Ratunku, zaraz matury!, czyli (nie)małe podsumowanie miesiąca. #23

.~* Witajcie kochani~! *~.

To już 23 miesiąc istnienia tego bloga! Wiecie, że już od ponad 690 dni piszę dla Was? Oja, długo!
I z góry przepraszam, że ten post ukazuje się 1, a nie tak jak zawsze - 29 dnia miesiąca. Nie wyrobiłam się czasowo! Przepraszam! :<

Znalezione obrazy dla zapytania 23


.~* Blog w cyfrach *~.


.~* Wyświetlenia *~.

* Dwudziesty trzeci miesiąc przyniósł mi około 5 tysięcy wyświetleń bloga, o ile Blogger mnie znowu nie oszukuje. Ten mały drań coś mi ostatnio nie pokazuje wszystkiego dobrze, nicpoń mały. Plus prawie mnie tu nie było. Koniec roku i przygotowanie do matury daje w kość. :/



.~* Obserwatorzy *~.

*Do mojej małej armii wspaniałych obserwatorów dołączyła w tym miesiącu 1 kochana mordeczka, którą bardzo miło mi przywitać i przez którą łącznie mamy tu 93 obserwatorów. Dziękuję wam kochani za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze, jest nas coraz więcej, moja mała armio! Już niedługo będzie setka! Damy radę wbić przed 2 urodzinami bloga? :D
                   

.~* Posty *~.

*W tym miesiącu przybył tu tylko 1 nowy post, 2 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 112 postów (licząc ten będzie ich 113). Powoli do przodu! Wybaczcie tak małą ilość kontentu na blogu, postaram się niedługo coś wrzucić.



.~* *~.

*Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

.~* *~.

Pam para pam! Tym razem zacznę inaczej!
Co tam u Was? 
Jak Wam minął kwiecień? 
Chwalcie się w komentarzach, chętnie poczytam! :D
A teraz, co u mnie? Czas na mały przegląda miesiąca. :P

Kwiecień zaczął się oczywiście Prima Aprilis i Świętami Wielkanocnymi. Ach, jak ja nie lubię świąt. :P Za dużo ludzi i jedzenia, a potem narzekania, że spodnie się nie dopinają. :P
Niestety święta były też dla mnie czasem do nauki, bo zbliżał mi się nieuchronnie koniec roku i wystawienie ocen. A uwierzcie mi - im cieplej na dworze tym mniej chęci do nauki. :P
A jak tam Wam minęły święta?

W kwietniu stwierdziłam też, że powtórzę sobie choć kilka moich ulubionych serii książkowych, na których mogłabym polegać na maturze. I tak oto wróciłam do serii "Pana Lodowego Ogrodu" Jarosława Grzędowicza. Same bibliotekarki śmiały się ze mnie, że już przesadzam - miesiąc do matury, a ja katuję PLO. :P
Ale do historii z PLO wrócimy jeszcze nieco pózniej...

Na 11 kwietnia czekałam od chwili, gdy tylko na Facebooku zobaczyłam powiadomienie o tym, że na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim będzie spotkanie z Michałem Gołkowskim. Cieszyłam się jak głupia, bo to jakieś 5 minut drogi od mojej szkoły! No przecież koniec roku prawie, nawet mama pozwoliła mi się zerwać z ostatnich 2 fizyk by pójść. I wiecie co? Okazało się, że mieliśmy pisać na tych 2 fizykach maturkę próbną... Możecie sobie wyobrazić moje wkurzenie. Miałam ochotę zagryzć naszego fizyka. XD Na szczęście tego nie zrobiłam, ale próbną musiałam pisać. I nie mogła pójść. Skończyłam pisać idealnie jak skończyło się spotkanie. Nic tylko sobie w głowę strzelić. C:
W sumie jedyną pozytywną rzeczą tego dnia było to, że biegałam sobie po ogródku robiąc zdjęcia mojej lalce inspirowanej Komandor Shepard, z okazji urodzin postaci. Jak ktoś chce popatrzeć to zapraszam na mój Instagram (Klik!). ^^

Kolejny dzień zapowiadał się dość normalnie. Ale wiecie jak to z tą normą potrafi być - jest, ale do czasu. I dlatego z tego miejsca chcę serdecznie pozdrowić Pana Gołkosia, który po prostu zrobił mi ten dzień tym, że do mnie napisał. XD I dziękuję bardzo za te 2 dni pisania na FB, okropnie mi to poprawiło humor, zwłaszcza po tym, że nie mogłam być na spotkaniu. Po prostu kocham i wielbię. :D
Żeby tego było mało okazało się, że wygrałam rozdanie u Moniki z "zwyczajnie i szaro?", do której serdecznie zapraszam (Klik!)! Cieszyłam się jak głupia, bo akurat chciałam kiedyś kupić właśnie PLO w serii Mistrzów Fantastyki, ale nigdzie nie mogłam znalezć 1 tomu. Więc lepiej być nie mogło! Więc tu również wielkie podziękowanie i serducho dla Moniki, która również zrobiła mi dzień. ^^


Te piękności dotarły do mnie bezpiecznie 18 kwietnia (dzień poczty miałam normalnie :P), choć kiedyś zamorduję Pocztę Polską za takie dziury w paczkach! :P Na szczęście książkom nic się nie stało, bo były pięknie opakowane folią bąbelkową. <3
Teraz tylko złapać Pana Grzędowicza na jakimś Falkonie i będzie pełnia szczęścia!


To jak się już bawię w pozdrawianie to jeszcze pozdrawiam Pana Kubę Wojewódzkiego, którego widziałam 15 kwietnia w Kazimierzu Dolnym. :P

Teraz już mniej wesoło. 20 kwietnia - spory szok. Avicii nie żyje. Najgorsze jest to, że dowiedziałam się o tym ze strony z memami. ;-;
Przez to odkryłam jedną cudowną piosenkę. Zostawię Wam ją tutaj.


Tu już nieco weselej, bo 4 święta pod rząd - Międzynarodowy Dzień Astronomii, Międzynarodowy Dzień Ziemi, Dzień Książki i 28 urodziny Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Gratka dla astro-świra bibliofila jak ja, hah! Znowu zapraszam na Instagrama, bo się tam trochę działo. :P

O. I mam dla Was po prostu historię życia! Best of the bests!
Środa rano. Dzień jak co dzień. Wychodzę sobie z autobusu, zmierzam w stronę przejścia dla pieszych. Jest jakaś 7:45, słoneczko już całkiem wysoko świeci i pali w oczy, choć jest nieco chłodno. Czekam na zmianę światła na zielone, zmieniam piosenkę w słuchawkach. Pyk. Zielone. To idę z tłumem.
I co widzę?
Przede mną, z naprzeciwka idzie sobie facet. Ubrany w spódnicę. Sandały. Zbroję. Złoty wieniec laurowy, Z teczką. Ja rozumiem, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale serio? Rzymianin? XD

W sumie, praktycznie ostatnie co zostało to koniec roku. Jak powszechnie wiadomo, maturzyści kończą wcześniej. A co się z tym wiąże? 2 godziny stania w poczcie sztandarowym słuchając przemówień, przekazanie sztandaru, mnóstwo stania, bo nagrody, świadectwa, dyplomy. NUUUDY. :P
Ale chociaż dostała nam się "Kremówka dla maturzysty", która kremówką wcale nie była. I książkowe łupy! :D
Ktoś czytał, ktoś coś wie? Liczę na opinie. :)


I na koniec tej części ogłoszenie - byłam na "Avengers: Infinity War"! I to nawet dwa razy! Spodziewajcie się w tym tygodniu recenzji, a jak nie będzie to o nią męczcie! :P
Powiem tylko tyle - mózg rozwalony, a serce złamane. MARVEL.


.~* *~.

A teraz czas na tą bardziej kolorową część, czyli BuJo!

"Tytułową" stronę pomijam, przechodzimy do nawyków!
Im bliżej matury tym mniej czytania i grania. :P
A ten kalosz nie bardzo się sprawdził - nie padało prawie wcale!


Strona ze snem jak zawsze tęczowa! Jak widzicie pomyliły mi się ciut okienka, musiałam je zaklejać, ale i tak błędy widać. :P
O, na zdjęciu widać stópki mojej lalki. :P


Kolorowe parasole! Mamy tu pełną gamę kolorków, włącznie z jednym nowym! Kupiłam nowy pisak od Stabilo i stwierdziłam, że wprowadzę go do mojego BuJo. Bo czemu by nie?
A co on oznacza? 
Będzie przy stronach majowych. :)


Na stronie blogowej nie zdążyłam jeszcze uzupełnić okienek, więc raczej nic się tu nie zmieniło. Ale zaraz to nadrobię!


Czas na strony majowe!
Ach, jak ja uwielbiam nowe strony BuJo, to taki powiew świeżości w kalendarzu. :D
Zawsze to jakoś tak fajnie wygląda.
A motywem przewodnim jest... MATURA! Bo jakże by inaczej. :P


Tym razem zmienię kolejność pokazywanej strony, bo zmienię to również w moim BuJo. Zauważyłam, że zazwyczaj jak sięgam po mój kalendarz to pierwszą stroną, którą uzupełniam jest ta ze snem, a nie z nawykami. Więc postanowiłam zamienić ich kolejność, żeby mi było po prostu wygodniej, żeby iść po kolei.
Jak już pewnie widzicie, ten miesiąc będzie utrzymany w kolorze żółci i szarości.


A więc dopiero teraz mamy nawyki. Tu również wita Was żółć i szarość, ale z kolorowymi akcentami książek i herbaty poniżej tabeli. :P  
Tak wygląda mniej więcej teraz moje miejsce pracy - stos książek, notatek, matur i herbaty. 


Dalej mamy zemstę mart-fizu - stado kalkulatorów. To chyba jak dotąd najgłupszy pomysł na jaki wpadłam. Ale muszę powiedzieć, że wygląda całkiem ciekawie. Choć na pewno coś tu jeszcze dodam, bo wydaje mi się, że jest nieco zbyt pusto, jak na mój gust.



I ostatnia już strona blogowa. Cóż, szału nie ma. Jest sobie ot tak prosta, nie miałam żadnego ciekawego pomysłu. Może coś tu jeszcze dodam, zobaczy się.



No to z BuJo to by było na tyle. :P
A jak tam Wasze Bullet Journale?
Chwalcie mi się no szybko w komentarzach! :D

A więc to już koniec tego podsumowania. Jeszcze raz przepraszam, że pojawia się ono dopiero teraz, ale strasznie dużo rzeczy nałożyło mi się w weekend. :<
Trzymajcie się cieplutko mordeczki!
I powodzenia wszystkim maturzystom! Damy radę!

Jak zawsze - ciastko dla wytrwałych. :)



.~* *~.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Niesamowicie cieszą mnie Wasze komentarze, które mogę tu czytać. Więc śmiało, zostaw tu coś od siebie. ;)
Z chęcią odpiszę na każdą wiadomość~! <3

Ale jeśli masz pisać coś w stylu "Super blog, zapraszam do mnie (link)" to lepiej sobie odpuść.
Serio. To nie jest blog do reklamowania się.

Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka