dzierżoniowskiej, w powiecie dzierżoniowskim. Osobom, które nie lubią geografii właśnie wybuchł mózg. :P
Więc dla pomocy zamieszczam mapkę.


Dla zainteresowanych zamieszczam również historię tej małej, ale urokliwej miejscowości.

"Początki osady Piława datuje się na I połowę XII w. W dokumencie łacińskim z 1189 widniała ona jako Pilava Superius. Była typową osadą służebną, związaną z największym wówczas w tej części Śląska grodem Niemcza.
W XII i XIII w. los Piławy był szczególny. Stała się ona miejscowością graniczną trzech piastowskich księstw: świdnickiego, ziębickiego i brzeskiego. W XII-XIV w. Piława, jak i cały Śląsk, stała się terenem intensywnej akcji osadniczej ludności niemieckojęzycznej, a w XV w. była miejscem pobytu husytów, którzy opanowali cały region i ustanowili Niemczę swoją lokalną siedzibą.
Wieki XVII i XVIII zaznaczyły się licznymi walkami prowadzonymi na tych terenach przez wojska pruskie, austriackie, a także francuskie (Napoleona Bonaparte).
Ośrodek szkolno-wychowawczy i blok mieszkalny.
W 1740, w warunkach wprowadzonej przez Fryderyka II Wielkiego tolerancji religijnej, obok istniejącej od średniowiecza wsi Oberpeilau założona została przez właściciela miejscowych dóbr, Ernsta Juliusa von Seydlitz, osada braci morawskich Gnadenfrei.
16 sierpnia 1762 miała tutaj miejsce bitwa pod Dzierżoniowem. Było to jedno z ostatnich starć wojny siedmioletniej.
Wiek XIX zmienił oblicze osady. Stała się ona miejscowością robotniczą w związku z szybkim rozwojem przemysłu włókienniczego oraz wydobyciem i obróbką kamienia na tych terenach. W październiku 1858 miejscowość otrzymała połączenia kolejowe, a w 1860 zbudowano tu dworzec. Również w XIX wieku zbudowano sieci gazową oraz elektryczną. Piława stała się atrakcyjna ze względu na walory krajoznawcze i uznanie wartości wód leczniczych w pobliskim Przerzeczynie-Zdroju.
Klatka schodowa.
17 maja 1879 miało miejsce niecodzienne wydarzenie. Spadł bowiem tutaj meteoryt, nazwany Gnadenfrei.
1 października 1928 wsie Oberpeilau, Gnadenfrei i Obermittelpeilau zostały połączone w jedną miejscowość pod nazwą Gnadenfrei. Właśnie tu w styczniu 1944 rozpoczęto tajną produkcję silników elektrycznych dla torped Neger.
W 1945 wieś została włączona do Polski. Pierwszymi polskimi mieszkańcami stali się więźniowie powracający z robót w Niemczech. Początkowo status miejscowości był niejasny; teren jej został podzielony. Zachodnią część zajmował od 8 maja 1945 garnizon wojsk radzieckich. Część wschodnią nazwano Jerzchów, potem Zagórze. W 1947 przywrócona została średniowieczna nazwa Piława. Została ona podzielona na dwie gminy: Piławę Dolną i Piławę Górną. W latach 1945–1954 miejscowość była siedzibą wiejskiej gminy Piława Górna. Rozbudowano wówczas i unowocześniono zakłady przemysłowe, powstały nowe osiedla. W 1953 powstał Klub Sportowy Piławianka, a w 1957 utworzono parafię św. Marcina.
18 lipca 1962 miejscowość uzyskała prawa miejskie po połączeniu w jeden organizm trzech miejscowości: Piławy, Kośmina (łącznie z Kalinowem) i Kopanicy. 1 września 1969 otwarto szkołę podstawową, a 19 listopada 1976 Miejski Ośrodek Kultury. W latach 1975-1998 miasto administracyjnie należało do województwa wałbrzyskiego."
Zródło: Wikipedia

Więc to tu spędziłam większość mojego wyjazdowego czasu.
Ale nie spędziłam całego wyjazdu w jednej miejscowości, o nie, nie, nie. Nie zwiedzałam w tym roku ja w poprzednim, ale jezdzić - jezdziłam.
Byłam np. w Dzierżoniowie, niedaleko Piławy. Miasteczko słynie z produkcji miodu, może ktoś słyszał. Naprawdę ładna miejscowość.
(Dzierżoniów jest położony w Kotlinie Dzierżoniowskiej u podnóża Gór Sowich od południa i Masywu Ślęży od północy. Miasto leży nad rzeką Piława. Obecna, polska nazwa miasta, została nadana na cześć Jana Dzierżonia – śląskiego pszczelarza.)
Jeżdżę tam w dość ciekawym i niecodziennym celu. Nie tylko po to by zrobić zakupy czy pospacerować po ładnym rynku. Ci co kiedykolwiek byli w Dzierżoniowie lub w nim mieszkają już wiedzą co mam na myśli. ;)
Są tam, według mnie, najlepsze tosty na całym świecie.
Serio. 
Jak kiedyś będziecie to odwiedzcie tościarnię "TOŚCIK". Nie pożałujecie. <3

Widok na ratusz.
Widok na kościół.

Odwiedziłam też Wrocław, ale tylko na chwilę - odebrać tatę z dworca. Ale przy okazji trochę pospacerowałam trochę. :)


Ale byłam w okolicach Wrocławia też nieco pózniej, w celach bardziej zakupowych. Dokładniej to na Bielanach, bo tam też mieści się IKEA. W moim rodzinnym województwie jeszcze niestety jej nie ma (jest w budowie), więc byłam w tej dolnośląskiej. Oprócz ciekawych mebli i dodatków jest tam też świetne jedzenie. Szczerze polecam.
(Czy ja piszę tylko o żarciu?! :P)

Jeśli był ktoś ostatnio w IKEI to przy kasach była taka książka i pisaki. Nie mogłam się powstrzymać. ;)
Widział ktoś może? :PPP
Ale na samych Bielanach odkryłam także coś świetnego. Dlaczego nie ma tego przed każdą dużą galerią handlową?


Tak, piękny palec na obiektywie.
Aleja Czterech Łap. Według mnie pomysł genialny. Człowieki idą na zakupy, a pies może zostać w takim miejscu i nie trzeba go zostawiać samego w domu czy przywiązywać gdzieś pod sklepem na słońcu czy (o zgrozo) zostawiać w samochodzie. 
Mówimy komuś z obsługi, że zostawiamy naszego czworonożnego przyjaciela, a ktoś się nim tam zaopiekuje. Piesek będzie miał wodę, trawę do pohasania, budę, cień i opiekę. 
Przecież to jest świetne!

Nie tylko na Dolnym Śląsku można było mnie spotkać. Kilka dni spędziłam w okolicy Krakowa - w Charsznicy - na weselu. Niestety niespecjalnie lubię takie imprezy rodzinne, ale być byłam. I było całkiem całkiem (powiedział człowiek, który nie jezdzi na takie imprezy :P).
(Charsznica – gmina wiejska w województwie małopolskim, w powiecie miechowskim.)


Jak widać czas spędziłam raczej leniwie, na czytaniu książek (do czasu) i oglądaniu filmów w telewizji, spontanicznych wypadach i jedzeniu tostów (Kanke approves? :P). Z książkami się jakoś pokłóciłam, musiałam od nich trochę odpocząć, ale już niedługo coś się z nich pojawi. Recenzje filmowe jakieś wleciały, może wleci coś jeszcze.
Recenzja "Kodu da Vinci" (klik!) i "Załogi G" (klik!).
Wyjechałam 5 sierpnia, wróciłam 25 sierpnia. Trochę mnie nie było, ale w tym czasie przeczytałam tylko 2 książki. Postaram się to jakoś nadrobić o czym powiem w podsumowaniu miesiąca, za jakieś 2 dni. ;)

Podczas drogi powrotnej wpadłam na ciekawy pomysł. Nie pisałam o tym, ale w lutym tego roku (jeszcze bloga nie miała, jak miałam pisać! :P) byłam na koncercie Imagine Dragons. Nie będę pisać jak świetnie było, bo zajęło by mi to za dużo miejsca w tym poście. :P
Ale wpadłam na pomysł założenia słoiczka, w który będę zbierać oszczędności na kolejny koncert, który mógłby się odbyć w naszym kraju. Nie jakieś wielkie sumy, ale kilka złotych tygodniowo. Bo przecież taki koncert odbędzie się za jakieś 2 lata najbliżej. Więc jak już zacznę tak odkładać to może na bilet VIPowski uzbieram. :P
MOŻE.
Ale pomysł wydaje mi się fajny. ;)
Zbierał ktoś z was w podobny sposób, mordeczki? :D


Na zakończenie tego paplanda zostawię was z resztą ładniejszych zdjęć. :)
(Nie rozumiem filozofii ułożenia tych zdjęć, w edycji wygląda to inaczej. :V)






I lama z wrocławskiego zoo dla wytrwałych. :P


Czytaj dalej...

15. "Załoga G" - Świnki kupą!

Witajcie kochani~! :D

Przychodzę do was z kolejną filmową recenzją. Nie martwcie się, książkowe niedługo wrócą. Już się pogodziłam z nimi, kryzys raczej zażegnany, więc niedługo powinno się coś pojawić.

Tytuł polski: "Załoga G"
Tytuł oryginalny: "G-Force"
Gatunek: fabularno-animowany
Rok produkcji: 2009
Kraj produkcji: Stany Zjednoczone
Czas trwania: 79 minut
Reżyseria: Hoyt Yeatman
Scenariusz: Cormac Wibberley, Marianne Wibberley
Obsada: Sam Rockwell, Penélope Cruz, Tracy Morgan, Jon Favreau, Steve Buscemi, Nicolas Cage, Dee Bradley Baker, Bill Nighy, Will Arnett, Zach Galifianakis, Kelli Garner, Niecy Nash, Loudon Wainwright III, Tyler Patrick Jones, Piper Mackenzie Harris, Chris Ellis, Gabriel Casseus, Justin Mentell 

"Załoga świetnie wyszkolonych świnek morskich podejmuje się niebezpiecznej misji. Wyposażone w najnowocześniejsze gadżety zwierzaki to: Darwin – ambitny przywódca grupy, Walczak – transport, uzbrojenie i ekstremalne rozwiązania, Juarez – pełna wdzięku specjalistka sztuk walki, śledczy Plujka, pracujący w cyber wywiadzie Brylus oraz wyluzowany żółtodziób Kędzior. Ten zgrany zespół musi za wszelką cenę powstrzymać pewnego multimilionera, który chce zawładnąć światem za pomocą odpowiednio zaprogramowanego sprzętu gospodarstwa domowego."

"Gdy świat jest w niebezpieczeństwie, do akcji wkracza jednostka specjalna Załoga G. Darwin - dowódca, Walczak - mistrz wybuchów, Juarez - piękna specjalistka sztuk walki oraz Brylus - ekspert cyberwywiadu to ściśle tajna, elitarna formacja świetnie wyszkolonych... świnek morskich. Przyjaźń ludzi i gryzoni została wystawiona na próbę. Wyposażeni w najnowocześniejsze gadżety szpiegowskie futerkowi agenci podejmują morderczo zabawny wyścig z czasem oraz z wrogami zwierząt. Zapnij pasy i przygotuj się na porywającą przygodę i ogromną porcję śmiechu. 

Twórcy "Piratów z Karaibów" i "Skarbu narodów" przedstawiają komedię przygodową z gryzoniami, akcją na wysokich obrotach, karkołomnymi popisami kaskaderskimi i niesamowitymi efektami specjalnymi w rolach głównych! Czeka was wyjątkowa porcja wrażeń!"

Czytaj dalej...

14. "Kod da Vinci" - Kontrowersyjna książka, zakazany film?

Witajcie kochani~! ^^

Tak, to jest recenzja! W końcu! Xarcia jednak coś robi! Nie lenni się tak bardzo!
Ale jest to dziwna recenzja, bardziej porównanie książki i filmu, ale jakoś tak wyszło. Mam nadzieję, że się wam to spodoba, ale i tak przepraszam, że to nie obiecana jakiś czas temu recenzja "Kapłanki w bieli".

Tytuł polski: "Kod da Vinci"
Tytuł oryginalny: "Da Vinci Code"
Gatunek: dramat/thriller
Rok produkcji: 2006
Kraj produkcji: Stany Zjednoczone
Czas trwania: 149 minut
Reżyseria: Ron Howard
Scenariusz: Akiva Goldsman
Obsada: Tom Hanks, Audrey Tautou, Ian McKellen, Alfred Molina, Jürgen Prochnow, Vernet
Paul Bettany,  Jean Reno, Etienne Chicot, Jean-Pierre Marielle, Seth Gabel, Daisy Doidge-Hill, David Bark-Jones 




"W Luwrze zostaje popełnione morderstwo. Jego ofiarą jest kustosz. Zwłoki zostają znalezione w pozycji przypominającej sławny rysunek witruwiański, na którym renesansowy artysta przedstawił idealne proporcje ludzkiego ciała. W zbrodnię zamieszany jest - według policji - profesor z Harvardu, znawca symboliki religijnej.
Sprawy komplikują się, gdyż umierający kustosz pozostawił szereg zagadek, które mają pomóc wskazać winnych tej zbrodni i trzech innych popełnionych tej nocy na wpływowych mieszkańcach Paryża. Ale mają też doprowadzić do czegoś znacznie bardziej istotnego."

Czytaj dalej...
Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka