Niczym feniks z popiołów, czyli małe podsumowanie miesiąca. #9

Witajcie kochani~!
Na samym wstępie chciałam Was bardzo, ale to bardzo bardzo przeprosić za to, że przez miesiąc (cały miesiąc!) nic nie pojawiło się na blogu. To nie tak, że o Was zapomniałam, o nie! Po prostu mam ostatnio problemy z nadążeniem za życiem. ;-;
Nawet podsumowanie, które chciałam napisać na czas mi nie wyszło (hm, może dlatego, że w tym roku nie było 29 lutego? :V). Miałam nadzieję wstawić je pierwszego marca. 
I co? 
Klapa. ;/
Ale nic, powoli wracam do życia, czyli i do blogowania! Cztery recenzje czekają na skończenie. :P
A tak dawno nie pisałam! A jak mi tego brakowało.
Więc bez gadania, do roboty!

Wiecie, że to już dziewiąty miesiąc istnienia tego bloga? Wow, już ponad 270 dni piszę dla was moje recenzje i pogadanki. To już 3/4 roku, długo. To niesamowite, że tyle już go prowadzę i że wy kochani tak długo go czytacie.
Wow!
Dziękuję, że jesteście ze mną~! <3

Blog w cyfrach:

*Dziewiąty miesiąc przyniósł mi ponad 650 wyświetleń bloga. W sumie jak na nic nie wstawianie przez cały miesiąc to jestem pod wrażeniem, że i tak ktoś tu zagląda. Miło. <3

*Do mojej małej armii wspaniałych obserwatorów dołączyły w tym miesiącu 2 mordeczki, które bardzo miło mi przywitać i przez które łącznie mamy tu 57 obserwatorów. Dziękuję wam kochani za przyłączenie się do brygady powoli podbijającej Internety Mniejsze! :) 
Jest nas coraz więcej, moja mała armio! :)                            


*W tym miesiącu przybył tu tylko 1 nowy post, 2 jeśli by liczyć też ten. Daje to łączny wynik 70 postów (licząc ten będzie ich 71). 

*Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za obserwacje, za zaglądanie na tego bloga i za wasze wszystkie komentarze - tyle ciepłych słów! Bez was nie byłoby tego bloga. Jesteście wspaniali, kochani. <3

*Napisałam w tym czasie tylko 1 recenzję:


~*  *~

Tak jak to zawsze piszę, gdy oficjalną i rozliczeniową część mamy za sobą, czas na coś przyjemniejszego - pogadanki. :)

Zaczniemy od małej historyjki. 
Pewnego razu wybrałam się do mojej szkolnej biblioteki by poszukać czegoś Ćwieka, tak jak to zapowiadałam ostatnio w podsumowaniu. Może "Kłamcę", może "Chłopców", Z wesołym uśmiechem wspięłam się po schodach (nie cierpię schodów) i trafiłam do raju każdego bibliofila. I tak przeszukuję nasz pokazny dział fantastyki, potem ten z polskimi autorami. 
Nic. 
"Hej, przecież mamy naprawdę sporo fantastyki", więc szukałam uparcie dalej.
I co?
I nic. Nie znalazłam. Czas na plan B. Poszłam do naszego bibliotekarza (pozdrawiam Pana Tymoteusza! :D) z pytaniem czy mamy coś Ćwieka.
I wiecie co mi powiedział?
ŻE NIE MAMY NIC ĆWIEKA. KOMPLETNIE NIC. TRAGEDIA. 
Tak się nie robi, ja tu proszę o zakupienie Ćwieków w trybie natychmiastowym. 
Tak więc smutno, bo prędko nie przeczytam "Kłamcy". :c

A co tam dalej planuję?
Raczej nic, bo planowanie mi ostatnio w ogóle nie wychodzi. A zwłaszcza to związane z czytaniem czy też pisaniem. Więc nie planuję specjalnie, co mi wpadnie w łapki to przeczytam, byle by mi się podobał. Aktualnie zabieram się za "Jądro ciemności", bo lekturka, więc będzie ciekawie. Czytał ktoś może? Polecacie? Chętnie poznam Waszą opinie. :)
Ale patrząc jakie to króciutkie to raczej "połknę" to w jeden/dwa kursy do/ze szkoły. :I
Dalej w roboczych mam kilka recenzji, w tym "Lalkę" (blehp), "Mendel Gdański" (mniej blehp), "Wezmisz czarno kure..." (już nie blehp) czy "Zbrodnię i karę" (w ogóle nie blehp). "Lalki" nie spodziewajcie się prędko, pisanie tego to dla mnie męczarnia, niestety. Ale resztę mam nadzieję szybko ukończyć, zwłaszcza, że mam takie zaległości. Do tego jeszcze dwa tagi! 
Tonę! 
Tonę w zaległościach! 
Ratunku!
Ale postaram się to wszystko nadrobić, bo mnie aż serduszko boli, że tak zaniedbałam tego bloga. To jak patrzeć jak część ciebie usycha. A uschnąć temu nie dam, o nie! Za długo już w tym siedzę! Może 9 miesięcy to nie tak dużo, ale dla mnie to już bardzo bardzo długo. To jedna z niewielu rzeczy, która tak długo ze mną jest i sprawia mi taką przyjemność. Chyba drugim tylko takim hobby oprócz pisania jest rysowanie, więc ten blog również zajmuje szczególne miejsce w moim serduszku. :)
Więc wracam!
Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale wracam!

No nic, będę kończyć to podsumowanko. Poganiajcie mnie do roboty, nie może tak być, że blog leży przez miesiąc. :P
Dziękuję za wytrwanie do końca, dla czytających jak zawsze wirtualne ciasteczko. <3


2 komentarze :

  1. Pfff... "Jądro ciemności" mi się nie podobało - zdecydowanie wolę "Lalkę", ale książka Conrada ma swoich fanów, więc może Ci się spodoba - ale ze mnie pocieszajka ;P
    A z tym Ćwiekiem, to bulwersujące! Jak to nie ma Ćwieka!? A tak na poważnie, to dziwne, bo to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy fantastycznych. Jak żyć, pytam się? ;P Mam nadzieję, że uda Ci się dorwać gdzieś jakąś książkę tego autora.
    Pozdrawiam cieplutko :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie wiem czy mi się podoba czy nie. :P
      Po kilku pierwszych stronach mam mieszane uczucia... Ale na szczęście jest to krótkie, nie to co "Lalka". :P
      No właśnie! Ja żyć! Muszę go dorwać, tym bardziej, że go nie znalazłam. Jeszcze bardziej rozbudza to mój apetyt. :P

      Usuń

Niesamowicie cieszą mnie Wasze komentarze, które mogę tu czytać. Więc śmiało, zostaw tu coś od siebie. ;)
Z chęcią odpiszę na każdą wiadomość~! <3

Ale jeśli masz pisać coś w stylu "Super blog, zapraszam do mnie (link)" to lepiej sobie odpuść.
Serio. To nie jest blog do reklamowania się.

Zamknieta w pozytywce © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka