Nie dzieje się nic ciekawego, czyli (nie)małe podsumowanie miesiąca. #47

.~* Witajcie kochani~! *~.

Kolejny miesiąc siedzenia w domu i męczenia się z e-learningiem. Nic nowego. Apokalipsa w filmach zawsze wydawała się ciekawsza. Ale rok 2020 pokazuje, że chyba dopiero się rozkręca. Co będzie w następnym miesiącu? Ufo? To by było ciekawe.
Ale wracając. 
Opóźnienie z postem tym razem sponsoruje sesja i kolokwium z eksploatacji, które przyprawiło mnie o histerię! Ale to już historia na kolejne podsumowanie. :P

.~* *~.


.~* Przegląd miesiąca*~.

Miesiąc zaczął się dla mnie miłą niespodzianką - książka od Galerii Książki do odebrania z paczkomatu! Czyli okazja do tego by wyjść z domu dalej niż ze śmieciami, a to nowość, naprawdę. Tak więc wybrałam się na wyprawę w celu wyciągnięcia paczki z moim czworonożnym towarzyszem. 
I TO BYŁ BŁĄD.


Wyobraźcie sobie, że przez jakieś 10 minut (czyli z połowę drogi) musiałam tachać tego kloca, bo jej nie chciało się już iść. Bo tam nieciekawie, nie ma piesków, bo daleeeeeko. I jeszcze taka wielka ulica jest, a fuj. Piesek przecież nie może się tak przemęczać, 20 minut spaceru to ZA DUŻO dla piesek. :I
Dodatkowo ludzie gapili się (bo droga do paczkomatu wiodła koło parkingu marketu) co to za debil tacha na rękach psa. :I
Także ten, to nie był dobry pomysł by iść z psem, bo zeszło się dłużej i musiałam ją nieść.

Ale w końcu! Ostatni tom serii "Prawa Milenium" trafił w moje łapki i jestem przeszczęśliwa! 
Recenzję możecie znaleźć tutaj: Klik!


Znowu z życia człowieka-jaskiniowca, zamkniętego w swojej jaskini. 
Po prawie 2 miesiącach w końcu poważnie wyszłam z domu! To sukces!
Odebrać samochód od mechanika, pojechać po jajka, potem na zakupy, głównie dla prabaci, szybkie odwiedziny rodziny i pogadanki o RPGach!
Muszę Wam powiedzieć, że chyba popadłam w paranoję, bo mimo że nie trzeba już aż tak bardzo się pilnować (na dzień pisania tego, czyli początek czerwca) to jednak chowam się w sklepach pod maską i grubymi rękawiczkami, co chwilę je jeszcze dezynfekując. Normalnie brzydzę się ludźmi. XD
Zwłaszcza tymi, co nie zachowują żadnych środków ostrożności i mają wszystko w poważaniu, macając wszystko jak leci.
Do tego Ci co sobie tak łażą bez celu po mieście tylko po to by wkurzać oko. Ja się na pocztę bałam iść (bo w moim mieście zaczęło się od poczty), a Ci się nudzą! 
Normalnie zmieniam się w zgryźliwą babcię. :P


Nie wiem jak w Waszych szkołach czy uczelniach, ale u mnie zaczyna się robić "gorąco" - i to o dziwo nie ze względu na pogodę. Powoli zbliża się koniec roku, a nim wystawienie ocen i sesja. I nagle wszyscy przypominają sobie, że trzeba by coś zrobić, coś napisać, może jakiś projekcik. I koniec końców śpię mniej niż normalnie, bo zarywam nocki dla jakiś głupot. ;-; 
A im robi się cieplej tym mniej motywacji do nauki czegokolwiek. Chyba, że zbliża się sesja, wtedy jedyna nauka, na jaką się ma chęć, to nauka grania na kaktusie.


A jeszcze bardziej się nie chce, gdy wszystko nagle przestaje działać i sypie się chwilę przed terminem oddania. Ot, złośliwość rzeczy martwych. Przechodziłam taką gehennę w jeden weekend, mocno zarywając nocki by walczyć z projektem, który za nic nie chciał współpracować i działać. Powoli zmieniałam się w półżywe zombie, a deadline gonił. Będziecie mogli nawet zobaczyć kiedy to dokładnie było, ładnie widać to w BuJo.


Eh, niech ten mordor się skończy, bo chcę sobie pograć w Terrarię: Journey's End. ;-;

Swoją drogą, z okazji Dnia Mamy robiłam trochę DIY kosmetyków i zastanawiałam się czy może też tu wstawić moje "przepisy"? Trochę nie pasuje to do tematyki bloga, choć czasem wstawiam tu niewielkie DIY, niekoniecznie w książkowo-recenzenckiej tematyce. Cóż, pomyślę.


Pisałam Wam na instagramie, że w markecie z owadem w logo mają być fajne promocje na książki. I takim sposobem kolejny raz w tym miesiącu ruszyłam na "poważną" wyprawę dalej niż do kubłów ze śmieciami.
Tak więc z zamiarem obkupienia się w kilka tytułów ruszyłam do najbliższego sklepu, gdzie książki nie były w ogóle wyłożone. :I 
Nic, totalne pustki, cicho sza o promocji. Tylko "starsze" tytuły, które już trochę leżały. Znalazłam tylko kieszonkową "Kirke" za 9,99 zł, więc wzięłam przyjaciółce. I mimo braku pozłacanej (w sumie to... pomiedzianej?) okładki nadal prezentuje się ona bardzo ładnie.
Tak więc moja wyprawa się wydłużyła, bo ruszyłam do drugiego sklepu, oddalonego o jakieś 15 minut piechotą. I tam już nie zapomnieli o promocji! Był cały nieruszony kosz! Szkoda mi tylko tych książek, bo nawet za 4,99 zł nie powinno się nimi tak rzucać - są brudne, nieco pogięte, mają pogniecione strony i okładki. :/
Ale wracając. Udało mi się znaleźć "Cudownego chłopaka", na którego polowałam. Nie znalazłam niestety "Tekstu" Glukhovskyiego, po który głównie szłam, ale za to znalazłam "Grawitację" - to wcale nie tak, że czepię się wszystkiego co astro. Nieeeee, wcaaaale.
Tak więc wyglądają moje "łupy" - co zabawne, wszystkie są z wydawnictwa Albatros.


I tak jak już nawiązałam do astro-świryzmu... :P
No przecież nie byłabym sobą, gdybym nie dała tu coś astro!
SpaceX ruszyło na załogowy podbój kosmosu! Do tego pierwszy od 9 lat start z Centrum Kosmicznego im. Kennedy'ego! Rakieta Falcon 9 wyniosła misję testową Crew Demo-2 z astronautami NASA Robertem Beknkenem i Douglasem Hurleyem na pokładzie. Jak to futurystycznie wyglądało! Nowe kombinezony, wygląd kapsuły. Jesteśmy coraz bliżej filmów sci-fi w realu. :D
Pierwszy start, taki bardzo oficjalny, się niestety nie udał, bo pokrzyżowała go pogoda. Ale za to ten drugi odbył się już o planowanej porze i wyglądał świetnie. :D
Niestety u mnie pogoda się popsuła i nie pozwoliła mi oglądać tego na żywo, bo podobno było nawet widać. :/

Trochę wstyd, pisałam Wam już pewnie, ale prawie zapomniałam o urodzinach bloga. Czemu ja musiałam założyć bloga wtedy, kiedy jest największy mordor? Czemu nie pomyślałam na przyszłość?!
A no tak, nie sądziłam, że blog dotrwa roku. :P


.~* *~.

.~* Plany *~.

Przeżyć sesję. 
Zdać. 
Wyspać się.

.~* *~.

.~* Bullet Journal *~.

I tak minął nam maj... A z nim kolejne strony BuJo.
Plusem niechodzenia na uczelnię jest na pewno to, że mogę się więcej wysypiać. Niestety, nie zawsze.
Możecie zgadywać kiedy miałam deadline na upierdliwy projekt. :P


Chyba mam wrażenie, że finalnie wyszło tu za dużo różu i "wali" on wręcz po oczach, mimo że jest pastelowy. Ale już za późno na poprawki. :/


Pomysł był fajny, ale chyba za dużo dni w miesiącu jest, bo troszkę chaos :P
Choć ogólny koncept dalej mi się podoba to muszę jednak pomyśleć nad jego lekką edycją w przyszłości.


Sesja i kolokwia psują mi WSZYSTKIE plany. Ja chyba naprawdę nie mogę nic planować, bo to szlag jasny trafia. A gdy już znajdę choć chwilę czasu na coś to nie mam ochoty żyć, tylko spać. ;-;


Nowy miesiąc, nowe kolorki!
Pomyślałam, że zostanę przy tym samym stylu, czyli pinterestowo-bujowo, tylko że tym razem głównym kolorem będzie turkusowy, z dodatkiem srebrnego i czarnego. Okazało się, że mam trochę tasiemek i papierów, więc można szaleć!


Ten jakby księżyc to efekt mojego błędu, który tu "pięknie" zakryłam. XD
Nie wiem ile razy robiłam koło - od ręki, potem kółkownika, a na koniec cyrkla, ale mój mózg coś nie zatrybił poprawnie i wyszło co wyszło - bardzo krzywe NIE koło. Więc musiałam coś wymyślić. I oto jest improwizowany księżyc! Który wyszedł nawet ciekawie, choć zamalowywanie go to była katorga.


Skoro już tam wprowadziłam dużo czarnego to też w reszcie miejsc musiałam, żeby było jakoś spójnie. Cho motylek nieco ginie. :/


Nie miałam zbytnio czarno-białych gazet, więc to co tu widzicie to urywki z czasopisma inżynierskiego, więc to co jest tam napisane jest co najmniej straszne. :P 
Ale halo, przynajmniej recykling. :P


Lewa "dekoracja" troszkę za mocno weszła mi w "tabelki" i może to być trochę problem, gdy będę chciała coś tam wpisać. Wyjdzie w praniu, ale nieco się obawiam, że sobie popsułam. Z prawą nie lepiej, ale pomysł na to tak mi się spodobał, że nie mogłam sobie odpuścić.


Ciekawe czy w ogóle użyję tej strony w tym miesiącu. :P
Nie planuję wyjść z domu, będę gnić w pokoju zakuwając do sesji. XD


Dodatkowo, na instagramie Zamkniętej na początku każdego miesiąca wstawiam "Kalendarze przeczytanych stron". Są to takie  kalendarze, w których możecie sobie monitorować Waszą aktywność. Takie małe BuJo. I pomyślałam, że może będę wstawiać to też tutaj, przy podsumowaniach, bo czemu w sumie nie. Fakt, teraz jestem już TROCHĘ z tym spóźniona, ale przynajmniej mogę Wam wytłumaczyć tego działanie i pokazać jak się to prezentuje.









.~* *~.

.~* Kącik muzyczny *~.

Zabawne jest to, że wstawiałam te linki mniej więcej wtedy, kiedy wyszły te piosenki i teraz nie wyświetlają mi się ich podglądy. ZAWSZE COŚ NIE DZIAŁA. DZIĘKI BLOGGERZE. Także nawet nie wiem jakie piosenki dla Was tym razem przygotowałam, nie licząc linku do "Time". :P




.~* *~.

Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! 
Bez was nie byłoby tego bloga. 
Jesteście wspaniali, kochani. <3
Ciastko dla wytrwałych!


.~* *~.
Czytaj dalej...

4 urodziny bloga i 200 post!

Hej, hej kochani~!

Hah, jestem najgorszą blogerką chodzącą po tej stronie Bloggera - prawie, że zapomniałam o urodzinach własnego bloga! Przez to zdalne nauczanie i chyba już sesję (nikt nie powiedział czy ona już jest, ale czuć, że jest) zapomniałam o tej dacie. Do tego jeszcze przez przypadek będzie to 200 post!
Upsi! 
Jestem totalnie nieprzygotowana!

500+ Cake Pictures | Download Free Images on Unsplash

.~* *~.
Czytaj dalej...

84. "Klątwa Kreatorów" - Trudi Canavan - Czekałam. Tak. Długo!

Hej, hej kochani~!

W końcu się doczekałam! Nareszcie!
Ostatni tom serii "Prawa Milenium" za mną... Cóż to była za przygoda! Ekscytacja jeszcze nie opadła, tak samo jak kac książkowy.

Pamiętajcie, że ta recenzja zawiera spoilery do poprzednich tomów!
Recenzje poprzednich dwóch tomów znajdziecie tutaj:
"Anioł Burz" - Klik!
"Obietnica Następcy" - Klik!
Pierwszego tomu nie recenzowałam, bo jeszcze wtedy nie miałam bloga!

Dodatkowo dzisiejsze problemy z publikacją i paskudny wygląd posta sponsoruje nowy Blogger, z którym bardzo się nie lubię, bo psuje mi wszystko co sobie ładnie porozkładałam.

Zapraszam do recenzji. :)

.~* *~.

Tytuł polski: "Klątwa Kreatorów"
Tytuł oryginalny: "Maker's Curse"
Cykl: "Prawo Milenium"
Autor: Trudi Canavan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 616
Okładka: miękka, ze skrzydełkami

"Trudi Canavan, autorka światowych bestsellerów, powraca z ostatnią częścią cyklu „Prawo Milenium”, będącego jej najbardziej przejmującą i ekscytującą przygodą.

Rielle jest teraz Kreatorem i przywraca światom magię. Straciła już rachubę światów, które polecono jej ocalić.

Tyen porzucił dawną tożsamość. Nie jest już szpiegiem, lecz szkoli nowych magów i stara się znaleźć sposób na zwalczenie problemu urządzeń bojowych rozprzestrzeniających się w kolejnych światach.

Kiedy jednak dawny wróg przynosi wieści o czymś znacznie gorszym niż martwe światy i groźni magowie – o zagrożeniu, jakiemu żaden ze światów nie musiał jeszcze stawić czoła - Rielle i Tyen muszą połączyć siły, jeżeli chcą mieć jakąkolwiek szansę na ocalenie ludzkości."

Czytaj dalej...

Czas apokalipsy, czyli (nie)małe podsumowanie miesiąca. #46

.~* Witajcie kochani~! *~.

Za nami kolejny dziwny miesiąc spędzony w domu na kwarantannie (, która powoli dobija nas wszystkich...). Mimo że na przykład nie muszę rano wstawać by jechać na uczelnię to chyba zaczyna mi tego brakować - takiej normalnej codzienności i zorganizowania. Niby teraz też mam zajęcia, ale też zero motywacji by robić cokolwiek z tego. I zero czasu na to, bo uczelnia zjada cały ten czas. :I
No, ale ponarzekałam już sobie. Czas na przegląd!


.~* *~.

Czytaj dalej...

To był naprawdę dziwny miesiąc, czyli (nie)małe podsumowanie miesiąca. #45

.~* Witajcie kochani~! *~.

Wybaczcie małą ilość zdjęć w tym poście, możecie się domyślać z czego to wynika - od ogłoszenia kwarantanny na mojej uczelni prawie w ogóle nie wyszłam z domu, tylko z psem lub ze śmieciami. Nie było czasu nachylać się nad każdym kwiatkiem, a szkoda, bo początek wiosny to moja ulubiona pora roku...

.~* *~.

Czytaj dalej...

83. "Śpiący rycerze" - Aleksandra Klęczar, Agnieszka Fulińska - Zima nie była jeszcze nigdy tak magiczna.

Hej, hej kochani~!

To pierwsza recenzja od jakiego (bardzo długiego) czasu na moim blogu. Uh, trochę już minęło, co?
Ale w końcu się coś pojawia i cieszę się z tego powodu niesamowicie! Zwłaszcza, że pozycja, którą tu dla Was przygotowałam jest całkiem interesująca. :)
Od razu ostrzegam - mogą pojawić się spoilery do pierwszego tomu! Jego recenzję znajdziecie tutaj: Klik!

.~* *~.

Tytuł: "Śpiący rycerze" 
Cykl: Dzieci Dwóch Światów (tom 2)
Autor: Aleksandra Klęczar, Agnieszka Fulińska
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 350
Okładka: miękka, ze skrzydełkami

"Hanka i Igor spotykają się ponownie, tym razem podczas ferii zimowych. Oboje są uczestnikami obozu na Podhalu, zorganizowanego przez ojca Igora pod patronatem mistrza Twardowskiego. Na obozie pojawiają się też inne dzieci dwóch światów, nie wszystkie w pełni świadome swego dziedzictwa.

Guślarze ujawniają, że przed bohaterami stoi nowe zadanie: muszą zdobyć magiczny klejnot znajdujący się na jednym z tatrzańskich szczytów. Ale jak tego dokonać w środku zimy, kiedy wszędzie leży mnóstwo śniegu i nie da się wyjść na szlak? Czy śpiący rycerze spod Giewontu pomogą w poszukiwaniach? A może będzie to zupełnie kto inny? Na dodatek jest poważny problem: już od jakiegoś czasu nie ma kontaktu z mistrzem Twardowskim, co bardzo niepokoi jego wiernego koguta. Trzeba koniecznie odnaleźć czarodzieja, bo bez niego magia nie działa tak, jak powinna.

Pojawia się też pytanie: gdzie tak naprawdę są Popiel i Dragomira?"

Czytaj dalej...

Sesja boli, nowy semestr też, czyli (nie)małe podsumowanie miesiąca. #44

.~* Witajcie kochani~! *~.

Walka z zaległościami trwa, tak jak walka z upierdliwym e-learningiem! Nawet nie wiecie ile mi to czasu i nerwów żre... Ale no, wracając do posta! Jeden z gorszych miesięcy dla studentów za mną! Sesja... Czy zdana? Dowiecie się niżej. :)

.~* *~.

.~* Przegląd miesiąca*~.


Początek miesiąca wiązał się oczywiście z początkiem sesji. Już na początek musiałam zmierzyć się z najtrudniejszym przedmiotem tego semestru i to o 8:30 rano. Uwierzcie mi, to nie jest ludzka godzina na tego rodzaju egzamin. Zaspanie, niewyspanie i nerwy to stanowczo zła mieszanka...

Jeszcze na początku, póki większość czyta, chciałabym wspomnieć o wspaniałej osóbce, która niestety nas opuściła. Część osób może ja kojarzyć z Instagrama lub Twittera, przez jej piękne prace. Niestety, przegrała walkę z chorobą, co mną mocno wstrząsnęło. Byłam fanką jej pięknych świecących gwiazdek i rybek. W swoich pracach potrafiła zawrzeć mnóstwo emocji i magii.
Więc dedykuję jej tę pracę. Zawsze pozostanie inspiracją. <3


Opowiadałam Wam, jak jeszcze w styczniu miałam oddać projekt z programowania?
Nie? O, to ciekawa historia.
Chcąc nie chcąc na część zajęć muszę jeździć wcześniej, z racji dojeżdżania autobusami i one są moją wyrocznią, jeśli chodzi o godziny. Fakt, akurat tak się złożyło, że oddanie projektu to była jedyna rzecz, na jaką jechałam, ale i tak musiałam czekać na gościa chyba z 40 minut. Od razu chciałam oddać 2 projekty. Bliżej godziny "otwarcia drzwi" zebrało się więcej osób, część by oddać projekt, część na koło naukowe, które profesor prowadzi. Czekałam pod salą, gdy osoby na koło wchodziły do niej. Uznałam to za normalne, co się będę pchała.
I tak oto czekałam godzinę...

Gdy poszłam w końcu oddać projekt okazało się, że profesor zbiera się już na zebranie i mogę przyjść za kilka godzin albo już w sesji. To fajnie.
Byłam zła. Naprawdę zła. Za swoją kulturę i naiwność. Ludzie z koła oddawali projekty, a ja, mimo że przyszłam pierwsza, czekałam jak ten debil. Zmarnowałam pół dnia, bo jeszcze do jazdy, w sumie po nic. Ugh...
Ale w końcu w sesji udało mi się je oddać i zaliczyć. <3
I miałam ochotę udusić mojego kota, bo gdy odpaliłam aplikacje i wyjęłam dokumentacje do nich to zobaczyłam, że na stronie tytułowej jednej z nich widnieje odbita piękna, tłusta łapka...


Ogólnie egzaminy miałam co drugi dzień - poniedziałek, środa, piątek. O tyle dobrze, że tak udało się ustalić. Dzięki temu Ci co mieli jakieś poprawki czy zaległości mieli pole do manewru i nauki. A trochę ich niestety mieli... Wiem, bo pomagałam im ustalać terminy by znowu nie zrobili sobie mordowni. Większość egzaminów była też dosyć rano, więc nie miałam potem autobusów powrotnych. Czas spędzałam czekając na albo właśnie autobus lub kiedy tata skończy pracę, bo pracuje niedaleko galerii handlowej, w której się zaszywałam na czas oczekiwania.


I tak w sumie wyglądała cała połowa miesiąca, bo tyle mniej więcej trwała moja sesja, zwieńczona potem triumfalnym goferkiem. :)
Myślałam, że umrę od zasłodzenia i było mi z tym dobrze. :P


I tak przyszedł tydzień wolnego. Upragnione wolne! 
Pierwsze 2 dni spędziłam śpiąc. 
Naprawdę. 
Spałam chyba po 12h, a zdarza mi się to tylko wtedy, gdy się źle czuję lub/i jestem chora, więc możecie zobaczyć jak sesja dała mi w kość. Gdy już wszystko odespałam przyszedł czas na spotkania towarzyskie. Nie widziałam się z niektórymi osobami po kilka miesięcy, bo albo nie było czasu albo studiują na tyle daleko, że nawet weekend odpada, więc to wolne pozwoliło mi nieco w tej kwestii nadrobić. A jak wiadomo - spotkania towarzyskie powinny odbywać się w dobrej atmosferze podsycanej pyszną herbatą. <3


Udało mi się też w końcu (jak zawsze ostatnia... :P) obejrzeć "Wiedźmina" od Netflixa (tego od "Toss a coin to your witcher" :P), dzięki uprzejmości Izy, którą możecie kojarzyć z bloga Heavy Books i adminowania na DMPiC, bo użyczyła mi swojego konta (ja nie posiadam) do wspólnego oglądania. Mam nadzieję, że jakoś niedługo uda mi się go dla Was zrecenzować. :)

Nawet w tym czasie znowu pofarbowałam włosy! Znowu jestem turkusowo-granatowa. :P
Tylko nie mam tego zdjęcia, bo bardzo, ale to bardzo nie lubię sobie robić zdjęć. Wybaczcie! #nieśmiałyziemniak


Udało mi się też w ostatni dzień wolnego zgadać się ze znajomymi na nasze RPGowe przygody. Jejciu, jakie to było dobre. <3 Mój zeszycik do RPGów zmienia się powoli w kronikę sesji, co podoba się innym graczom. :P
I chyba kupię sobie taką figurkę na własność, przerobię i pomaluję na moją Arię - nieco nieśmiałą elfkę-druidkę, kochającą wszystkie zwierzątka. :) Byłoby z tym nieco pracy, bo odrobinkę różni się od figurki, ale ja nie dam rady przerobić? :P

Początek nowego semestru to czysty dramat - nowy, okropny plan, codziennie na 8:00 i siedzenie nawet do 20:00, przez co w domu będę dopiero 21:30. Ogólnie zgłaszam reklamację, bo to jest jakiś bardzo nieśmieszny żart i w ogóle to tak się nie da żyć, bo wracam do domu tylko po to by spać, a w weekend robić sprawozdania. ._.
Mina mojego psa oddaje całość nowego planu.


Fakt, niektóre przedmioty wydają się naprawdę przyjemne lub mamy je ze znanymi już sobie profesorami, ale godziny, kiedy odbywają się zajęcia są straszne. Kto myśli o modelowaniu, gdy jest już 19? I potrafię mieć 6h okienka! I mimo że na uczelnię mam jakieś maksymalnie 15 km autobusem to nie opłaca mi się wracać do domu, bo nie mam czym dojechać, bo są tak niemiło rozpisane rozkłady... Byłabym w domu najwyżej godzinkę, czyli tylko zjeść obiad, przepakować się i znowu w drogę...Więc zostaje mi koczowanie na uczelni lub snucie się jak duch po sklepach czy mieście, z czego ostatnie jest mało wykonalne z racji pogody. ZIIIMNOOOOO.


I w końcu udało mi się dorwać w markecie z owadem w logo książki, których szukałam! I to za symboliczną dyszkę! Takie ceny to ja lubię. :) Wiem, że to formaty kieszonkowe, ale łatwiej mi się z takimi zabrać na uczelnię, bo dużo czytam w autobusach, więc wolę coś mniejszego. A nie lubię czytać elektronicznie, bo niestety bolą mnie od tego oczy, nawet mimo okularów.


Końcówka miesiąca to szkolenie na kole naukowym z STM32 (które zeżarło mi cały weekend), z którego nie zrozumiałam kompletnie nic! Widać jestem za głupia na programowanie takich rzeczy. :P


A na koniec śmieszne kitku, bo czemu by nie. :P



.~* *~.

.~* Plany *~.

Ciąg dalszy nadrabiania zaległości? Próba pogodzenia studiów z czytaniem i blogowaniem? Znalezienie zgubionej po drodze motywacji? Coś z tego na pewno. :P

.~* *~.

.~* Bullet Journal *~.

Tym razem pokazuję Wam też stronę tytułową, bo odrobinkę w niej pozmieniałam - dodałam te tasiemki by ni było tak pusto.


Ups, zapomniałam zaznaczyć serduszkami, są tylko ołówkowe kółeczka. Cienkopis, którym je robiłam miałam w domu, a kalendarz zazwyczaj uzupełniam na uczelni, skąd ten ołówek. I zapomniałam to poprawić!
Do tego kwiatowa tasiemka, "bo tak". ;')


Doszłam do wniosku, że mam mało różowych pisaków i zakreślaczy. :I
Przez to słoiczek serduszek jest mało "ruszoffy".


Tak się teraz zastanawiam, że mogłam tam dodać nieco zieleni, jak na tych klipsach z kwiatami. Przełamałoby to troszkę walący w oczy róż. Może jeszcze naprawię swój błąd, dla satysfakcji własnej.



Maaaarzec! Jako, że to miesiąc moich urodzin to mogę sobie poszaleć, prawda?
Jako, że odkryła ostatnio, że papier, którego używam przyjmuje akwarele nie najgorzej, byleby nie przesadzić z wodą, to uznałam, że odtworzę swoje zeszłoroczne grafiki. Oczywiście z małą wariacją, by pasowało to nieco innych trackerów. Plus kreska nieco mi się zmieniła.


Jeśli będziecie chcieli zobaczyć zeszłoroczne BuJo to odsyłam Was do tego posta: Klik! lub niżej, gdzie zrobiłam porównanie. :D


Starałam się zachować podobny styl, choć w przypadku niektórych stron się nie dało, ponieważ zmieniły mi się trackery. Tak było w przypadku tej strony. Choć udało mi się przenieść chociaż element, który ją przypomina.


Tu zmieniłam mocno, choć nie wiem czy to dobrze. Ocenicie sami przy porównaniu.


Te strony wyszły mi baaaardzo podobne, choć kolory nieco się różnią. Nie umiem dobrze dobierać barw. :P


W tamtym roku tej strony nie było, więc musiałam coś wymyślić. I tak padło na łapkę astronauty. Plus ugh, poplamiła się z lewej, nawet nie wiem kiedy. :/


A tu macie obiecane porównanie tego i poprzedniego roku. :)







.~* *~.

.~* Kącik muzyczny *~.

Muzyczkowo nieco nudno, bo coś co już wstawiałam, ale z teledyskiem nieco innym.


Plus remix, który wpadł mi w ucho.


.~* *~.

Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! 
Bez was nie byłoby tego bloga. 
Jesteście wspaniali, kochani. <3
Ciastko dla wytrwałych!

.~* *~.



.~* *~.

Czytaj dalej...
Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka