29. "Mendel Gdański" - Maria Konopnicka - Lektura krótka, ale czy przyjemna?

Witajcie kochani~! 


Powoli zaczynam wracać do recenzji. To chyba dobrze, prawda? Zobaczymy co z tego wyjdzie, dlatego zaczynam od krótszych pozycji. :)
Miłego czytania!
(Ha! Zgadnijcie, kto zapomniał zaplanować postów w weekend i myślał, że się opublikowały? No kto? :D)

Tytuł polski: "Mendel Gdański"
Autor: Maria Konopnicka
Wydawnictwo: Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Ilość stron: 36
Rok wydania: 1954 (data przybliżona)
Okładka: miękka

Wyzwanie biblioteczne:
10/30

"Stary i ubogi Żyd Mendel od 27 lat mieszka w Warszawie. Zżył się z tym miastem, ma dobre kontakty z sąsiadami. Pewnego dnia słyszy od jednego z nich, że mają bić wszystkich Żydów tylko za to, że są Żydami. Mendel nie może zrozumieć czemu mieliby to robić. Postanawia nie uciekać i nie wypierać się swojego pochodzenia z nadzieją, że uda mu się przemówić do rozsądku ludziom...

Nowela porusza jedną z głównych kwestii poruszanych w dobie pozytywizmu... mianowicie kwestię żydowską. Nowela ta powstała jako odzew Konopnickiej przeciw ówczesnej fali antysemityzmu w Polsce."


Kilka cytatów:

"Ja lubię słyszeć mądre słowo! Mądre słowo to jest jak ojciec i jak matka człowiekowi. Nu, ja za mądre słowo to bym milę drogi szedł."

"Ale jak na ten slup położone będą tylko pieniądze, a nie będzie ani hunoru, ani sławności, ani mądrości, to po co ludzie będą na ten słup liźć? Jak pan dobrodziej myśli? Po pieniądze uni będą liźć i po nic więcej?"

"Pan powiada, co u mnie nic nie umarło? Nu, u mnie umarło to, z czym ja się urodził. z czym ja sześćdziesiąt i siedem lat żył, z czym ja umierać myślał... Nu. u mnie umarło serce do tego miasto!"

"...wiadomo jest, że się ludzie do tańca, do wesołości zejdą, i po wesołości się rozejdą, i nic. Ale jak te ludzie do smutku się zejdą, jak się uni do płakania zejdą, nu, to już nie jest nic. To już ten jeden temu drugiemu bratem się zrobił, to już ich ten smutek jednym płaszczem nakrył."

"Ja nie chcę się wstydzić, co ja Żyd. Ja się nie chcę bać! Jak uny miłosierdzia w sobie nie mają, jak uny cudzej krzywdy chcą, nu, to uny nie są chrześcijany, nu, to uny i na ten krzyż nie będą pytali ani na ten obraz... Nu, to uny i nie ludzie są. To uny całkiem dzikie bestie są. A jak uny są ludzie, jak uny chrześcijany, nu, to dla nich taka siwa głowa starego człowieka i takie dziecko niewinne też jak świętość będzie."

"Mendel Gdański" jest jedną z takich lektur, które są tak krótkie, że całą ich fabułę można zmieścić na tylnej okładce książki. I to prawda, nie kłamię! Cały opis na górze mówi już o czym jest książka i co się w niej dzieje. I to jest właśnie tylna okładka książki! Bo jak sensownie napisać opis 36 stron książki? Jest ciężko, bo można ją już całą streścić, co właśnie teraz dla Was zrobię. :)

Jak już we wstępie było napisane, stary Mendel od 27 lat mieszkał na jednej i tej samej ulicy, znał na niej każdy kamień i każdą twarz. I on był rozpoznawalną osobą. Był specyficznym staruszkiem, o siwych włosach i bolących od pracy introligatora plecach. Mendel mieszkał z synem swojej najmłodszej córki, która niestety zmarła, zostawiając chłopca pod opieką dziadka. Jakub był dla niego skarbem, o który drżał i się martwił, chciał dla niego jak najlepiej.
Tyle z takich podstawowych informacji. Ale jak to się stało, że poznajemy tę dwójkę?
Pewnego dnia jego wnuk wrócił przestraszony ze szkoły bez czapki, żaląc się dziadkowi, że ktoś  na ulicy krzyczał za nim "Żyd!". Mendel zirytował się tym faktem i wytłumaczył chłopcu, że nie ma czego się wstydzić, bycie Żydem to nie bycie kimś gorszym. Po tej sytuacji zaczął odczuwać niepokój, podsycany tylko plotkami, że mają bić Żydów. Wiadomości te potwierdził zegarmistrz, który sam opierał się na stereotypie Żyda i twierdził, że sam jest gotów na nich iść. Mendla najbardziej bolały słowa, że Żyd zawsze będzie Żydem - kimś obcym i kimś komu zależy tylko na pieniądzu. Potem próbował jeszcze wypytać zegarmistrza o to planowane bicie Żydów, ale ten zbył go krótko słowami, że tak na mieście mówią. Następnego dnia do Mendla wpadł znajomy student, który nakazał mu się schować, bo zaraz będzie tu wściekły tłum. Mendel za nic nie chciał uciekać, twierdził, że jest porządnym człowiekiem, który mieszka tu wiele lat, tu ma rodzinę, dom, biznes. Nie czuje się obcy. On nie krzywdził nikogo, to dlaczego inni by go mieli skrzywdzić? W tym czasie pojawili się też inni, którzy chcieli chronić starego introligatora. Stróżka powiedziała, że może postawić w oknie święty obrazek, ale Mendel odmówił. Uważał, że ci ludzie nawet jeśli są chrześcijanami to obrazek ich nie powstrzyma. Wściekły tłum już chciał wtargnąć do domu Mendla, gdy na drodze stanął im student, zasłaniający wejście własnym ciałem. Tłum mu groził i rzucał w niego przekleństwami, lecz w końcu odpuścił. Tylko jeden kamień poleciał w stronę domu starego introligatora. I niestety ten jeden kamień trafił w głowę wnuka Mendla. Student musiał go długo uspokajać, tłumacząc, że mogło się skończyć gorzej i że małemu nic się nie stało, lecz Mendel zachowywał się tak jakby mu ktoś umarł. Wtedy też wypowiedział słowa, brzmiące mniej więcej tak:
"Nu, u mnie umarło serce do tego miasto!"

Hah. I to tyle!
Mówiłam?
Króciutkie!
Ale i tak będę pamiętać z tego tylko "nu". :P

Wady i zalety:

Wady:
- specyficzny język, stylizowany na prosty i chłopski, czasem trudny do zrozumienia
- momentami nudne
- "przybijający" klimat

Zalety:
- ukazuje stereotypy "tamtych" czasów
- porusza ważny problem
- ukazuje realia


Podsumowując.
Przyznam szczerze, że nie jestem raczej fanką nowel, wolę raczej dłuższe dzieła, składające się z większej ilości wątków i problemów. Również ta nie przypadła koniecznie do mojego gustu, ale nie mogę powiedzieć, że była zła. Może te kilkadziesiąt lat temu, wtedy gdy powstała, powiedziałabym co innego, ale teraz po prostu do mnie nie trafia. Ale może komuś się ona jeszcze podoba, bo porusza dość ważny problem - antysemityzm.

Moja ocena:
4/10
Może być, znośna.




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Niesamowicie cieszą mnie Wasze komentarze, które mogę tu czytać. Więc śmiało, zostaw tu coś od siebie. ;)
Z chęcią odpiszę na każdą wiadomość~! <3

Ale jeśli masz pisać coś w stylu "Super blog, zapraszam do mnie (link)" to lepiej sobie odpuść.
Serio. To nie jest blog do reklamowania się.

Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka