Grammar Nazi i zmiana świata, czyli Liebster Award. #8

Witajcie kochani~! ^^

Tym razem mam dla Was coś innego, coś czego już trochę nie było. A o czym mowa? A o Liebster Award! Tak się złożyło, że zostałam nominowana przez Kingę z "Książki bez tajemnic" do zrobienia tego tagu, więc już się biorę za pisanie. Dziękuję bardzo! A więc, sprawdzmy co też dla mnie Kinga przygotowała. ^^



.~* *~.

.~* *~.

1. Wolisz książki, których głównym bohaterem jest kobieta, czy mężczyzna? Dlaczego? A może nie robi ci to różnicy?

Jeśli mam być szczera - zazwyczaj nie robi mi to różnicy, bo czy to ważne? Ważne by dobrze się czytało, historia była ciekawa i wciągająca, a nie zawsze to czy główny bohater jest kobietą czy mężczyzną. Fakt, zdarzało mi się mieć "przesyt", chwilę, gdy myślałam: "Kurczę, przeczytałabym coś o młodej kobiecie, bo nastoletni chłopcy mi się przejedli". Wiem, brzmi to co najmniej dziwnie. Ale tak jest, czasem ma się ochotę na zmianę. :)

2. Wolisz czytać nowości wydawnicze, czy te starsze powieści?

Tu również nie robi mi to wielkiej różnicy - czytam i takie i takie, zależy to od tego co wychodzi, tego na co mam ochotę i od zawartości mojego portfela. :)
Zazwyczaj czytałam książki stosunkowo "stare", mające po kilka lat, choć ostatnio czytam więcej nowości - za sprawą "dostawy" do biblioteki szkolnej i moich znajomych. :)

3. Z bohaterem jakiej książki się utożsamiasz? Dlaczego?


Najlepiej utożsamia mi się chyba z bohaterkami książek Trudi Canavan - Soneą, Rielle czy Aurayą. Wydają mi się podobne w jakimś stopniu do mnie. Dość skryte, nie czujące się na początku dobrze w nowym środowisku, ale potem otwarte i życzliwe. Tak mi się przynajmniej wydaje, choć mogę się mylić. Choć ostatnio mogę powiedzieć, że czuję się jak Mark Watney - walczę o przetrwanie, tyle że nie na Marsie, a w klasie maturalnej. :P

Sonea - "Trylogia Czarnego Maga" - Trudi Canavan
Rielle - "Prawo Millennium" Trudi Canavan
Auraya - "Era Pięciorga" Trudi Canavan
Mark Watney - "Marsjanin" - Andy Weir





4. Gdybyś mógł/mogła zmienić jeden wątek, jedną rzecz w jednej dowolnej książce, co to byłaby za książka i co byś zmienił/a?


Nie chcę bardzo spoilerować tym co nie czytali, ale muszę co nie co powiedzieć. "Trylogia Czarnego Maga" Trudi Canavan. Tom 3 - Wielki Mistrz. Może 5 strona od końca? Sonea i Akkarin. Kto czytał ten wie. Ja się nie mogę z tym powodzić, moje serduszko pęka. :c




5. Ostatnio kupiona przez ciebie książka to?

Ojojoj, trudne pytanie, bo szczerze - nie pamiętam. :P
Jakoś ostatnio nie kupowałam książek, a dostawałam je od innych. Najbliżej będzie chyba "Obietnica Następcy" Trudi Canavan od mojej mamy i "Mass Effect Andromeda: Nexus Początek" od mojej przyjaciółki. <3




6. Najgorsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałeś/przeczytałaś? Dlaczego akurat ta?

Ci co czytają mnie od dawna wiedzą jak uwielbiam narzekać na "Gryz mała, gryz" Christophera Moore i "Proroctwo dni" Christy Readeke. Nie będę się tu rozpisywać, po moje narzekania zapraszam na "Jestem hejterem! Book Tag", bo tam "pięknie" opisuję każdą moją bolączkę. :P


Okładka książki Proroctwo dni. Księga pierwsza: Grimoire strażnika dniOkładka książki Gryź, mała, gryź


7. Jakich gatunków muzycznych słuchasz? Wymień proszę po kilka przykładów zespołów/wykonawców.

Nie potrafię wymienić gatunków ze względu na to, że słucham "to co mi w ucho wpadnie". Raz to będzie muzyka klasyczna, raz muzyka elektroniczna czy filmowa, a raz irlandzki punk rock (Sara, to twoja wina! XD). :)
Z zespołów słucham Imagine Dragons, Pentatonix czy Fall Out Boy, z wykonawców Eda Sheerana i Lindsey Stirling. A reszta to różności i wielki misz masz. :P
Często wstawiam utwory różnych wykonawców do swoich podsumowań miesiąca czy też recenzji, więc tam polecam zajrzeć w poszukiwaniu słuchanych przeze mnie gatunków muzycznych. :P


8. Wszyscy wiemy, że czytanie poprawia pamięć i pomaga w nauce ortografii. Czy dzięki czytaniu zauważyłeś/aś u siebie zmianę pod względem "czepialstwa" jeśli chodzi o błędy? Zdarza ci się irytować, gdy widzisz niepoprawnie napisane wiadomości/komentarze?

Oooo tak, potrafię być strasznym Grammar Nazi i czepiać się wszystkiego co widzę. :P
Jakoś tak lubię dbałość o pisownię, bo lepiej to wygląda, brzmi i rzecze o człowieku. A poza tym, ludzie, błędy ortograficzne aż w oczy bolą!

9. Filmy czy seriale?

Stanowczo filmy, bo na seriale nie mam aż tak dużo czasu, choć zdarzyło mi się kilka obejrzeć. Ale tak, stanowczo filmy.

10. Czytasz te same książki kilka razy? Tak? Nie? Dlaczego?

Zdarzało mi się przeczytać kilka książek po kilka razy, a powody są różne. Czasem jest to sentyment do danej pozycji, czasem po prostu chęć przeczytania jej ponownie, a czasem przypomnienie wydarzeń z danej części, bo na przykład po roku wychodzi kolejny tom.

11. Gdybyś mógł/mogła przenieść się do świata dowolnej książki/filmu/gry, jednak bez możliwości powrotu do swojego dotychczasowego życia, zrobiłbyś/zrobiłabyś to? Dlaczego tak, lub nie?

Pierwsze co krzyknęłam to "tak!". Nowy świat, nowe życie, ucieczka od starych problemów. Czysta karta. Świat, który mi się podoba, w którym są bohaterowie, których kocham. Brzmi jak marzenie! Ale zaraz potem przychodzi "nie...". Ciężko byłoby odejść zostawiając po sobie nic. Zostawiając tych, których kocham - rodzinę, przyjaciół... Dlatego też książki są świetną opcją. Są tym drugim światem, w który możemy się zanurzyć, jeśli ten świat nam nie odpowiada. Taka przyjemna odskocznia. Chyba to właśnie za to tak kocham książki. :P

.~* *~.

A więc to już koniec! 
Jeszcze raz dziękuję bardzo Kindze i jednocześnie przepraszam, że tak długo zeszło mi się z napisaniem tego posta. :P
Mam nadzieję, że miło Wam się czytało, bo mnie pisało się wybornie! Tak myślę, że nie bardzo mam czas na wymyślanie swoich pytań, więc tym razem nie nominuję nikogo.
Do zobaczenia w kolejnych postach!


.~* *~.
Czytaj dalej...

37. "Marsjanin" - Andy Weir - Poradnik przetrwania na Marsie. I znowu się zakochałam.

Witajcie kochani~!

Przychodzę do Was dzisiaj z postem dość wyjątkowym. Zwłaszcza wyjątkowym dla mnie. Dlaczego, zapytacie pewnie. Otóż dlatego, że jest to 100 post na tym blogu! Tak, dokładnie! Pierwsza setka to okazja do świętowania! Więc na tę okazję wybrałam coś równie specjalnego - książkę, którą mimo że przeczytałam około 8 miesięcy temu, ale cały czas kocham ją tak samo mocno! Długo zwlekałam z recenzją, prawda? Ach, te zaległości...
 Szykujcie się na dużą porcję "achów i echów", bo jak coś uwielbiam to paplam o tym jak szaleniec. :P

.~* *~.

Okładka książki MarsjaninTytuł polski: "Marsjanin"
Tytuł oryginalny: "The Martian"
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 384
Okładka: miękka

"Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.

Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkow
ie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…"


Kilka cytatów:


"[12.04] JPL: (...) Proszę, uważaj na swój język. Wszystko, co napiszesz, nadajemy na żywo na cały świat.
[12.15] WATNEY: Patrzcie! Cycki! ==>> (.Y.). "

"Zacząłem dzień od herbaty nic. Herbata nic jest bardzo łatwa w zaparzaniu. Najpierw nalej trochę gorącej wody, potem dodaj nic. "
Okładka książki Marsjanin 
"Nie mając pola magnetycznego, Mars nie ma żadnej ochrony przed promieniowaniem słonecznym. Jeśli byłbym na nie wystawiony, dostałbym takiego raka, że jeszcze ten rak miałby raka. "

"Tak, oczywiście, taśma klejąca działa w niemalże próżni. Taśma klejąca działa wszędzie. Taśma klejąca jest magiczna i powinna być czczona. "

"Dużo rozmyślałem na temat praw na Marsie. No wiem, głupi temat do rozmyślań, ale mam od cholery wolnego czasu. Jest pakt międzynarodowy, głoszący, że żadne państwo nie może sobie rościć praw do tego, co nie jest na Ziemi. Inny pakt głosi, że jeśli nie jesteś na terytorium jakiegoś kraju, obowiązuje prawo morskie. Tak więc Mars to „wody międzynarodowe”. NASA to amerykańska niemilitarna organizacja. Hab jest jej własnością. Zatem gdy jestem w Habie, obowiązuje mnie amerykańskie prawo. Jak tylko z niego wyjdę, trafiam na „wody międzynarodowe”. Gdy wsiądę do łazika, to znowu jestem pod amerykańską jurysdykcją. Teraz fajna część: w końcu dotrę do Schiaparellego i zarekwiruję lądownik Aresa 4. Nikt nie dał mi na to wyraźnego pozwolenia i nie mogą tego zrobić, aż będę na pokładzie i włączę system łączności. Po tym, jak wedrę się na pokład Aresa 4, przed tym, nim porozmawiam z NASA, bez pozwolenia przejmę kontrolę nad jednostką znajdującą się na „wodach międzynarodowych”. To uczyni mnie piratem! Kosmicznym piratem!"


"Moja konwersacja z NASA dotycząca odzyskiwacza wody była nudna i naszpikowana technicznymi detalami. Dlatego ją wam sparafrazuje.
Ja: To oczywiste, że coś się zapchało. Może po prostu rozbiorę go i sprawdzę rurki w środku?
NASA: (Po pięciu godzinach zastanawianie się) Nie, spieprzysz to i umrzesz.
Więc go rozebrałem...
... Powiedziałem NASA co zrobiłem. Nasza (sparafrazowana) konwersacja wyglądała tak:
Ja: Rozebrałem odzyskiwacz, znalazłem problem i go rozwiązałem.
NASA: Kutas. "

"[08.31] JPL: (...) Przy okazji, sondę którą posyłamy, nazwaliśmy Iris. Od greckiej bogini, która podróżowała po niebiosach z prędkością wiatru. Była także boginią tęczy.
[08.47] WATNEY: Gejowa sonda zmierza, by mnie ocalić. Zrozumiałem."

"Wniosek: Nie potrzebuję w ogóle odzyskiwacza wody. Będę pił tyle, ile będę potrzebował, i wywalał gówno i siki na zewnątrz. Tak jest, Marsie, będę na ciebie srał i szczał. To dostajesz za usiłowanie zabicia mnie przez cały ten czas. "


"Dupa pracuje na moje utrzymanie, tak samo jak mózg." 

"Wiecie co? "Kilowatogodzina na sol" jest upierdliwe w wymowie. Muszę wymyślić nową jednostkę. Jedna kilowatogodzina na sol to... może być wszystkim... hm... słabo mi idzie... nazwę ją "piratoninja"."

"- Przyznaję, że to śmiertelnie niebezpieczne - rzekł Watney. - Ale rozważ to: latałbym jak Iron Man"."

"Kto wie, jak daleko na południe sięga burza? No cóż, NASA pewnie wie. I stacje informacyjne na świecie pewnie to pokazują. Pewnie jest też strona w stylu www.patrz-jak-watney-umiera.com. Tym samym pewnie ze sto milionów ludzi, lub coś koło tego, wie dokładnie jak bardzo na południe sięga burza. Ale nie jestem jednym z nich."


"Ustalam swoje położenie, gdy się nie poruszam, i biorę to pod uwagę podczas podróży następnego dnia. To coś na kształt metody kolejnych przybliżeń. Jak na razie chyba działa. Ale kto wie? Już to widzę: trzymam mapę, drapię się po głowie i zastanawiam się, jak trafiłem na Wenus. "

"Jeśli to przetrwam, będę opowiadał, że sikałem paliwem rakietowym." 

"Jeśli turysta zgubi się w górach, ludzie organizują akcję poszukiwawczą. Gdy rozbije się pociąg, ludzie ustawiają się w kolejce, żeby oddać krew. Gdy trzęsienie ziemi zrówna miasto z poziomem gruntu, ludzie na całym świecie wysyłają niezbędne zapasy. Jest to fundamentalna cecha człowieka, że odnajdujemy ją w każdej kulturze, bez wyjątku. Pewnie, są dupki, które maja to gdzieś, ale znacznie więcej jest osób, które to obchodzi. I właśnie dlatego miałem po swojej stronie miliardy. "

"Rząd podgląda mnie za pomocą satelitów? Muszę sobie zrobić aluminiowy kapelusz!"

"Jeśli wrócę na Ziemię, będę sławny, nie? Nieustraszony astronauta, który pokonał wszelkie przeciwności losu, prawda? Założę się, że to się spodoba kobietom. Większa motywacja, żeby przeżyć."

"Zniszczenie jedynego symbolu religijnego wystawiło mnie na pastwę marsjańskich wampirów. "

"Gdy dotrę do MAV-u, znów będę miał z nimi kontakt i powiedzą, jakie modyfikacje przeprowadzić.
Pewnie powiedzą: "Dzięki za zbieranie tych wszystkich próbek. Ale zostaw je. I jedną z rąk także. Tę, którą mniej lubisz"."

"Nie mogę się doczekać, aż będę miał wnuki. "Kiedy byłem w waszym wieku, musiałem wejść na krawędź krateru! W skafandrze EVA! Na Marsie, małe gnojki! Słyszycie? Marsie! "

"W trakcie tych nudnych dni oglądałem The Six Million Dollar Man z niewyczerpanej kolekcji bzdur z lat siedemdziesiątych komandor porucznik Lewis.
Właśnie obejrzałem odcinek, w którym Stave Austin walczy z rosyjską sondą wenusjańską, gdy ta przypadkiem wylądowała na Ziemi. Jako ekspert od podróży międzyplanetarnych mogę wam powiedzieć, że nie ma żadnych naukowych nieścisłości w tej historii. Całkiem często się to zdarza, że sonda ląduje na złej planecie. Ponadto wielki, płaski kadłub sondy doskonale wytrzymuje wysokie ciśnienie atmosfery Wenus. No i jak wiemy, sondy często odmawiają słuchania rozkazów i atakują ludzi, gdy tylko ich zobaczą.
Jak na razie Pathfinder nie próbował mnie zabić. Ale mam na niego oko. "

"Przez krótki czas zastanawiałem się, jak spleść kable od drugiego akumulatora z głównym zasilaniem. Doszedłem do następującego wniosku: pierdolić to."

"Teddy oparł się w fotelu i wyjrzał przez okno na niebo nad nimi. Zapadała już noc. Jak to jest? - zastanawiał się. Utknął tam, myśli, że jest całkiem sam i że go opuściliśmy. Jaki to ma wpływ na ludzką psychikę?
Odwrócił się w stronę Venkata.
- Zastanawiam się, co teraz myśli.

WPIS W DZIENNIKU: SOL 61.
Jak Aquaman może kontrolować wieloryby? To ssaki! Bez sensu."




.~* *~.

Mamy dość nieokreśloną, nie aż tak daleką nam przyszłość. Misja Ares 3 leci na podbój Marsa. Załoga statku kosmicznego Hermes ma 32 sole na eksplorację Czerwonej Planety. Szóstka astronautów z logiem NASA kontra nieprzyjazna życiu obca planeta. Szóstego dnia misji coś idzie nie tak - potężna burza piaskowa przerywa zadanie i zmusza podróżników z Ziemi do pospiesznej ewakuacji. Lecz w tracie ucieczki do MAV'u jeden z astronautów zostaje trafiony odłamkiem anteny i odrzucony na bok. Tak, dobrze myślicie - to Mark. Reszta załogi, zwłaszcza kapitan usiłuje go znalezć. Niestety - bezowocnie. Zmuszeni do opuszczenia Czerwonej Planety z trudem przełykają smak porażki i straty. Po jakimś czasie Mark budzi się. Burza ustała, a z jego piersi wystaje pręt anteny. Ale żyje. I jest sam. Sam jeden na obcej planecie, zdany tylko na siebie i swoje doświadczenie. To od tego zależy czy przeżyje. Tak właśnie zaczyna się desperacka walka o przerwanie na Marsie.

.~* *~.

Uwielbiam książki, dla których zarywam noce.
Uwielbiam książki, przez które nie mogę potem zasnąć.
Uwielbiam książki, o których myślę cały dzień.
Uwielbiam książki, które czytam z zapartym tchem.
Uwielbiam książki, od których nie mogę się oderwać.
Uwielbiam książki, które sprawiają, że klnę lub śmieję się na głos.
Uwielbiam książki, które zaraz po skończeniu przeczytałabym jeszcze raz.
Uwielbiam książki, dzięki którym zapominam o świecie.
I "Marsjanin" jest właśnie taką książką. Książką, dla której zarwałabym nawet noc przed egzaminem, przez którą nie mogłam spać, bo chciałam czytać dalej, przez którą zapominam o upływie czasu i chcę ją czytać ciągle i ciągle. 
Jest tylko kilka takich książek. 
I właśnie "Marsjanin" jest jedną z nich.
Jedna z tych książek, z której mogę Wam sypać cytatami i opowiadać bez końca. Uwielbiam Marka za jego humor i postawę - nie każdy potrafiłby się śmiać i żartować w chwili, gdy został całkowicie sam zdany na śmierć. Pomyślicie - człowiek ze stali, bez skazy, idealny, co przetrwa wszystko. Nic bardziej mylnego, to człowiek jak każdy z nas. Każdy znalazł się kiedyś w trudnej sytuacji. Mark pokazuje jak się nie łamać, bo jak sam przyznaje - "ma przesrane". Ale dalej walczy, mimo kolejnych trudności, mimo tego, że Mars chce go usilnie zabić. On się nie łamie. I to mi imponuje. Ta wola walki, wola przetrwania za wszelką cenę. Nie wiem czy ja dałabym radę. Mark pokazuje, że człowiek może wszystko. Może to nadinterpretuję. Ale czuję, że coś w tym jest...
Przez to właśnie czytelnik chce go wspierać, chce by wrócił na Ziemię cały i zdrowy. Cały czas mu kibicuje, jest z nim i walczy razem z nim. Ba, kto nie chciałby takie Marka w swoim otoczeniu? To trochę taki Robinson Cruzoe i MacGyver w jednym, wysłany w kosmos...
Może i przesadzam. Może po prostu jestem zbyt zakochana w tej książce by dostrzegać jej wady i ułomności, by móc ją jakoś sensownie skrytykować, spojrzeć zimnym okiem. Ale to musicie mi wybaczyć. "Marsjanin" jest książką, którą kocham, w której odnalazłam zarówno swoje słabości jak i pasje czy nadzieje. Znacie to uczucie, gdy czytając książkę krzyczycie: "Tak, wiem do czego to nawiązanie!", "Tak, to dokładnie to!" albo "Tak, uda ci się! Wierzę w ciebie!"? Czuję jakby ta książka była specjalnie dla mnie, jakby tylko czekała aż ją przeczytam. Dla kogoś będzie tylko kolejnym, zwykłym tomikiem sci-fi, dla mnie będzie TĄ wyjątkową książką, do której będę wracać i wracać. Więc jeśli tylko spotkacie Weira - podziękujcie mu ode mnie, bo odwalił kawał dobrej roboty pisząc to cudeńko. I przeproście, że czekałam aż tak długo by ją przeczytać. Dwa lata od premiery - straszne! Uparłam się, że chcę mieć swój własny tomik, w oryginalniej, a nie filmowej okładce. Długo zajęło mi jego znalezienie. Ale udało się... ♥
Zostaje jeszcze kwestia filmu na podstawie tej książki. Dość pózno, ale jednak go obejrzałam. Zajęło mi pół roku zanim się przełamałam i zmobilizowałam. Przyznaję, miałam spore obawy, że zniszczy mi on obraz idealnej książki. Na szczęście się myliła. Fakt, mogę Wam wymienić kilka błędów i nieścisłości, ale nie psują one aż tak bardzo efektu końcowego. Ten kto czytał książkę pewnie je zauważy i mogą trochę boleć w oko, ale dla osoby tylko oglądającej film nic to nie zmieni. Dlatego i tak polecam najpierw zapoznać się z papierową wersją by pózniej mówić: "Ha! A to było trochę inaczej!". Ale i tak i tak film polecam, bo jest godny obejrzenia sam w sobie. Choć przyznam, że mój Mareczek był przystojniejszy. ;)


Wady i zalety:

Wady:
- profesjonalna terminologia - nie każdy zrozumie i może to irytować
- specyficzny humor - nie każdemu może pasować
- nie potrafię wymienić więcej wad - za bardzo to kocham :I

Zalety:
profesjonalna terminologia - widać, że nie pisane "z głowy, czyli z niczego"
- humor i pozytywne nastawienie Marka
- całkiem prawdopodobne wydarzenia
- dwie narracje - pierwszoosobowa Marka i trzecioosobowa pracowników NASA
- cały motyw NASA ♥

Podsumowując.
Jest to jedna z tych książek, które na pewno zapamiętam i będę do niej wracać zawsze wtedy, gdy najdzie mnie ochota na coś co tak uwielbiam oraz tak poprawia mi humor. Ktoś mógłby powiedzieć, że to książka tylko dla chłopców co zawsze chcieli być astronautami i podbijać wszechświat. Bzdury! Dziewczynki też lubią kosmos! :D

Moja ocena:
11/10
"Kocham, kocham i jeszcze raz kocham!"


.~* *~.

A gdybyś mógł usłyszeć książki śpiew...
Czyli piosenka, która przyszła mi na myśl.

Szczególnie dwie piosenki kojarzą mi się z "Marsjaninem"
- "Levitate" i "Walking the Wire" Imagine Dragons.
Pierwsze było pisane do filmu sci-fi "Passengers", drugie miało premierę
w dniu, gdy zaczęłam czytać "Marsjanina". :)





Zostawię tutaj również soundtrack z filmu "Marsjanin". :)


Oraz trailer filmu. ^^


.~* *~.
Czytaj dalej...

Matury próbne to zUo, czyli małe podsumowanie miesiąca. #18

Witajcie kochani~! 

To już osiemnasty miesiąc istnienia tego bloga, yay! Już ponad 540 dni piszę dla Was. Do końca świata i jeden dzień dłużej, co? :)
Również i w tym podsumowaniu zmienię nieco formę (więcej tekstu w poszczególnych podpunktach), bo tamta podpasowała mi bardziej w pisaniu. Wydaje mi się też przyjemniejsza w czytaniu. Powiedzcie co o niej sądzicie. :)
Blog w cyfrach:

* Osiemnasty miesiąc przyniósł mi około 6200 wyświetleń bloga. Z tego co widzę to mniej niż miesiąc temu, ale i tak nadal bardzo dużo! Miło mi się patrzy na tak wielkie liczby. :)
I również w tym miesiącu "stuknęło" 50 tysięcy wyświetleń bloga. Dziękuję Wam bardzo! To kolejny kamień milowy. 



Do mojej małej armii wspaniałych obserwatorów dołączyła w tym miesiącu jedna kochana mordeczka, którą bardzo miło mi przywitać i przez którą łącznie mamy tu 86 obserwatorów. Dziękuję wam kochani za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze, jest nas coraz więcej, moja mała armio! 
Cieszę się również bardzo z tego, że Blogger w końcu naprawił ten uciążliwy błąd z niewyświetlaniem obserwatorów bloga. Taki wielki Error nie wyglądał zbyt ładnie i irytował mnie niemiłosiernie. ;')
(EDIT) Gdy publikowałam post przybyła do nas jeszcze jedna mordeczka! :D
                   


W tym miesiącu przybyły tu aż 3 nowe posty, 4 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 98 postów (licząc ten będzie ich 99). Łaaaa, to prawie setka tekstów, mniej lub bardziej sensownych. Dużo. Oby ich przybyło jeszcze więcej. 
W końcu udało mi się skończyć tę wakacyjną serię (lepiej pózno niż wcale, choć czas już najwyższy :P) i do tego relację z Polconu. Nawet jakaś recenzja wpadła! Jestem z siebie normalnie dumna! Fakt, chciałabym wstawiać tego więcej, ale patrząc na to ile roboty miałam w tym miesiącu to całkiem niezle. :)


Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

.~* *~.

Kolejny miesiąc zleciał nam nawet nie wiem kiedy. A był on pod zakładką "Matury próbne - testy zgubne", czyli tydzień wyjęty z życia na rzecz "wspaniałych" egzaminów sprawdzających naszą wiedzę i nie wiedzę. Będąc w temacie bloga - tak, był Pan Tadzio i nie jestem z tego powodu specjalnie zadowolona. :')
Matury zaczęły się we wtorek właśnie językiem polski i wspaniałym Tadziem. Potem było tylko gorzej. :P Następny dzień był praniem mózgu, czyli podstawa i rozszerzenie z matematyki. Na szczęście moja szkoła odeszła od planu Operonu i egzaminy zaczynały się wcześniej dzięki czemu nie musiałam siedzieć do 17 w szkole. Ale to nie zmienia faktu, że wróciłam zmęczona, głodna i z wypranym mózgiem zdolnym tylko do "tak", "nie" i "herbaty". Moja mama śmiała się, że nie potrafię złożyć poprawnego gramatycznie zdania. Kolejny dzień był można powiedzieć nawet przyjemny, bo przychodziłam na pózniej i pisałam tylko rozszerzenie z angielskiego. I nie wiem czemu nie mieliśmy w szkole podstawy, nie pytajcie. Zwieńczeniem morderczego tygodnia była równie zabójcza fizyka, po której mój mózg, patrząc też na ogrom całego tygodnia, miał ochotę wziąć wolne. Nie wiem ile odsypiałam to w weekend. Ale to było okropne. :P
Nie powiem, miesiąc był dla mnie aktywny i męczący. Ciągle chodziłam zmęczona, jęcząca i marudząca na wszystko co się rusza i nie (przepraszam ludzi w moim otoczeniu!). Czytać też niewiele czytałam, bo na głowę powoli spada mi coraz większa ilość matematyki (mat-fiz love ). Ale już niedługo święta! Upragniony odpoczynek i czas na uzupełnienie literackich zaległości. :) No i oczywiście tych na blogu, bo ich jak zawsze jest od groma (a może gnoma?). Zastanawiam się czy nie dorobić sobie jeszcze więcej pracy (masochizm blogowy, potwierdzone zjawisko) i nie zrobić tu dla Was kilka poradników DIY na świąteczne dekoracje domowej roboty. Byłby ktoś chętny na takiego rodzaju posty?
Chciałabym Was też serdecznie zaprosić na stronę Book Hunter oraz na ich cykl Szepty Blogsfery, gdzie też biorę gościnny udział. Będziecie mogli się dowiedzieć skąd wzięła się nazwa bloga, dlaczego go założyłam czy też nieprzeczytania jeszcze jakiś książek się wstydzę. :P
Zapraszam serdecznie! (Klik!)
Takim to akcentem będziemy już kończyć moją paplaninę. :)
Wracam do męczenia "Szóstki wron", "Mitologii Nordyckiej" i "Sklepów cynamonowych".
Do następnego!

.~* *~.

Tradycyjnie już ciastko dla wytrwałych. :)



.~* *~.

I tym razem mam dla Was muzyczkę. :)
Polecam włączyć od 1:35.
Moja nowa miłość 


.~* *~.

Czytaj dalej...

36."Hygge. Klucz do szczęścia." - Pamiętaj o świecach. I świecach. Ewentualnie - świecach.

Witajcie kochani~! ^^

Jako, że jesień już za oknami to wypadałoby się przygotować na chłodniejsze wieczory i melancholijny deszcz za oknem. Już niedługo będziemy siedzieć w kocykach z książką i herbatką w łapkach. 
A jaką książkę wybrać?
Hygge!
Bo przecież każdy potrzebuje trochę szczęścia, prawda? :)


Tytuł polski: "Hygge. Klucz do szczęścia"
Tytuł oryginalny: "The Little Book of Hygge: The Danish Way to Live Well"
Autor: Meik Wiking
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 288
Okładka: twarda

"Bądź hygge! – bądź szczęśliwy!
Wyobraź sobie, że jest deszczowy dzień, a ty siedzisz w fotelu pod kocem i czytasz książkę. Wyobraź sobie, że jesz kolację przy świecach z przyjaciółmi i świetnie się bawisz. Wyobraź sobie, że siedzisz przed kominkiem z ukochaną osobą, a na zewnątrz szaleje zamieć. To, co właśnie odczuwasz, to hygge.
Hygge jest pojęciem, którego nie da się dosłownie przetłumaczyć na język polski, a które jest jednym z najpiękniejszych duńskich słów. To określenie na uczucie szczęścia, ciepła, komfortu i bezpieczeństwa.
Duńczycy są najszczęśliwszym narodem na świecie. Meik Wiking, autor książki i dyrektor Instytutu Szczęścia w Kopenhadze, przybliża nam duński przepis na szczęście, którym jest właśnie filozofia hygge. Duńczycy cieszą się z drobnostek, żyją wolniej i spędzają dużo czasu z bliskimi. Bo w końcu szczęście to radość z małych rzeczy!"

Czytaj dalej...

Polcon 2017

Witajcie kochani~!




Mimo że Polcon już dawno za nami, to dopiero teraz zebrałam się do relacji z niego. Cóż, lepiej pózno niż wcale. :) Zwłaszcza, że zaraz (teraz) też Falkon, na który też chciałabym iść(ale nie idę T^T)!
A więc, zmieniamy barwy na odcienie czerni oraz błękitu i zagłębiamy się w tegoroczny Polcon. :)

O konwencie

Najbardziej prestiżowy Festiwal Fantastyki w Polsce. Czterodniowe święto fantastyki o ogólnopolskim charakterze, co roku odbywające się w innym mieście.
Polcon jest widowiskiem pełnym uroku i magicznej aury, jest zabawą i fantastyczną alternatywą dla spędzenia wolnego czasu. Wymianą energii i spotkaniem z ludźmi o podobnych pasjach.

Gdzie i kiedy?

Impreza rozpoczęła się w czwartek 24 sierpnia 2017 roku i trwała nieprzerwanie, aż do niedzieli 27 sierpnia 2017 roku.
Festiwal odbywał się nieopodal centrum miasta, na terenie miasteczka akademickiego UMCS.
Uczestnictwo w atrakcjach programowych w wydzielonych strefach i gmachu UMCS wymagało zakupu biletu. Program odbywał się przez całą dobę, zatem pełny bilet wstępu pozwalał na przebywanie na terenie imprezy podczas trwania atrakcji także w godzinach nocnych. Osoby posiadające jednodniową wejściówkę mogły przebywać na terenie Festiwalu do godziny 9:00 dnia następnego.

Co się działo?

Polcon to aule fantastycznych prelekcji, wykładów, paneli, dyskusji i konkursów!
Scena pełna pokazów, warsztatów i koncertów!
Okazja do spotkania niesamowitych gości i realizacji pamiątkowych zdjęć!
Udział w prestiżowej Gali i możliwość głosowania na nagrodę im. Janusza A. Zajdla!
Stoiska wystawców branżowych i sklepiki z  fantastycznymi akcesoriami!
Fantastyczne wioski fanowskie i budki z jedzeniem!
Fantastycznie wyposażony Games Room dla fanów gier planszowych!
Bloki gier elektronicznych i tych bez prądu!

Tu przekopiuję tekst ze strony Polconu, byście zobaczyli w ilu atrakcjach można było brać udział! :D

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 • Blok spotkań autorskich

W ramach tego bloku odbędą się spotkania ze znanymi twórcami, szczególnie twórcami literatury fantastycznej. Ponadto każdy z nich poprowadzi prelekcję lub weźmie udział w dyskusji. W ramach tego bloku będą miały miejsce również spotkania z redakcjami pism branżowych.

• Blok dyskusji i prelekcji popularnonaukowych

Zaproszeni goście – specjaliści z różnych dziedzin kultury i nauki, wywodzący się także ze środowisk akademickich, podzielą się z uczestnikami swoją wiedzą i zachęcą do własnych poszukiwań. Tu również będą mieć miejsce spotkania o literaturze i filmie fantastycznym, jak również różnego rodzaju warsztaty mające na celu podniesienie poziomu twórczości uczestników, którzy wezmą w nich udział, oraz ułatwienie debiutu.

• Blok gier fabularnych

Osoby profesjonalnie zajmujące się grami fabularnymi podzielą się z uczestnikami swym wieloletnim doświadczeniem poprzez prelekcje, dyskusje i warsztaty. Odbędą się tu spotkania z twórcami i wydawcami gier, warsztaty grania. Ponadto będzie można także zagrać w wiele gier fabularnych przez cały czas trwania festiwalu.

• Blok konkursów dotyczących wiedzy o różnych aspektach fantastyki

Osoby, które uznają się za znawców w różnych dziedzinach wiedzy o fantastyce zmierzą się, by wyłonić najlepszych specjalistów, posiadających największą wiedzę. Otrzymają oni nagrody rzeczowe w nagrodę za zaprezentowany poziom.

• Blok sztuki fantastycznej

Podczas festiwalu zostaną zaprezentowane prace plastyczne związane z fantastyką: malarstwo, rysunek, grafika – powstałe do książek, komiksów i gier. Ponadto będzie można obejrzeć zaprezentowane modele maszyn i istot wywodzących się z najbardziej popularnych światów fantasy i science fiction.

• Blok kultury japońskiej, mangi i anime

Współczesna kultura japońska posiada wielu zapalonych zwolenników w Polsce. Na Polconie będą oni mogli wziąć udział w dyskusjach, prelekcjach, konkursach z nagrodami o tematyce japońskiej, zaprezentować stroje z najpopularniejszych mang i anime, posłuchać muzyki i filmów z Kraju Kwitnącej Wiśni.

• Blok komiksowy

Znajdą się tu prelekcje, konkursy z nagrodami, dyskusje, spotkania z autorami komiksów i wydawcami. Będzie tu można także wziąć udział w warsztatach graficznych z naciskiem na twórczość komiksową.

• Blok gier bitewnych

W tym bloku będą miały miejsce turnieje najpopularniejszych figurkowych gier bitewnych, w których wezmą udział najlepsi gracze z całego kraju oraz gracze z Lublina i województwa. Dla najlepszych przewidujemy nagrody rzeczowe. Ponadto w tym bloku znajdą się pokazy nowych gier, jak również nauka gry.

• Blok gier karcianych i planszowych

Organizatorem Games Roomu i wypożyczalni gier jest Fundacja Animatorów i Twórców Kultury TRACH oraz LSF "Cytadela Syriusza".

W tym bloku znajdziecie m.in, turnieje z nagrodami, pokazy nowości wydawniczych i prezentację najnowszych prototypów wielu polskich wydawców. Games Room i wypożyczalnia będą dostępne do późnych godzin nocnych! W ramach tego bloku będą miały  również miejsce spotkania z wydawcami i projektantami, a także z twórcami gier edukacyjnych.

• Blok gier komputerowych i konsolowych (esport)

Dla uczestników do dyspozycji będzie wiele sal, gdzie będą mogli pograć w najnowsze i najpopularniejsze gry elektroniczne dostępne na polskim rynku. Najlepsi będą mogli wziąć udział także w turniejach z nagrodami, gdzie sprawdzą swoje możliwości. Ponadto odbędzie się tu także szereg prezentacji najnowszych tytułów, w tym kilku premier.

• Blok LARP-ów

Podczas całego festiwalu uczestnicy będą mogli wziąć udział w grach na żywo, czyli larpach, które przypominają dramę. W ciągu całej imprezy odbędzie się kilkanaście tego typu gier. Będą tu mieć także miejsce warsztaty grania.

• Blok filmowy

W jego ramach odbędzie się szereg prelekcji i dyskusji na tematy filmowe oraz konkursy wiedzy. Ponadto planujemy nocne i dzienne maratony filmowe, podczas których odbędą się seanse filmów inspirowanych literaturą fantastyczną.

• Blok warsztatów

W ramach tego bloku przez cały czas trwania festiwalu będą odbywać się różnego rodzaju warsztaty umiejętności związane z kulturą. Będą to np.: warsztaty kaligrafii, szycia strojów, szermierki dawnej, przygotowywania makiet, tańców itp.

• Blok sceniczny

W ramach tego bloku odbędą się pokazy walk wschodnich, pokazy tańców dawnych i współczesnych, pokazy żonglerki i fire show, pokazy antyterrorystyczne oraz inne nietypowe pokazy, które znajdą zainteresowanie w oczach uczestników. Tu również będą miały miejsce występy grup muzycznych, teatralnych i kabaretów. Tu także odbędzie się cosplay, czyli pokaz strojów inspirowanych utworami fantastycznymi, wraz z odgrywaniem scen z tych utworów.

• Blok technologiczny

W ramach tego bloku będą prezentowane nowe technologie dotykające różnych dziedzin życia. Będzie on miał formę stoisk, na których będą prezentowane nowinki technologiczne, np. technologie 3d, multimedialne dioramy itd.

• Blok wystawców

Podczas Polconu będzie można skorzystać z ogromnej liczby stoisk różnych firm związanych z fantastyką. Będą na nich prezentowane najnowsze produkty z dziedziny fantastyki, jak również produkty właściwe dla danej firmy. Uczestnicy festiwalu będą mogli nabyć mnóstwo rzeczy związanych z fantastyką, zazwyczaj po promocyjnych rabatowych cenach. Będą mogli także porozmawiać z wydawcami, księgarzami itp. o rynku fantastycznym w Polsce i na świecie.

• Blok dziecięcy

W tym bloku będziemy organizować zajęcia dla dzieci, które przyszły na festiwal z osobami dorosłymi. Opiekun będzie mógł zostawić swoje dziecko pod opieką wykwalifikowanych osób, które będą się zajmować pociechami w czasie nieobecności ich rodziców. W bloku tym będą organizowane różnego rodzaju gry i zabawy edukacyjne, jak również czytanie dzieciom bajek.
POLCON jest imprezą, która ma za zadanie pokazać fantastykę jak różnorodną, ciekawą i wartościową dziedzinę współczesnej kultury. Podczas trwającego 4 dni festiwalu odbędzie się około 600 spotkań poświęconych literaturze, filmowi, sztuce, grom, muzyce, technologii i nauce. Zamierzamy zaprezentować różnorodność fantastyki, która wywodzi się z podań ludowych, mitów, legend oraz marzeń o lepszym świecie lub ekstrapolacji dotyczących przyszłości Ziemi i człowieka. Najszerszym nurtem fantastyki jest literatura, która jest także inspiracją dla twórców filmów, gier czy sztuki. Festiwal ma za zadanie zaprezentować bogactwo współczesnej fantastyki, różnorodność światów, stylów pisania oraz sposobów uczestnictwa w kulturze.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------




Mój udział


Wstęp

Najpierw zacznę od krótkiego wstępu.
Od dłuższego czasu planowałam to, że pójdę na Polcon, tak mniej więcej o ostatniego Falkonu, gdy tylko dowiedziałam się, że będzie on w Lublinie. Zamiar był, plany były, ale jak zawsze - coś musiało pójść nie tak. Z wyjazdu z Dolnego Śląska (Klik! #1; Klik! #2; Klik! #3)wróciłam 22 sierpnia wieczorem, na 23 sierpnia byłam już od jakiegoś czasu umówiona ze znajomą (co dodatkowo skończyło się wieczorem pójściem do kina z rodzicami :)). Kolejne dwa dni, które były już dniami trwania Polconu, spędziłam po szpitalach/przychodniach - na umówionych analizach i wizycie u samego lekarza. W sumie nie pamiętam co miałam też w sobotę, że nie mogłam pójść, ale skoro przy sobocie jesteśmy...

Najlepiej odstawiona akcja ever

Po jakże już wspaniałym tytule widać, że normalnie być nie mogło. Ten fragment testu dedykuję Ev - bohaterce tejże części. :')
Ustaliłam z rodzicami, że pójdę w sumie tylko w niedzielę - 27 sierpnia, bo chciałam iść głównie na Pilipiuka, którego nie złapałam na ostatnim Falkonie (nie Kats, nie pisz Flakonie...). Więc już w sobotę przygotowywałam plan działania, czyli jak jechać, czym jechać, ekwipunek itp. Wiecie, zanim wyruszysz w podróż zbierz drużynę. Tyle, że moja drużyna się trochę rozpadła i w niedzielę nikt nie jechał. :c
Ale, ale! Co z biletami?
Fakt, nie kupiłam wcześniej biletów. I tu problem pod tytułem "Co/jak/gdzie/kiedy". Jako, że moja znajoma - Ev - była przez ostatnie dni na Polconie stwierdziłam, że zasięgnę rady. Rozmowa potoczyła się mniej więcej tak, że Ev w sobotę wraca do domu, więc może mi wejściówkę podrzucić i po problemie! Tak, jesteśmy januszami biznesu, wiemy o tym doskonale. Ale musicie mi uwierzyć, akcja jaka była potem to rzecz, która zostanie zapamiętana przez wieki. Umówiłyśmy się, że pociąg będzie przejeżdżał na stacji na moim zadupiu, więc mam tam podjechać, a ona podrzuci mi wejściówkę. Tak więc wyjechałam rowerem odpowiednio wcześniej by być na stacji przed przyjazdem Ev. Stałam sobie chwilę pisząc z nią i po raz n-ty omawiając plan działania, to czy po odpowiedniej stronie stoję itp. Gdy pociąg w końcu zjawił się na stacji zaczęłam rozglądać się, z których drzwi pojawi się głowa Ev. Ale za nic nie było widać, a wejść było kilka. Przypadkowo stwierdziłam, że będzie to gdzieś z tyłu, bo zobaczyłam czyjeś ręce, a powinnam patrzeć na przód. I tu finał opowieści. Nagle z drugich drzwi w majestatyczny sposób (brakowało tylko "weeeee") wyleciała torba oznaczona logiem Polconu, tak by zakończyć swój lot epickim "plask!" jakieś 2 metry dalej. Mina ludzi na stacji - bezcenna. Śmiejąc się jak kompletny idiota przejęłam magiczną paczuszkę i przez następne 30 minut pisałam z Ev o doskonałości tej akcji. ;')
Specjalnie dla Was - relacja rodem z powieści, prosto z rąk Ev!
"Wpadłam do pociągu rozwalając się ze swoim żarciem na kilku siedzeniach. Nie oceniajcie, nie miałam kiedy się najeść, za dużo do zrobienia i za dużo ludzi do spotkania. Przepakowałam wszystko tak, żeby rzeczy, które miałam oddać Xarci nie pomieszały się z tym, czym miałam wypchać żołądek. Przegryzając talarki sprawdzałam, na ile zatrzymuje się pociąg na stacjach i ile czasu wystarczy na przemyt towaru. Szansa na wykonanie misji była jedna, nie dało się jej powtórzyć. 
Gdy pozostała jedna stacja stanęłam przy drzwiach. Na wszelki wypadek zawiązałam torbę z towarem, wiecie, trzeba przewidzieć wszystko. Tym razem przemyślenie akcji się przydało.
Nagle świat jakby przyspieszył. Xarcia miga mi przez szybę, drzwi otwierają się, a za nimi pustka. Szybkie spojrzenie w lewo. Spojrzenie w prawo i już wiem, że zwaliłyśmy. Moja lokalizacja: przód pociągu. Lokalizacja Xarci: tył pociągu. Analiza sytuacji - poza zasięgiem.
Drzwi zaczynają się zamykać, trzeba podjąć działania, towar nadal znajduje się w mojej ręce. Drzwi zamykają się coraz bardziej.
- ADEUUUU - krzyczę, rzucając torbą i odsuwając się od drzwi. Ostatnie spojrzenie na upadający towar nim wejście do pociągu zamyka się całkowicie!
Ulga, szczęście, radość.
Ale kurde coś jest nie tak.
Okazuje się, że swoją akcją agent 00Ev wstrzymał pociąg, bo drzwi otwierają się ponownie. Mówię Wam, gdybym zamiast "Adeu" krzyczała "Allah Akbar" wywaliliby mnie z tego pociągu jak nic. Na szczęście towar dotarł bezpiecznie do odbiorcy, a ja wróciłam do moich talarków."

Sam konwent


Tak jak już pisałam - byłam tylko jeden dzień, w niedzielę. Przyjechałam głównie na spotkanie autorskie z Pilipiukiem, które odbywało się o 10. Ach, cudowne było szukanie auli literackiej, po całym miasteczku akademickim. Co chwilę zerkanie na mapkę i porównywanie budynków... <3

Ale udało się, dotarłam! I to nawet przed czasem, więc cud. Posłuchane, pośmiane (żarty o Sapkowskim? ;')), podpisane. Spotkanie z Pilipiukiem - odfajkowane!



I tu, jeśli mam być szczera, koniec mojego planu. :P
Nie planowałam co będę jeszcze robić, oprócz tego spotkania. A czasu miałam jeszcze sporo, bo około 6 godzin. Stwierdziłam, że wypadałoby się rozejrzeć, więc poszłam w miejsce oznaczone jako teren dla wystawców.


Jak sądziłam, że na Falkonie jest istne targowisko to to co ujrzałam na Polconie przebiło to. I to co najmniej dwukrotnie. Tu były wręcz aleje wystawców, mnóstwo różności - od ubrań, figurek, przypinek, po książki, biżuterię czy poduszki. Istny bazar różności. :)
W między czasie słuchałam też zespołów będących na scenie za stoiskami czy przyglądając się rozgrywkom Quidditcha albo wiosce RPG. :)

"Hmmm... Czy to nie "Demons" Imagine Dragons? :P

Spójrzcie na tego cudownego leszego! <3
O, Ezio. <3
A ten mały, cudny Loki trafił do mojej znajomej ze szkoły. :)


Możecie się ze mnie śmiać, ale przez jakieś 5 minut stałam koło pani Miszczuk i nie zorientowałam się, że to ona. :)
Naprawdę, mniej niż metr ode mnie, a gdy to do mnie dotarło to tak się zestresowałam, że zapomniałam języka w gębie i nie poprosiłam o autograf do kolekcji. ;')


Po drodze wpadłam też w Planetarium (chyba tak się to nazywało...). Wiem, że przez chwilę tego szukałam. Niestety nie bardzo orientuję się na terenie miasteczka akademickiego. ;')
Ale w końcu dotarłam na miejsce! Chwilę musiałam czekać, bo seanse odbywały się jeden po drugim, ale z przerwą. Kiedyś byłam już w podobnym "czymś" - taki dmuchany namiot w kształcie kopuły, na której wyświetla się na przykład mapę gwiazd. Byłam, ale wieki temu, w jakiejś podstawówce, jak takie studio przyjechało do nas do szkoły. Ale, ale. Przyznam szczerze - nic nowego się nie dowiedziałam. :P
Ale bardzo mi się podobało! Patrząc na to jak gorąco było na dworze to taka chwila spokoju w chłodnym pomieszczeniu, z gwiazdami i planetami nad głową to świetna sprawa. I wychodząc już po seansie stwierdziłam, że to dobra pora by coś przekąsić. :P
Więc jeśli ktoś widział dziewczynę w wianku, koszulce NASA i masce siedzącą na schodach czy koło słupa informacyjnego to tak, to ja. :)



I jeśli mam być szczera - nic więcej specjalnego nie robiłam. Zamieniłam kilka słów z ludzmi i wystawcami, porobiłam trochę zdjęć, kilka osób mnie zaczepiło. Ale i tak było fajnie! :D

Idąc na przystanek widziałam jeszcze takiego Gutka. ;')

Ale, ale! To nie koniec!
Nie mogłam odpuścić sobie kupienia kilku drobnostek, które wpadły mi w oko. ;)
Tu możecie zobaczyć je w całej okazałości:
- TA TORBA z Polconu
- torba w ludowe wzory, którą z dumą nosi moja mama :)
- piórko, który nawet da się pisać!
- podkładka z Lokim (<3) dla znajomej
- dwie malutkie zawieszki - smok i znak insygniów śmierci
- wisiorek z mgławicą - mój ulubieniec <3
- autograf Pilipiuka :)



Tak jak pisałam - piórem nawet da się pisać! Miałam zamiar dogiąć stalówkę tak by lepiej leżała i jakoś ozdobić je, ale jeszcze tego nie zrobiłam. :P


Zawieszki nadal mam w stanie "nic-z-nimi-nie-zrobiłam", a wisiorek przerobiłam tak, że noszę go przynajmniej raz w tygodniu, bo jest cudny. <3


A więc to będzie już koniec tej mojej pokręconej relacji z tegorocznego Polconu. Prędko na kolejny nie zawitam, bo pewnie będzie to dla mnie za daleko, ale cieszę się, że udało mi się być choć jeden dzień by poczuć trochę klimatu tego konwentu,
Do następnych postów! :)

Teraz wygląda ciut inaczej, ale nie mam już zdjęcia. ;/


Linki do stron:

Strona konwentu - Klik!
Strona na Fb - Klik!
Strona na Fb Polconu 2017 - Klik!
















Czytaj dalej...
Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka