34."Upiory Czarnobyla" - Wojciech Wiktorowski - Czytanie o martwym fizyku dziwnie satysfakcjonuje.

Hej hej, kochani! ^^

Żeby organizatorka akcji spózniała się z postami o akcji to już przegięcie, co nie? :P
Haha, przepraszam, ten post piszę na raty i nie ustawiłam publikacji. :P
Mam dla Was kolejną reckę pod hasłem #czytamcopolskie, tym razem coś zupełnie innego. Ale czy lepszego? Przekonajcie się sami!
Zapraszam! 

Tytuł oryginalny: "Upiory Czarnobyla"
Autor: Wojciech Wiktorowski
Wydawnictwo: Marginesy
Ilość stron: 256
Okładka: miękka

Książka bierze udział w akcji #czytamcopolskie.

"Kwiecień 1986 rok. Informacje o katastrofie w Czarnobylu i skażeniu promieniotwórczym docierają do Polski, ale o faktycznym stanie zagrożenia wiedzą tylko nieliczni. Prawdziwe informacje są skutecznie blokowane przez władze, które prowadzą politykę dezinformacyjną sugerującą niewielką skalę skażenia. W tym czasie, w nieznanych okolicznościach z mieszkania na dziewiątym piętrze wyskakuje znany i ceniony naukowiec. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale pewne fakty dowodzą, że było to zabójstwo na zlecenie. Okoliczności śmierci i zacierania śladów pracy naukowca nie udaje się wyjaśnić. Prywatne śledztwo podejmuje dziennikarz telewizyjny, który wie, że rozwikłanie tej zagadki jest praktycznie niemożliwe...


„Upiory Czarnobyla” jest pierwszą książką w nowej serii Wydawnictwa Marginesy pt. „Czarne Karty”."


Kilka cytatów:

"Bliskim znajomym pewnych rzeczy się po prostu nie robi."

"Do końca życia pozostanie mi w pamięci mdły, ohydny zapach, który przywitał nas już w holu budynku, niekończące się, ciemne korytarze przemierzane w ślad za jakimś czarnowłosym, śmiertelnie chudym pielęgniarzem, i wreszcie grube stalowe drzwi w podziemiach, które nasz przewodnik otwierał niczym wrota piekieł. "

"Uśmiechnął się wyrozumiale niczym ojciec bomby atomowej do sprzedawcy kapiszonów."

"Z kłamstwem można jakoś żyć, ale ciężar prawdy, bardziej absurdalnej niż jakiekolwiek kłamstwo, jest trudniejszy do zniesienia."

"- Mam pytanie: jest pan fizykiem?
- Uchowaj Boże! - mruknąłem.""– Pijesz? 
Wskazałem głową na w połowie pełną szklankę. 
– Whisky? Nie używam!"

"Jakoś przetrwałem. Były to jednak najdłuższe dwie godziny w moim życiu. Gdy wreszcie przyniesiono próbkę i ekrany rozjarzyły się zielonym blaskiem, chciało mi się śpiewać z radości."

"– Proszę się uspokoić, panie redaktorze. Kolega oczywiście przesadza. Jak wynika z naszych pomiarów, normy skażeń w Warszawie są istotnie nieco przekroczone. 

– Ponad dwustukrotnie – mruknął Doktor. 
– Nieprawda. Znacznie mniej. Dawki promieniowania są jednak w sumie minimalne. Znacznie mniejsze niż te, które my, atomiści, przyjmujemy na co dzień. 
– Mamy prawie dwustukrotne przekroczenie – upierał się Doktor. 
– Ta aparatura nie kłamie. – Bzdura, nas obowiązują inne metody pomiaru."

"
Asystent nie zwracał jednak na nie uwagi. Ledwo doszedł bowiem do krawężnika, a już wskazówka radiometru skoczyła do przodu i w jednej chwili znalazła się poza skalą. Jednocześnie miarowy terkot aparatu zamienił się w głośne trzeszczenie. Asystent zatrzymał się, opuścił radiometr nieco niżej i kciukiem przełączył zakres. Wskazówka lekko drgnęła, ale nic nie wskazywało na to, że zamierza wrócić na skalę. Dopiero kolejne prze- łączenie zakresów sprowadziło ją na środek podziałki. Z trudem przełknąłem ślinę. Poczułem, że robi mi się gorąco. To było niesamowite. Środek wielkiego miasta, stolicy europejskiego kraju. Ulica dostępna dla każdego. I naraz coś takiego!" 





~* *~

O autorze:
Wojciech Wiktorowski, socjolog i dziennikarz, urodził się w Warszawie w 1954 roku.
Od 1980  współpracuje z Telewizją Polską. Reporter magazynów: CDN, Flesz, Zawsze po 21, Express Reporterów. Autor licznych programów publicystycznych, reportaży i filmów dokumentalnych poświęconych ochronie człowieka przed toksycznymi czynnikami w środowisku i w życiu społecznym.  Producent programów Redakcji Programów Katolickich, Telewizji Polonia, TVP Historia.
Kwiecień 1986 roku. Nad  Europą pojawiają się niewidzialne chmury. Pochodzą znad płonącego reaktora Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej i zawierają śmiertelnie groźne promieniotwórcze izotopy. Zawierają także, bodaj najgroźniejszy, „izotop fałszu”, który na długie lata zatruje życie społeczne wielu państw i spowoduje niezliczone ludzkie dramaty. W książce przedstawiono jeden z nich. Opisywane zdarzenia były przedmiotem  kilku kolejnych śledztw podejmowanych i umarzanych przez prokuraturę. Były także przedmiotem licznych publikacji:  m.in.: w tygodniku „Solidarność”, „Nowym Państwie”, „Przeglądzie Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, oraz w programach Telewizji Polskiej. Rezultaty okazały się mizerne: prokuratorów nie udało się nawet skłonić do przesłuchania naocznych świadków tragicznych zdarzeń.

O Czarnobylu:
Katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu 26 kwietnia 1986 roku to największy na świecie wypadek jądrowy. Doszło do niego w wyniku wybuchu wodoru z reaktora jądrowego bloku nr 4 elektrowni atomowej w Czarnobylu. Była to największa katastrofa w historii energetyki jądrowej i jedna z największych katastrof przemysłowych XX wieku. W wyniku awarii skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125 000 do 146 000 km kwadratowych terenu na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, a wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie. W efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono ponad 350 000 osób. Eksplozje i trwający 10 dni pożar  w elektrowni spowodowały uwolnienie do atmosfery ponad 6 ton paliwa jądrowego zawierającego rakotwórcze izotopy jodu i cezu, plutonu i strontu. W strefie zagrożenia znalazło się nie tylko 116 000 osób zamieszkałych w pobliżu elektrowni, ale także ludność wielu krajów europejskich. Tragiczne skutki zdrowotne pojawiły się w chwili katastrofy i będą się jeszcze ujawniać przez lata. Skutki działania „izotopu fałszu”, który zaczął zatruwać życie publiczne były odczuwalne natychmiast. Utytułowani rządowi eksperci zapewniali, że liczba ofiar katastrofy ograniczyła się do kilkudziesięciu osób. Twierdzili, że „nie ma żadnych tajemnic Czarnobyla, niczego nie ukrywają” a mieszkańcy Polski mogą czuć się bezpiecznie – „nie będzie z tego wszystkiego absolutnie żadnych skutków popromiennych, choroby popromiennej ani czegoś, co powstanie za tydzień, za miesiąc, za rok”.

~* *~

Wydaje mi się, że większość czytających ten post zna historię wybuchu reaktora w Czarnobylu albo chociaż kojarzy co to. Testy w elektrowni na terenie Związku Radzieckiego, błąd człowieka, bum!, wypadek. Radioaktywna chmura przesuwająca się nad całą Europą, która wpłynęła na życie wielu ludzi. I o tym właśnie opowiadają "Upiory Czarnobyla". O tych ludziach, których to wydarzenie zmieniło, o tych, którzy nie dali się ogłupić fałszywym informacjom i chcieli dotrzeć do prawdy.
Podobno głupim społeczeństwem łatwiej się rządzi i manipuluje. A jak można je ogłupić? Ludzie pokładają wiarę w mediach i rządzących, często "łykają" wszystko co się im podsuwa pod nos. Bo przecież to co pokazują w kolorowym pudełku zmieniających się obrazków skądś się wzięło, prawda? To muszą być fakty! Ale czy telewizja zawsze mówi nam prawdę? 
Na tym pytaniu skupia się powieść Wojciecha Wiktorowskiego. 
A o jaką prawdę walczy główny bohater? 
O tajemnicę skrytą pod nazwą "Czarnobyl".
Ale przejdzmy może do fabuły.
Pewien młody dziennikarz chciał rozwiązać zagadkę jaka kryła się za tajemniczą śmiercią pewnego fizyka, który kwestionował oficjalne doniesienia dotyczące danych badawczych z dnia katastrofy. Nie wyglądało to typowo, coś w tym śmierdziało. Samobójstwo czy utajnione morderstwo? Kto za tym wszystkim stoi? I czemu prawdziwe dane nie mogły ujrzeć światła dziennego?
Jeśli mam być szczera - pierwsze co to zakochałam się w tej okładce. Serio. Jestem straszną sroką okładkową, a ta wyjątkowo wpadła mi w oko - nietypowa, rzucająca się w oczy, niby w miękkiej okładce, a ze skrzydełkami. Całkiem niedroga, bo na przecenie. Ba, do tego temat Czarnobyla, czyli coś co lubię. Nic tylko brać!
I to chyba mnie zwiodło.
Może miałam zbyt wielkie oczekiwania?
Nie wiem.
Powieść jest napisana całkiem ciekawie, według mnie. Czyta się ją trochę jak jakiś artykuł czy raport, czyli dosyć szybko, ale bez większego przywiązania, tak beznamiętnie. Ale jednak należy do gatunku "ciężkich w czytaniu". Dlaczego? W pewnych momentach człowiek się gubi, nie dokładnie wie o co w danym momencie chodzi, kto jest kim (o czym chwilę pózniej) albo gdzie akcja pędzi. Bo tak, akcja cały czas gdzieś tam pędzi. Mało jest miejsc na "oddech". Ciekawe jest też to w jaki sposób przedstawia się nam bohaterów - autor unika podawania dokładny nazwisk, jest tylko pierwsza ich litera, a zmarły fizyk jest opisywany mianem "Doktora", więc wszystko jest raczej domyślne i poufne. Przypomina mi to artykuły o tematyce kryminalistycznej, gdzie nazwisko podejrzanego X nie jest podawane, bo śledztwo jest w toku. Tak jest i tu, czuje się ten klimat, charakter poufności, jeśli mogę tak to nazwać.
Idziemy dalej. 
Trochę się jednak zawiodłam. Spodziewałam się wartkiej, wciągającej akcji okraszonej piękną okładką i ciekawym tematem, a dostałam... Nawet nie wiem do końca co,  jak to dokładnie nazwać. Artykuł pisany z pierwszej osoby, tyle że fabularyzowany? Nie wiem. Ale wiem, że zawiodłam się. Uwielbiam temat Czarnobyla, który został tu tylko jako tło. Dla mnie trochę zmarnowany potencjał dzieła, bo zapowiadało się naprawdę ciekawie. Cóż, bywa. Nie wszystko złoto co się świeci.


Wady i zalety:

Wady:
- dziwne zakończenie
- monotonia w czytaniu
- dość przewidywalne
- chwilami można się zgubić

Zalety:
- ciekawy temat
- fachowe informacje
- fakty historyczne
- ciekawy sposób pisania
- specyficzny klimat powieści


Podsumowując.
Strasznie lubię książki poruszające temat Czarnobyla i ogólnie promieniowania, radiacji itp, ale tu muszę stwierdzić, że się trochę zawiodłam. Czytałam to dosyć beznamiętnie, a po domyśleniu się finału wręcz byle by skończyć. Nie powiem, że było to złe, ale średnio przypadło mi do gustu. Ale cóż, nie samymi perełkami człowiek żyje.

Moja ocena:
4/10



A gdybyś mógł usłyszeć książki śpiew...
Czyli piosenka, która przyszła mi na myśl.




6 komentarzy :

  1. Ksiazka prezentuje sie swietnie. Uwielbiam czytac ciekawe ksiazki o roznych interesujących historiach. Tym bardziej ze interesuje sie takimi historiami typu czarnobyl etc. Chetnie przeczytalabyn ta ksiazke! Buziaki

    Caiawichowska

    PinkyPromiseGang 👈🏻oddaje obserwacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci się podoba to polecam kupić. ^^
      Jest chyba nawet na nią promocja na stronie wydawnictwa, za jakiś 9zł chyba można ją znalezć. :)

      Usuń
  2. Dlaczego ja ominęłam ten post xD
    Całą winę zrzuć na mnie, ja Cię namówiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mijasz się z odpowiedzialnością, droga panno. V:
      Ale ja to kupiłam. :p

      Usuń
  3. Ciekawy temat. Interesuje mnie ta tematyka, jednak po tę książkę raczej nie sięgnę. Poszukam innej.

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz inną o tej tematyce. ^^

      Usuń

Niesamowicie cieszą mnie Wasze komentarze, które mogę tu czytać. Więc śmiało, zostaw tu coś od siebie. ;)
Z chęcią odpiszę na każdą wiadomość~! <3

Ale jeśli masz pisać coś w stylu "Super blog, zapraszam do mnie (link)" to lepiej sobie odpuść.
Serio. To nie jest blog do reklamowania się.

Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka