Biedny chory człowiek-koc, czyli małe podsumowanie miesiąca. #16

Witajcie kochani~!

Znalezione obrazy dla zapytania 16To już szesnasty miesiąc istnienia tego bloga, wow. Już ponad 480 dni piszę dla Was. Nadal mi się to w głowie nie mieści. ;')
Choć z tym pisaniem, jak widać, jest dosyć różnie, o czym potem. :P




Blog w cyfrach:

*Szesnasty miesiąc "aktywności" przyniósł mi około 7300 wyświetleń bloga. 


Moment. 
Znowu coś jest nie tak.
*szybkie obliczenia*
Naprawdę? D:

Jesteście niesamowici, naprawdę. Z miesiąca na miesiąc padają rekordy! <3
I stuknęło niedawno 40.000! <3

*Do mojej małej armii wspaniałych obserwatorów nie dołączyły w tym miesiącu żadne kochane mordeczki. Troszkę smutno, ale wiem, że to głównie moja wina. Mało co robiłam to i nie miał kto się blogiem interesować. :<


*W tym miesiącu przybył tu tylko 1 nowy post, 2 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 92 postów (licząc ten będzie ich 93). W końcu dobiję do tej setki, zobaczycie!




*Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3


***


Koniec liczb, czas na paplanko. :P
Jak zapewne zauważyliście - te posty nie są tylko jako podsumowanie miesiąca pracy nad blogiem, ale i jako moje przepraszanie Was i żalenie się. Może i się śmieję, ale taka jest prawda. :P
Ostatnie tygodnie nie były najłatwiejszymi w moim życiu. Jak się już ostatnio żaliłam - powrót do szkoły i klasa maturalna to nie są przyjemne rzeczy, zwłaszcza dla takiego leniucha jak ja. Mieszanka wybuchowa smutku z końca wakacji i stresu z powrotu do nauki. Cała typowa biurokracja i papierkowa robota związana z deklaracjami maturalnymi, już od początku roku nawał sprawdzianów, zwłaszcza jakiś z zeszłego roku. Do tego "kupa" pierwszaczków ulokowana pod moją szafeczką, w miejscu, gdzie jestem jedyną trzecioklasistką. Zabieganie i frustracja. Ale plan lekcji do przeżycia. Zajęcia dodatkowe - już nie. Oj, moje czytanie i pisanie ucierpi, skończy się na wertowaniu na szybko w autobusie. Rysowanie już mocno ucierpiało, szkicownik kurzy się i smuci, zwłaszcza, że przygotowałam już jakiś czas temu jego następcę (co Wam może kiedyś pokażę!). Tylko ostało mi się robienie zdjęć w drodze do szkoły, czyli na przystanek.
No nic, trzeba dalej żyć!
A właśnie, bo i z życiem nie najlepiej...
Ostatnie półtora tygodnia spędziłam leżąc opatulona kocem w łóżku z gorączką i zasmarkując tony chusteczek, które walały się potem wszędzie. Dopadła mnie jakaś wstrętna wirusówka, z której nie mogę się do tej pory podnieść. Nawet pisząc ten post pociagam nosem i jestem opatulona ciepłą bluzą z kapturem (z kocimi uszkami! <3). Miałam nadzieję, że chociaż choroba pomoże mi napisać kilka postów, bo tydzień przymusowego wolnego to jednak wolne. Nope, zabiły mnie zaległości ze szkoły i gorączka niedająca myśleć. Uwierzcie mi, byłam zombie, które odpowiada tylko "tak", "nie" i "herbaty".  Do tej pory odgrzebuję się z lekcji, a jak patrzę na ilość sprawdzianów i kartkówek w następnym tygodniu to mam ochotę wyjść i nie wrócić. Ale nic, mam chwilowy czasoumilacz, który pochłaniam szybciutko - "Szepciuchę" K.B.Miszczuk. Tak jakoś szybko i przyjemnie wchodzi. Do tego odstresowuję się szyciem ubranek dla lalek, którymi znowu się ostatnio zajęłam. Czyli suma sumarum - jakoś da się żyć, byle nie dać się zabić stresem.
A wy macie jakieś odstresowywacze, dzięki którym jeszcze nie zwariowaliście? ;)
No, będę już kończyć paplanko, bo wypadałoby przepisać jeszcze kilka stron z polskiego, a i spać by się przydało. Choć coś czuję, że szlag to trafi i pójdę czytać. :)
Do następnych postów!
Buziaki~! <3

Tradycyjne już ciastko dla wytrwałych. :)
(ciastko jest niegrzeczne i nie chce się "ułożyć" w poście)

***

Niestety, nie znalazłam żadnej fajnej muzyczki, którą mogłabym Wam podrzucić, więc zostawiam Was z moją nowiutką, jeszcze nie skończoną słodkością. <3
Poznajcie Xarcię, postać z serii moich opek i osóbkę, od której czerpię przezwisko. :)
Tylko jeszcze bidulka bez włosów. :P


***

10 komentarzy :

  1. Gratuluję rosnących statystyk i co najważniejsze: zdrówka życzę!
    Pozdrawiam cieplutko :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo! ^^
      Oj tak, zdrowie by się teraz przydało. :)

      Usuń
  2. Dużo dużo zdrówka życzę! A wyniki o tak nie są aż takie złe, zważywszy na chorobsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Mam nadzieję, że mój organizm się posłucha i wyzdrowieje. :P

      Usuń
  3. Dużo zdrówka życzę i ciągłego rozwijania się bloga. Klasa maturalna rzeczywiście daje w kość, ale to minie. Jeszcze odetchniesz. :-) Moim odstresaczem jest strona itaka.pl. Oglądam sobie różne wycieczki i wyobrażam jak w nich uczestniczę. Moje marzenia to podróże, może się kiedyś urzeczywistnią. :-) Pozdrawiam i obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ^^
      Już powoli wracam do zdrowia, jeszcze się katar za mną ciągnie. :p
      Oby minęło szybko! Bo jak na razie się duszę!
      Ooo, ciekawie. Życzę szczęścia i determinacji, by te wycieczki nie były tylko imaginacjami. :)

      Usuń
  4. Polecam siebie jako odstresowywacza :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne v:
      Jak mi wypijesz całą herbatę to będę bardziej zestresowana. V:

      Usuń
    2. Przyniosę własną, biedny człowieku
      Wbiłabym Ci na święta, ale chyba Twoi rodzice by mnie wyrzucili xD

      Usuń
    3. Okej. V:
      Byłby problem. Nie wiem jak chcesz przejechać 620km xD

      Usuń

Niesamowicie cieszą mnie Wasze komentarze, które mogę tu czytać. Więc śmiało, zostaw tu coś od siebie. ;)
Z chęcią odpiszę na każdą wiadomość~! <3

Ale jeśli masz pisać coś w stylu "Super blog, zapraszam do mnie (link)" to lepiej sobie odpuść.
Serio. To nie jest blog do reklamowania się.

Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka